Całą Polskę obejmuje obecnie odwilż: w poniedziałek 23 lutego 2026 r. w wielu regionach w ciągu dnia temperatury utrzymują się powyżej 0°C, a dodatnie wartości pojawiają się także nocą – miejscami niemal przez całą dobę. To sprawia wrażenie „bezpiecznej” wiosny, ale na wielu stawach, jeziorach i odcinkach rzek wciąż leży lód – często nierówny, podmywany i osłabiony przez roztopy. Właśnie w takich warunkach ryzyko załamania tafli rośnie najszybciej.
Dane i ostrzeżenia meteorologiczne oraz hydrologiczne wskazują na okres topnienia śniegu i lodu oraz wzrosty stanów wód. IMGW informuje też o występowaniu zjawisk lodowych na wybranych odcinkach rzek – miejscami nadal obserwowana jest pokrywa lodowa oraz lód brzegowy. To ważny sygnał: nawet jeśli na termometrach dominuje „plus”, akwen może pozostać skuty lodem, a jednocześnie tracić nośność z godziny na godzinę.



W czasie odwilży lód przestaje być jednorodną, „twardą płytą”. Pojawiają się podtopienia od spodu, pęknięcia, przewężenia i miejsca o zupełnie innej grubości niż kilka metrów dalej. Szczególnie zdradliwe są okolice brzegów, ujść kanałów i cieków, mostów, pomostów oraz miejsc z nurtem – tam lód bywa cieńszy, bo woda jest w ruchu. Dodatkowe obciążenie, np. śnieg na tafli, utrudnia ocenę jej stanu i maskuje szczeliny.



Warto pamiętać, że rzeki i kanały są szczególnie ryzykowne: poziom wody może się wahać, a pod taflą pojawia się prąd i podmycia. W okresach roztopów IMGW zwraca uwagę na możliwość gwałtownych wzrostów stanów wód oraz tworzenia się zatorów lodowych, co dodatkowo zmienia warunki na brzegach. Jeżeli na lodzie widać wodę, mokry śnieg, ciemne przebarwienia albo słychać „pracę” tafli, to sygnał, że nośność jest już osłabiona.



Mimo ostrzeżeń służb nadal dochodzi do sytuacji, w których na lód wchodzą spacerowicze, wędkarze, a także dzieci podczas zabawy. Policja i samorządy w wielu regionach przypominają, że na naturalnych zbiornikach nie ma „gwarantowanej” wytrzymałości lodu, a wchodzenie na niego jest obarczone ryzykiem utraty zdrowia i życia. Dorośli odpowiadają też za bezpieczeństwo najmłodszych – dzieci nie ocenią realnej grubości ani tego, co dzieje się pod powierzchnią.
Służby ratownicze podkreślają, że bezpieczna pokrywa lodowa dla pieszego to około 10 cm, ale w warunkach odwilży nawet taki parametr nie daje pewności, bo lód może być osłabiony miejscowo lub warstwowy. Kluczowe jest jedno: jeśli akwen nie jest oficjalnie dopuszczony do użytkowania, nie należy na niego wchodzić.



Warszawa ma tragiczne doświadczenie, które wraca w podobnych warunkach pogodowych. 27 marca 2013 roku w Parku Moczydło na Woli pod dwoma nastolatkami załamał się lód na jeziorku. Zgłoszenie do służb wpłynęło około godziny 15:00. Na miejscu prowadzono akcję ratunkową z udziałem strażaków-nurków; chłopców wyciągnięto spod lodu po kilkudziesięciu minutach i reanimowano na brzegu, a następnie przewieziono do szpitala. Mimo działań ratowników obaj zmarli. W relacjach z tamtego dnia pojawiała się informacja, że wejście na lód mogło być elementem zakładu – ale niezależnie od motywacji finał był ten sam: krucha tafla okazała się pułapką.



W obecnych warunkach – gdy temperatury są dodatnie przez znaczną część doby – podobny scenariusz może rozegrać się w każdej miejscowości. Jeśli ktoś wpadnie do lodowatej wody, organizm bardzo szybko się wychładza, a ciężkie zimowe ubranie może utrudniać utrzymanie się na powierzchni. Próby ratowania „na piechotę”, czyli wbiegnięcie na lód, często kończą się kolejnym załamaniem tafli.



W razie zauważenia osoby na niebezpiecznym lodzie lub w wodzie należy jak najszybciej wezwać pomoc pod numerem 112. Ratownicy wodni przypominają też o numerze 601 100 100, wykorzystywanym do koordynacji ratownictwa WOPR. Jeśli można pomóc bez narażania własnego życia, należy działać z brzegu: podać gałąź, szalik, linkę, deskę lub inny długi przedmiot, najlepiej w pozycji leżącej, aby rozłożyć ciężar ciała. Najbezpieczniej jednak jest nie dopuszczać do sytuacji ryzykownych – trzymać dzieci z dala od zamarzniętych akwenów i wybierać miejsca przeznaczone do rekreacji, jak lodowiska z obsługą i nadzorem.
Odwilż nie „zamyka” sezonu zimowych zagrożeń. Przeciwnie – to moment, w którym cienki, osłabiony lód bywa najbardziej nieprzewidywalny.



