W piątek 3 kwietnia służby interweniowały na terenie dawnych Warszawskich Zakładów Mechanicznych przy ul. Czerniakowskiej 89/93 po e-mailowym zgłoszeniu na policję o możliwej obecności materiałów radioaktywnych. Z informacji przekazanych redakcji wynika, że po sprawdzeniu terenu strażacy odnaleźli kilkadziesiąt jonizacyjnych czujek dymu, czyli urządzeń zawierających niewielkie źródła promieniotwórcze, najczęściej Ameryk-241.
Na miejsce skierowano policję i straż pożarną. Jak wynika z relacji z miejsca zdarzenia, początkowo zagrożenie oceniano jako niewielkie, jednak po odnalezieniu około 40 podejrzanych przedmiotów, które w bezpośrednim kontakcie wykazywały aktywność promieniotwórczą, wezwano specjalistów od ratownictwa chemiczno-ekologicznego. W Warszawie takie działania prowadzi Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego „Warszawa 6”, przeznaczona do likwidowania zagrożeń stwarzanych przez substancje niebezpieczne dla ludzi, środowiska i mienia.






Z ustaleń na miejscu wynika, że odnalezione urządzenia były jonizacyjnymi czujkami dymu. Tego typu czujniki wykorzystują bardzo małe ilości materiału promieniotwórczego do jonizacji powietrza w zamkniętej komorze pomiarowej. Gdy do drugiej, otwartej komory dostaje się dym, przepływ jonów zostaje zaburzony, a układ uruchamia alarm. Amerykańska NRC i EPA wskazują, że w prawidłowo zamkniętych i nieuszkodzonych czujkach źródło promieniotwórcze jest osłonięte, a samo urządzenie nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. Problem pojawia się wtedy, gdy czujka zostaje uszkodzona, rozebrana albo porzucona w miejscu bez kontroli.






To właśnie ten kontekst ma tutaj największe znaczenie. Nie chodzi o to, że sama obecność jonizacyjnych czujek dymu oznacza automatycznie skażenie, lecz o fakt, że zostały znalezione na terenie opuszczonego i dostępnego dla osób postronnych kompleksu. Z relacji mieszkańców przekazanych redakcji wynika, że ogrodzony obiekt od dłuższego czasu nie jest skutecznie chroniony przed wejściem nieuprawnionych osób, a w ostatnim czasie – jak twierdzą okoliczni mieszkańcy – zaczął przyciągać także pacjentów działającej niedaleko przy ul. Czerskiej kliniki metadonowej, przeniesionej z Pragi-Północ z ul. Kijowskiej. Mieszkańcy wskazują, że na terenie zakładów regularnie widywane są osoby postronne, w tym będące pod wpływem środków odurzających, a miejsce nie jest objęte stałą ochroną ani regularnym patrolem. W ich ocenie potwierdzone przez strażaków odnalezienie jonizacyjnych czujek dymu zawierających niewielkie źródła promieniotwórcze dodatkowo zwiększa obawy o bezpieczeństwo w rejonie opuszczonego kompleksu. Piątkowa interwencja pokazała, że przy takim stanie zabezpieczenia nawet pozornie niewielkie znalezisko wymaga specjalistycznego sprawdzenia i zabezpieczenia.






Sprawa zwraca uwagę także dlatego, że dawny zespół Warszawskich Zakładów Mechanicznych jest obiektem zabytkowym. Kompleks został wpisany do rejestru zabytków 23 listopada 2019 roku. Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków podkreślał wówczas, że to cenny dokument industrialnej przeszłości Mokotowa, zachowany w układzie wywodzącym się z koncepcji opracowanej w 1948 roku i realizowanej od końca lat 40. do połowy lat 60. XX wieku.
Wcześniej, we wrześniu 2018 roku, rozbiórkę zakładów wstrzymano po interwencji służb i konserwatora, gdy na teren wjechał ciężki sprzęt. Jak podawały wówczas media, obiekt został uratowany dosłownie w ostatniej chwili. Dorota Gołębiewska z Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, mówiła, że zakład udało się ocalić dzięki szybkiej reakcji i nowym przepisom. Wtórował jej Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy podkreślając znaczenie naukowe i publiczne zachowania tych budynków.
Od czasu wpisu do rejestru minęło ponad sześć lat a obiekt nadal niszczeje. W 2022 roku teren ten kupił ją inwestor, który zamierza zaadaptować stare budynki na mieszkania. Jednak na terenie tym żadne prace nie są prowadzone ani nikt go nie zabezpiecza. Jednocześnie zmienił się formalny model nadzoru nad warszawskimi zabytkami nieruchomymi. Zgodnie z porozumieniem podpisanym 19 grudnia 2024 roku, od 1 marca 2025 zadania dotyczące ochrony zabytków nieruchomych w Warszawie wykonuje Stołeczny Konserwator Zabytków, a Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków sprawuje nadzór nad prawidłowym wykonywaniem tych kompetencji.
Dzisiejsza interwencja przy Czerniakowskiej 89/93 ponownie pokazuje więc trzy równoległe problemy tego miejsca. Pierwszy dotyczy bezpieczeństwa i konieczności zabezpieczania potencjalnie niebezpiecznych porzuconych przedmiotów, które mogą wymagać specjalistycznej identyfikacji. Drugi dotyczy samego stanu opuszczonego zabytku, który mimo ochrony konserwatorskiej wciąż pozostaje terenem na który może wejść właściwie każdy. Trzeci zaś dotyczy zmniejszenia bezpieczeństwa, jak mówią mieszkańcy, na tym terenie oraz zainteresowania obiektem, przez osoby które trafiły tu w ostatnim czasie po przeniesieniu kliniki leczącej narkomanów.



