2 lata więzienia za oszustwo metodą na wnuczka. Sąd skazał “odbieraka”

Sowa
Sowahttp://miejskireporter.pl
Wydarzenia, wypadki, pożary i inne informacje z życia Warszawy oraz bliższych i dalszych okolic.
Interwencje

Sąd Rejonowy w Ostrołęce skazał Kamila C. na 2 lata pozbawienia wolności za oszustwo metodą „na wnuczka” oraz trzy próby podobnych oszustw. Sprawa dotyczy zdarzeń ze stycznia 2026 roku, w tym wyłudzenia 30 tysięcy złotych od 94-letniej mieszkanki Ostrołęki.

Wyrok zapadł 8 lipca 2026 roku przed Sądem Rejonowym w Ostrołęce. Sprawa dotyczyła Kamila C., który według ustaleń prokuratury 19 stycznia 2026 roku w Ostrołęce oszukał Weronikę R. na kwotę 30 tysięcy złotych metodą „na wnuczka”. Mężczyzna odpowiadał także za usiłowanie oszukania trzech innych osób na terenie Białegostoku i Ełku.

Jak przekazała prokurator Elżbieta Edyta Łukasiewicz, Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce, „Na rozprawie 8 lipca 2026r. przed Sądem Rejonowym w Ostrołęce oskarżony Kamil C. przyznał się do zarzutów aktu oskarżenia”. Oskarżony złożył również wniosek o dobrowolne poddanie się karze i wydanie wyroku skazującego. Prokurator wyraził zgodę na wymierzenie wnioskowanej kary, a sąd uwzględnił ten wniosek.

Kamil C. został uznany za winnego popełnienia czterech przestępstw. Sąd wymierzył mu karę 2 lat pozbawienia wolności. Na poczet tej kary zaliczono okres rzeczywistego pozbawienia wolności. Sąd orzekł także obowiązek naprawienia szkody poprzez zapłatę 30 tysięcy złotych na rzecz pokrzywdzonej Weroniki R.

Wyrok ma zostać podany do publicznej wiadomości. Jak wynika z komunikatu prokuratury, sąd orzekł „podanie wyroku do publicznej wiadomości poprzez opublikowanie orzeczenia w Urzędzie Miasta w Nowym Dworze Mazowieckim przez okres 3 miesięcy”. Orzeczono również przepadek dowodów rzeczowych służących do popełniania przestępstwa, czyli telefonów komórkowych i kart SIM. Skazany został także obciążony kosztami i opłatą.

Do oszustwa w Ostrołęce doszło 19 stycznia 2026 roku. Tego dnia do 94-letniej Weroniki R. zadzwoniła kobieta podająca się za jej synową. Przekazała pokrzywdzonej, że jej syn miał spowodować wypadek – potrącić na przejściu dla pieszych kobietę w ciąży. Rozmówczyni twierdziła, że w wyniku zdarzenia nic się nie stało, ale potrzebna jest duża kwota pieniędzy na tzw. kaucję.

Kobieta poprosiła seniorkę o przekazanie takiej kwoty, jaką jest w stanie przygotować. Dodała również, że drugi syn pokrzywdzonej miał już wpłacić swoją część pieniędzy, a do uregulowania pozostała część należąca do Weroniki R. Pokrzywdzona została poinformowana, że po pieniądze przyjedzie dobrze znany adwokat.

Tego samego dnia seniorka przekazała 30 tysięcy złotych nieznanemu jej, zamaskowanemu mężczyźnie. Dopiero po jego wyjściu zadzwoniła do prawdziwej synowej i poinformowała ją, że przekazała pieniądze dla syna. Rodzina szybko ustaliła, że żadnego wypadku nie było, a kobieta padła ofiarą oszustwa.

Jak przekazała prokurator Elżbieta Edyta Łukasiewicz, „Zamaskowanym mężczyzną odbierającym pieniądze był Kamil C.”.

Do kolejnych zdarzeń o podobnym mechanizmie doszło w dniach 20, 21 i 22 stycznia 2026 roku na terenie Białegostoku i Ełku. Do trzech kobiet dzwoniły nieustalone osoby, które podawały się za funkcjonariuszy policji lub członków rodziny. Informowały pokrzywdzone, że ich synowie lub wnukowie brali udział w wypadkach drogowych, których skutkiem miały być poważne obrażenia innych osób.

Oszuści przekonywali, że aby zapobiec aresztowaniu członków rodzin, konieczne jest wpłacenie pieniędzy tytułem poręczenia majątkowego. Pokrzywdzone miały przekazywać maksymalnie możliwe kwoty, a nawet biżuterię. Po odbiór pieniędzy lub kosztowności miał zgłosić się „zaufany adwokat”.

W ten sposób próbowano doprowadzić kolejne osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem na łączną kwotę 42 tysięcy złotych. Do przekazania pieniędzy i biżuterii jednak nie doszło. Jak wynika z komunikatu prokuratury, stało się tak „Ze względu na postawę pokrzywdzonych, w tym reakcję sąsiadów jednej z pokrzywdzonych”.

Rola Kamila C. polegała na odbieraniu pieniędzy od pokrzywdzonych i przekazywaniu ich kolejnym osobom. Jak podaje prokuratura, „Pełnił rolę ‚zaufanego adwokata’”.

Zobacz wideo

Podobne artykuły