Kontrola drogowa w Jeziórku w powiecie piaseczyńskim zakończyła się dla 30-letniego kierowcy Toyoty znacznie poważniejszymi konsekwencjami niż tylko mandat. Mężczyzna wjechał w rejon przejazdu kolejowo-drogowego mimo czerwonego światła. Podczas sprawdzania jego danych policjanci ustalili, że jest poszukiwany, a dodatkowo obowiązuje go sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.
Do zdarzenia doszło na ulicy Głównej w Jeziórku. Prażmowscy dzielnicowi zauważyli Toyotę, której kierowca zignorował czerwony sygnał przed przejazdem kolejowym. Funkcjonariusze zatrzymali samochód do kontroli.
Za kierownicą siedział 30-letni mieszkaniec Warszawy. Po sprawdzeniu jego danych w policyjnych systemach wyszło na jaw, że mężczyzna jest poszukiwany do celów prawnych na podstawie postanowienia Prokuratury Rejonowej w Garwolinie.
To jednak nie był koniec problemów kierowcy. Jak ustalili policjanci, od marca 2026 roku 30-latka obowiązuje również sądowy zakaz prowadzenia pojazdów wydany przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ.

– Popełnione przez niego wykroczenie okazało się jego najmniejszym problemem – przekazuje Komenda Powiatowa Policji w Piasecznie.
Za zlekceważenie czerwonego światła kierowca otrzymał mandat w wysokości 2 tys. zł oraz 15 punktów karnych. Policjanci sporządzili również dokumentację dotyczącą złamania sądowego zakazu, która zostanie przekazana do piaseczyńskiego sądu.
Niestosowanie się do orzeczonego przez sąd zakazu prowadzenia pojazdów jest przestępstwem z art. 244 Kodeksu karnego. 30-latkowi może grozić od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Policjanci przypominają również, że czerwone światło przed przejazdem kolejowym oznacza bezwzględny zakaz wjazdu na torowisko. Próba zaoszczędzenia kilku sekund może zakończyć się tragedią, ponieważ samochód w zderzeniu z rozpędzonym pociągiem praktycznie nie ma żadnych szans.


