Stołeczna Operacja Referendalna kończy zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego i Rady Warszawy. Do niedzielnego popołudnia 27 września organizatorzy nie ujawnili jednak dokładnej liczby zebranych podpisów. Najnowsza publiczna informacja mówi o „grubo ponad 100 tys.” podpisów.
Ostatni dokładny wynik organizatorzy podali 14 września. Stołeczna Operacja Referendalna poinformowała wtedy o osiągnięciu poziomu 100 tys. podpisów. Tydzień wcześniej, 7 września, Maciej Wilk informował o 82 tys. podpisów. Oznacza to, że w ciągu tygodnia przybyło około 18 tys., czyli średnio około 2,6 tys. dziennie.
21 września Wilk przekazał, że podpisów jest już „grubo ponad 100 tys.”, ale organizatorzy celowo przestali podawać dokładny wynik. Jak wyjaśnił inicjator akcji, chodziło o to, aby ujawniona liczba nie wpłynęła demobilizująco na osoby uczestniczące w zbiórce. Także najnowsze publikacje z 27 września mówią jedynie o przekroczeniu 100 tys. podpisów, bez podania konkretnej liczby.
Do uruchomienia procedury referendum potrzebne jest poparcie co najmniej 10 proc. osób uprawnionych do głosowania w Warszawie, czyli około 132 tys. ważnych podpisów. Taki wymóg wynika z ustawy o referendum lokalnym. Samo zebranie około 132 tys. kart nie przesądza więc o spełnieniu warunku – część podpisów może zostać odrzucona podczas ich weryfikacji.
Z tego powodu organizatorzy wcześniej wskazywali, że chcą zebrać około 150–160 tys. podpisów. Taki zapas miał zabezpieczyć inicjatywę na wypadek zakwestionowania części wpisów z powodu błędnych lub niepełnych danych albo braku uprawnienia do poparcia wniosku.
Porównanie wcześniejszego tempa zbiórki pokazuje, jak wyglądały wymagania na ostatniej prostej. Po osiągnięciu 100 tys. podpisów 14 września do ustawowego poziomu około 132 tys. brakowało około 32 tys. Przy dwóch tygodniach do końca oznaczało to konieczność zbierania średnio około 2,3 tys. podpisów dziennie. Tymczasem między 7 a 14 września przybywało średnio około 2,6 tys. podpisów dziennie.
Gdyby wyłącznie matematycznie utrzymać tamto tempo przez kolejne 14 dni, liczba podpisów wzrosłaby ze 100 tys. do około 136 tys. Byłoby to więcej niż ustawowe minimum przed weryfikacją, ale wyraźnie mniej niż zakładany przez organizatorów bezpieczny poziom 150–160 tys. Do osiągnięcia tego drugiego wyniku od 14 września potrzebne było średnio około 3,6–4,3 tys. nowych podpisów każdego dnia.
Nie można na podstawie dostępnych danych stwierdzić, czy wymagana liczba została już zgromadzona. Kluczowy problem polega na tym, że od 21 września organizatorzy nie publikują aktualnego wyniku, a dodatkowo nie wiadomo, jaki odsetek wszystkich zebranych podpisów przejdzie późniejszą weryfikację.
Ostateczna odpowiedź na pytanie, czy zebrano wystarczającą liczbę podpisów, będzie więc możliwa dopiero po ujawnieniu końcowego wyniku przez Stołeczną Operację Referendalną, a następnie po sprawdzeniu podpisów przez komisarza wyborczego.


