W nocy z 4 na 5 października na warszawskiej Białołęce doszło do bardzo groźnego zdarzenia. Renault wypadł z drogi i uderzył w budynek stacji paliw przy ulicy Ostródzkiej. Chwilę później samochód oraz elewacja stacji stanęły w ogniu.
Do zdarzenia doszło o godzinie 23:52. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący renault nie zauważył końca drogi. Samochód uderzył najpierw w słupek, następnie w latarnię, a później z impetem w budynek stacji paliw.
Po zderzeniu pojazd oraz fragment elewacji budynku stanęły w ogniu. Na miejsce skierowano dwa zastępy straży pożarnej oraz policjantów. Pożar został szybko ugaszony, jednak zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz stacji powstały znaczne uszkodzenia. Obiekt jest obecnie zamknięty.
W rejonie stacji policjanci zatrzymali 31-letniego obywatela Polski, który według wstępnych ustaleń miał kierować samochodem. Mężczyzna odmówił poddania się badaniu na zawartość alkoholu, dlatego została od niego pobrana krew do dalszych badań.








































Wstępne badanie miało wskazać około 2,9 promila alkoholu. W wynikach wykryto także obecność innych substancji działających podobnie do alkoholu oraz środków odurzających. 31-latek posiadał uprawnienia do kierowania pojazdami. Obecnie przebywa w szpitalu. Mężczyzna był już wcześniej znany policji.
W zdarzeniu nikt nie został ranny. Pracownik stacji, który znajdował się w budynku w chwili uderzenia samochodu, nie odniósł obrażeń.
Renault zostało zabezpieczone do dalszych oględzin. Na miejscu prowadzone są czynności procesowe, a pojazd oraz miejsce pożaru mają zostać poddane szczegółowym oględzinom z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. Na czas działań służb ulica Ostródzka w rejonie Artyleryjskiej była zablokowana.
Policjanci z Białołęki prowadzą dalsze czynności w tej sprawie.


