Nocny patrol straży miejskiej na warszawskich Bielanach odnalazł 70-letniego mężczyznę, który siedział na przystanku ubrany jedynie w podkoszulkę i krótkie spodenki. Senior był zdezorientowany, osłabiony i trząsł się z zimna. Jak się okazało, dzień wcześniej jego zaginięcie zgłosiła rodzina.
Do zdarzenia doszło po północy we wtorek, 6 października. Funkcjonariusze z V Oddziału Terenowego Straży Miejskiej patrolowali rejon ulicy Pułkowej. Na przystanku Prozy 02, przy trasie prowadzącej w kierunku Gdańska, zauważyli starszego mężczyznę siedzącego samotnie na ławce. Temperatura wynosiła około 11 stopni Celsjusza, a 70-latek miał na sobie tylko podkoszulkę i krótkie spodenki. Nie było wiadomo, jak długo przebywał w tym miejscu.
Senior trząsł się z zimna, był osłabiony i miał problemy z orientacją. Przystanek znajduje się w odsłoniętym miejscu, gdzie – jak przekazała funkcjonariuszka uczestnicząca w interwencji – tej nocy mocno wiało, a w bezpośrednim otoczeniu nie ma zabudowań. Strażnicy natychmiast okryli mężczyznę kocem termicznym oraz wezwali pogotowie ratunkowe i policję.
70-latek miał trudności z odpowiadaniem na pytania i nie potrafił podać danych, które pozwoliłyby ustalić jego tożsamość lub miejsce zamieszkania. Podczas oczekiwania na przyjazd pozostałych służb strażnicy znaleźli przy nim dowód osobisty. Policjanci ustalili następnie, że rodzina zgłosiła jego zaginięcie dzień wcześniej.
Stan mężczyzny nie pozwalał na jego natychmiastowy powrót do domu. Ratownicy medyczni zdecydowali o przewiezieniu 70-latka do szpitala. Policjanci przekazali jego najbliższym informację o odnalezieniu seniora.


