Prokurator Andrzej Golec, który w nocy miał wejść do mieszkania obcego mężczyzny na warszawskim Mokotowie i przyglądać się mu podczas kąpieli pod prysznicem, publicznie przeprosił za swoje zachowanie. „Jest mi ciężko i przepraszam. Upadłem i czas powstać” – napisał 19 października na platformie X. Wcześniej badanie alkomatem wykazało u niego około 0,63 promila alkoholu. Sprawa wywołała również dyskusję w mediach społecznościowych, w którą zaangażowała się prokurator Iwona Tryfon-Wilkoszewska, rzeczniczka stowarzyszenia Ad Vocem.
Do zdarzenia doszło w nocy z 14 na 15 października, około godz. 1, na jednym z osiedli na warszawskim Mokotowie. Właściciel mieszkania brał prysznic, kiedy zauważył, że w lokalu znajduje się nieznany mu mężczyzna, który miał mu się przyglądać. Gospodarz owinął się ręcznikiem i próbował nakłonić nieproszonego gościa do opuszczenia mieszkania. Ten rzekomo początkowo kilkukrotnie odmawiał, zanim ostatecznie wyszedł.
Właściciel mieszkania zdążył się ubrać, po czym ruszył za nieznajomym. Kilka klatek schodowych dalej, przy pomocy pracownika ochrony osiedla, udało mu się ująć mężczyznę.
Na miejsce wezwano policję. Początkowo mężczyzna tłumaczył funkcjonariuszom, że szukał mieszkania koleżanki, a następnie twierdził, że próbował dostać się do znajomych. Policjanci przeprowadzili badanie trzeźwości, które wykazało 0,3 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza, czyli około 0,63 promila. Dopiero po badaniu mężczyzna poinformował mundurowych, że jest czynnym prokuratorem, jednak nie ma przy sobie dokumentów służbowych, ponieważ zostawił je w domu.
Okazało się, że nieznajomym był prokurator Andrzej Golec, który w przeszłości kierował Prokuraturą Regionalną w Gdańsku, a obecnie pracuje w pionie lustracyjnym Instytutu Pamięci Narodowej.
Andrzej Golec nie zaprzeczył, że znalazł się w cudzym mieszkaniu. Tłumaczył jednak, że doszło do pomyłki, a drzwi wejściowe do lokalu były uchylone.
– To nie było wtargnięcie. Pomyliłem drzwi do mieszkania. Nie wchodziłem siłowo, drzwi wejściowe były uchylone. Lokator bardzo się zdenerwował, zawiadomił ochronę budynku, policję. W pełni go rozumiem i chciałbym bardzo mocno tego pana przeprosić – powiedział Andrzej Golec.
Prokurator zapewnił również, że nie zachowywał się agresywnie. Jego zdaniem nie ma podstaw do prowadzenia postępowania dotyczącego naruszenia miru domowego. Przyznał, że właściciel lokalu zdenerwował się zaistniałą sytuacją, i ponownie wyraził chęć przeproszenia go.
Funkcjonariusze na bieżąco informowali o przebiegu interwencji dyżurnego prokuratora z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów. Po zapoznaniu się z okolicznościami zdarzenia polecił on przyjęcie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Właściciel mieszkania zapowiedział również przekazanie nagrań z kamer zamontowanych wewnątrz lokalu. Materiały te mają pomóc w ustaleniu dokładnego przebiegu zdarzenia. Prokurator Golec poinformował natomiast, że złożył już zeznania w tej sprawie.
Andrzej Golec jest także byłym prezesem stowarzyszenia prokuratorów Ad Vocem, skupiającego osoby związane ze środowiskiem byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Od 2013 roku zasiadał we władzach organizacji, a w 2024 roku objął funkcję jej prezesa. Zrezygnował z tego stanowiska w 2026 roku.
Informacje o nocnym incydencie wywołały dyskusję na platformie X. Adam Zajączkowski zwrócił się do prokurator Iwony Tryfon-Wilkoszewskiej, rzeczniczki stowarzyszenia Ad Vocem, pytając, czy w szeregach organizacji znajdowało się więcej osób, które dopuściły się podobnych zachowań.
Tryfon-Wilkoszewska odpowiedziała, że Andrzej Golec przedstawił już swoje stanowisko dotyczące zdarzenia. Jednocześnie porównała jego zachowanie z sytuacjami dotyczącymi innych przedstawicieli środowiska prokuratorskiego. W swoim wpisie skierowała zarzuty dotyczące zachowań związanych z alkoholem pod adresem osób związanych ze stowarzyszeniem Lex Super Omnia oraz nawiązała do sprawy zastępcy prokuratora okręgowego w Opolu.
Prokurator odniosła się również do ewentualnej odpowiedzialności karnej Andrzeja Golca, stwierdzając: „I o 193 k.k. też mowy być nie może”. Chodzi o art. 193 Kodeksu karnego, dotyczący naruszenia miru domowego, który przewiduje odpowiedzialność między innymi za wdarcie się do cudzego mieszkania lub nieopuszczenie go wbrew żądaniu osoby uprawnionej. Była to ocena prawna przedstawiona przez Tryfon-Wilkoszewską, a nie rozstrzygnięcie organów prowadzących czynności.
Na jej wypowiedź odpowiedział Adam Zajączkowski, krytykując sposób argumentacji prokurator.
– Czyli chce mi Pani powiedzieć, że „mój alkoholik jest lepszy niż Twój”? – zapytał Zajączkowski.
W dalszej części wpisu podkreślił, że wypowiada się jako zwykły obywatel, a przedstawione przez prokurator porównania uznał za nieodpowiednie. Zwrócił również uwagę na odpowiedzialność związaną z pełnieniem funkcji prokuratora.
Do tej wymiany zdań odniósł się następnie sam Andrzej Golec. Na swoim koncie na platformie X opublikował krótką odpowiedź skierowaną do Adama Zajączkowskiego.
– Jest mi ciężko i przepraszam. Upadłem i czas powstać – napisał prokurator.
Wpis stanowi kolejną publiczną reakcję Andrzeja Golca na nocne wydarzenia na Mokotowie. Wcześniej przepraszał zarówno właściciela mieszkania, jak i opinię publiczną, utrzymując jednocześnie, że nie doszło do celowego wtargnięcia do lokalu.
Okoliczności zdarzenia pozostają przedmiotem czynności wyjaśniających. Istotne dla ustalenia przebiegu nocnego incydentu mogą być nagrania z monitoringu znajdującego się w mieszkaniu pokrzywdzonego.


