Półnagi mężczyzna biegał nocą po Warszawie. Krzyczał, szarpał się i zdemolował samochód

Interwencje

Nietypowa interwencja straży miejskiej na warszawskim Bródnie. W nocy z soboty na niedzielę funkcjonariusze musieli obezwładnić agresywnie zachowującego się 30-latka, który półnagi biegał po jezdni ulicy Kondratowicza, krzyczał i wykonywał gwałtowne ruchy. Mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie do jego opanowania potrzebna była pomoc kilku osób. Jak ustaliła policja, wcześniej miał również zdemolować cudzy samochód.

Do zdarzenia doszło w sobotę, 17 października, około godz. 23. Do strażników miejskich patrolujących warszawskie Bródno podszedł zaniepokojony mieszkaniec, który poprosił o pomoc dla znajdującego się po drugiej stronie ulicy mężczyzny. Według zgłaszającego jego zachowanie mogło wskazywać na obecność środków odurzających w organizmie.

Funkcjonariusze zauważyli mężczyznę, który pomimo niskiej temperatury miał na sobie jedynie spodnie. Był silnie pobudzony, wykonywał gwałtowne ruchy rękami i głową, podskakiwał oraz wykrzykiwał niezrozumiałe słowa. Świadkowie przekazali strażnikom, że chwilę wcześniej biegał po jezdni dwupasmowej ulicy Kondratowicza, stwarzając zagrożenie dla siebie i uczestników ruchu drogowego.

Strażnicy miejscy wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego. Mężczyzna nie zamierzał jednak współpracować z funkcjonariuszami. Nie reagował na polecenia pozostania w bezpiecznym miejscu, krzyczał i szarpał się. W obawie, że ponownie wtargnie na jezdnię, strażnicy zdecydowali o zastosowaniu kajdanek.

Sytuacja stała się jeszcze trudniejsza po przyjeździe ratowników medycznych. Widok zespołu pogotowia wywołał u 30-latka kolejną, wyjątkowo gwałtowną reakcję. Mężczyzna był tak pobudzony, że konieczne okazało się siłowe umieszczenie go w karetce. Ratownicy poprosili strażników o pomoc w ułożeniu pacjenta na noszach oraz asystowanie podczas transportu do szpitala.

Na miejscu również wystąpiły problemy z opanowaniem 30-latka. Ze względu na jego zachowanie oraz konieczność zapewnienia bezpieczeństwa pozostałym osobom przebywającym w izbie przyjęć, w przeniesieniu pacjenta do sali musiało uczestniczyć aż osiem osób.

Mężczyzna częściowo uspokoił się dopiero po podaniu leków. W działaniach uczestniczyli zarówno ratownicy medyczni, jak i strażnicy miejscy, którzy pomagali zabezpieczyć pacjenta.

W trakcie interwencji ujawniono również inne okoliczności dotyczące 30-latka. Przybyli na miejsce policjanci, na podstawie materiału fotograficznego, ustalili, że niedługo przed zatrzymaniem przez strażników mężczyzna zdemolował należący do innej osoby samochód. W związku z tym zdarzeniem był poszukiwany przez policję.

Strażnicy miejscy przekazali funkcjonariuszom policji wszystkie zgromadzone informacje oraz ustalenia dotyczące 30-latka. Po zakończeniu swoich czynności pozostawili mężczyznę pod opieką policjantów.

Zobacz wideo

Podobne artykuły