Andrzej Golec przedstawia swoją wersję wydarzeń. Prokurator zaprzecza doniesieniom mediów

Interwencje

Prokurator Andrzej Golec opublikował oświadczenie, w którym przedstawił własną wersję wydarzeń dotyczących nocnego incydentu w mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. Przyznał, że wszedł do cudzego lokalu, jednak stanowczo zaprzeczył, jakoby obserwował jego mieszkańca podczas kąpieli. Wyjaśnił, że doszło do pomyłki, za którą przeprosił. Jednocześnie zarzucił mediom rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i zapowiedział możliwość podjęcia kroków prawnych.

Sprawa dotyczy zdarzenia z nocy z 14 na 15 października. Mieszkaniec jednego z osiedli na Mokotowie zauważył podczas kąpieli obcego mężczyznę w swoim mieszkaniu. Intruz wyszedł, a mieszkaniec wraz z pracownikiem ochrony osiedla zatrzymał go kilka klatek dalej. Na miejsce wezwano policję. Badanie alkomatem wykazało u prokuratora około 0,63 promila alkoholu. Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

We wtorek, 20 października, Andrzej Golec odniósł się do publikacji medialnych, przedstawiając swoją wersję zdarzenia. Prokurator przyznał, że rzeczywiście znalazł się w mieszkaniu nieznajomego, jednak zapewnił, że nie było to działanie celowe.

„Jest prawdą, że znalazłem się w cudzym mieszkaniu” – przyznał prokurator, dodając, że popełnił błąd, za który szczerze przeprasza. Jak wyjaśnił, jego obecność w lokalu była wyłącznie wynikiem pomyłki, ponieważ był przekonany, że wchodzi do właściwego mieszkania.

Golec opisał również moment spotkania z mieszkańcem. Według jego relacji po przekroczeniu progu zobaczył nieznajomego wychodzącego z łazienki, która znajdowała się naprzeciwko drzwi wejściowych. Prokurator podkreślił, że sytuacja była dla niego zaskoczeniem. Zwrócił także uwagę na swoje problemy ze wzrokiem.

„Dodaję, że mam poważną wadę wzroku, noszę okulary o silnych szkłach. Początkowo nie rozumiałem, co się dzieje. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że znalazłem się w niewłaściwym mieszkaniu” – napisał Andrzej Golec.

Prokurator stanowczo zaprzeczył informacjom, jakoby obserwował mieszkańca podczas kąpieli. Zapewnił również, że nie poruszał się po pomieszczeniach lokalu.

„Nie przemieszczałem się po mieszkaniu ani nie obserwowałem jego mieszkańca podczas kąpieli” – oświadczył.

W dalszej części oświadczenia Golec odniósł się do możliwości zakwalifikowania jego zachowania jako naruszenia miru domowego, określonego w art. 193 Kodeksu karnego. Nie zgadza się z przypisywaniem mu znamion tego przestępstwa. Zapewnił, że nie wtargnął do mieszkania i nie zamierzał pozostawać w nim wbrew woli jego mieszkańca.

Prokurator skrytykował również sposób przedstawienia zdarzenia przez niektóre kanały medialne. Jak stwierdził, o zarzucie obserwowania mieszkańca podczas kąpieli dowiedział się dopiero z publikacji, która następnie była powielana przez inne redakcje. Uznał takie działanie za naruszenie standardów dziennikarskich i zapowiedział możliwość skierowania sprawy na drogę prawną w celu ochrony swojego dobrego imienia.

Golec podkreślił, że zdaje sobie sprawę z negatywnych konsekwencji incydentu dla swojego wizerunku i nie uchyla się od odpowiedzialności za pomyłkę. Jednocześnie zaznaczył, że nie zgadza się na przypisywanie mu zachowań, które – według jego relacji – nie miały miejsca.

Zobacz wideo

Podobne artykuły