Jechał na dializy z trójką pacjentów. Zginęli w wypadku. Jest akt oskarżenia

Interwencje

Prokuratura Rejonowa w Przasnyszu zakończyła śledztwo dotyczące tragicznego wypadku w miejscowości Chyliny, w gminie Szelków, w powiecie makowskim. W zdarzeniu z 2 lutego 2026 roku zginęły trzy osoby przewożone do szpitala na dializy. 

Według ustaleń śledczych kierowca busa jechał z prędkością około 116 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 70 km/h. Badania wykazały również obecność substancji psychotropowej w jego organizmie. W piątek, 16 października, do Sądu Rejonowego w Przasnyszu skierowano akt oskarżenia przeciwko Robertowi F.

Do tragedii doszło w poniedziałek, 2 lutego, około godziny 6:25 na drodze pomiędzy Szelkowem a Makowem Mazowieckim. Opel przystosowany do przewozu osób z niepełnosprawnościami realizował transport medyczny do szpitala w Makowie Mazowieckim. Samochodem podróżowało troje pacjentów, którzy mieli tego dnia zostać poddani dializom.

Na prostym odcinku drogi bus uderzył w lewą tylną część naczepy ciężarowego Volvo, które stało częściowo na poboczu, a częściowo na prawym pasie ruchu. Po zderzeniu kierowca stracił panowanie nad oplem i zjechał z jezdni. Obrażenia odniesione przez pasażerów okazały się śmiertelne. Na miejscu zginęły dwie kobiety w wieku 40 i 65 lat oraz 49-letni mężczyzna. Kierowca busa przeżył wypadek i został przewieziony do szpitala.

Przeprowadzone w kolejnych miesiącach śledztwo pozwoliło na ustalenie prędkości, z jaką poruszał się Opel. Według opinii biegłego wynosiła ona około 116 km/h, czyli o 46 km/h więcej niż dopuszczano na tym odcinku drogi. Śledczy uznali również, że kierowca nie zareagował odpowiednio na znajdujący się przed nim samochód ciężarowy, mimo że warunki pozwalały na uniknięcie zderzenia.

Jak wskazała w komunikacie Elżbieta Edyta Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce, oskarżony „nie podjął manewru ominięcia, pomimo dysponowania odcinkiem drogi pozwalającym na wykonanie tego manewru w sposób bezpieczny”. Według prokuratury kierowca miał możliwość uniknięcia uderzenia w naczepę nawet przy prędkości, z jaką poruszał się bezpośrednio przed wypadkiem.

Istotnym elementem postępowania były również wyniki badań toksykologicznych. Początkowe badanie alkomatem wykazało, że kierowca był trzeźwy. Późniejsze badania krwi ujawniły jednak obecność substancji psychotropowej. 

Jak poinformowała prokuratura, jej stężenie odpowiadało stanowi po użyciu alkoholu, czyli zakresowi od 0,2 do 0,5 promila. Nie oznacza to, że w organizmie mężczyzny wykryto alkohol, lecz odnosi się do przyjętej przez śledczych oceny wpływu substancji psychotropowej.

Robertowi F. zarzucono umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i nieumyślne spowodowanie wypadku, którego skutkiem była śmierć trzech osób. Prokuratura wskazuje zarówno na znaczne przekroczenie dozwolonej prędkości, jak i niezachowanie odpowiedniej reakcji na przeszkodę znajdującą się na drodze.

Oskarżony nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Podczas składania wyjaśnień utrzymywał, że nie pamięta dokładnego przebiegu wypadku. Kwestionował także ustalenia biegłego dotyczące prędkości, z jaką miał poruszać się samochód.

Wobec Roberta F. zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji oraz poręczenia majątkowego. Za zarzucane mu przestępstwo z art. 177 § 2 Kodeksu karnego grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Akt oskarżenia trafił już do Sądu Rejonowego w Przasnyszu. To sąd oceni zgromadzony materiał dowodowy, w tym opinie biegłych, wyniki badań toksykologicznych oraz wyjaśnienia oskarżonego, i rozstrzygnie o jego odpowiedzialności karnej za tragedię, w której zginęło troje pacjentów jadących na dializy.

Zobacz wideo

Podobne artykuły