Warszawski sąd wydał wyrok w sprawie dwóch aktywistek „Ostatniego Pokolenia”, które oblały pomarańczową farbą pomnik Syrenki na Powiślu. W piątek 3 kwietnia kobiety zostały skazane na kary wolnościowe, obowiązek zapłaty nawiązek oraz pokrycie kosztów procesu.
Sąd orzekł wobec każdej z oskarżonych sześć miesięcy ograniczenia wolności w formie nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Dodatkowo każda z nich ma zapłacić po 3 tys. zł na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz po 30 tys. zł na rzecz m.st. Warszawy.






Sprawa dotyczy akcji z 8 marca 2024 roku, przeprowadzonej przy bulwarze gen. Pattona. Według prokuratury Julia P. i Marianna J. uszkodziły rzeźbę Syreny, nieckę fontanny i piaskowcowy cokół, oblewając pomnik znaczną ilością farby. Śledczy wskazywali, że chodzi o obiekt wpisany do rejestru zabytków, a wysokość szkód oszacowano na 361 tys. 607 zł.
Proces rozpoczął się w maju 2025 roku. W końcowej fazie postępowania prokurator wnosił o rok pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz o dodatkowe świadczenia finansowe, natomiast obrona i przedstawiciel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka domagali się uniewinnienia. Argumentowali, że akcja miała charakter protestu politycznego związanego z kryzysem klimatycznym, a uszkodzenia pomnika nie miały charakteru trwałego.
Wyrok kończy jeden z głośniejszych procesów dotyczących działań „Ostatniego Pokolenia” w Warszawie. Sprawa od początku budziła duże zainteresowanie, bo dotyczyła jednego z najbardziej rozpoznawalnych symboli stolicy – przedwojennego pomnika autorstwa Ludwiki Nitschowej, stojącego nad Wisłą.




