Klasa jak z horroru po ataku w szkole. “Wszystko we krwi”. 19-latek miał przy sobie siekierę, maczetę, nóż i domowy ładunek wybuchowy

Bocian
Bocian
Wydarzenia, wypadki, pożary i inne informacje z życia Warszawy oraz bliższych i dalszych okolic.
Interwencje

Krew na podłogach, szkolnych korytarzach i w salach lekcyjnych. Krzyki, panika i uczniowie uciekający przed uzbrojonym napastnikiem. Tak wyglądały dramatyczne chwile w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce, gdzie w środę, 7 października, 19-letni uczeń zaatakował osoby znajdujące się w placówce. Łącznie poszkodowanych zostało 10 osób, wliczając sprawcę.

Do ataku doszło kilka minut po godzinie 11 w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 im. Adama Chętnika przy ul. Romualda Traugutta w Ostrołęce. Według ustaleń służb napastnikiem był 19-letni uczeń szkoły Jakub Z. Młody mężczyzna zaatakował ostrym narzędziem uczniów i nauczycieli.

W szkole natychmiast wybuchła panika. Świadkowie relacjonowali, że z budynku było słychać krzyki i wołanie o pomoc. Uczniowie próbowali wydostać się z zagrożonej części placówki i ostrzegali innych przed napastnikiem. Po ataku na korytarzach i w salach pozostały liczne ślady krwi.

Relacje młodzieży pokazują skalę dramatu. Uczniowie opisywali wnętrze szkoły jako widok „jak z horroru”. Według jednej z relacji osoby uciekające z miejsca ataku musiały omijać znajdującą się na podłodze krew.

Dziesięć osób poszkodowanych

Początkowo służby informowały o siedmiu rannych, jednak bilans zmieniał się wraz z napływem kolejnych informacji. Po posiedzeniu sztabu kryzysowego wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski przekazał, że łącznie poszkodowanych zostało 10 osób.

Wśród nich jest pięcioro uczniów, dwoje nauczycieli, dwie osoby postronne oraz sam 19-letni napastnik, który również odniósł obrażenia, po samookaleczeniu. Dziewięć osób zostało przewiezionych do szpitali. Część rannych trafiła do placówek w Ostrołęce i Łomży, a w działania ratunkowe zaangażowane było również Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.

Według przekazanych po południu informacji obrażenia poszkodowanych nie miały bezpośrednio zagrażać ich życiu.

Napastnik uciekł ze szkoły

Po ataku 19-latek opuścił teren placówki. Policja rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę poszukiwania.

Mężczyzna został odnaleziony w rejonie plaży miejskiej nad Narwią, kilkaset metrów od szkoły. Do zatrzymania doszło około 25 minut po zgłoszeniu. Według informacji przekazanych po zdarzeniu 19-latek był uzbrojony i podczas zatrzymania policjanci musieli użyć siły, aby go obezwładnić. Sam napastnik miał również dokonać samookaleczenia.

Został przewieziony do szpitala, gdzie pozostawał pod nadzorem.

Maczeta, siekiera, nóż i niebezpieczny plecak

Wraz z kolejnymi godzinami pojawiały się nowe informacje dotyczące wyposażenia, jakie 19-latek miał przygotować przed atakiem. Według ustaleń śledczych i doniesień po posiedzeniu sztabu kryzysowego miał posiadać niebezpieczne narzędzia, w tym maczetę, siekierę i nóż.

Szczególne zaniepokojenie służb wzbudził pozostawiony na terenie szkoły plecak. Na miejsce skierowano policyjnych pirotechników. Z nieoficjalnych informacji wynikało, że plecak został wyrzucony przez okno, a świadkowie mieli zauważyć wydobywający się z niego dym.

Później pojawiła się informacja, że w plecaku znajdował się ładunek wybuchowy domowej konstrukcji.

Okoliczności dotyczące jego budowy, możliwości detonacji oraz tego, czy napastnik zamierzał go użyć, będą przedmiotem szczegółowych badań biegłych.

Miał zapowiadać, że „będzie o nim głośno”

Śledczy będą również analizować aktywność 19-latka przed atakiem. Według nieoficjalnych ustaleń miał on wcześniej publikować w mediach społecznościowych wpisy sugerujące, że w dniu jego urodzin „będzie o nim głośno”.

Policja i prokuratura będą teraz ustalały, czy atak był wcześniej zaplanowany, jak długo trwały przygotowania oraz jaki był motyw działania młodego mężczyzny.

Kluczowe będzie również ustalenie, skąd 19-latek miał niebezpieczne narzędzia i materiały wykorzystane do skonstruowania ładunku.

Dziesiątki policjantów i pirotechnicy

Po zdarzeniu teren szkoły został zabezpieczony. Na miejscu pracowali policjanci, technicy kryminalistyki, śledczy oraz policyjni pirotechnicy. Funkcjonariusze zabezpieczali ślady i dowody, ustalali świadków oraz odtwarzali dokładny przebieg ataku.

Przesłuchiwani są uczniowie, nauczyciele oraz inne osoby, które znajdowały się w budynku i jego bezpośrednim otoczeniu.

Uczniowie pozostający po zdarzeniu w szkole zostali objęci opieką. Do działań skierowano również funkcjonariuszy zajmujących się na co dzień profilaktyką społeczną i pracą z młodzieżą.

Śledztwo ma odpowiedzieć przede wszystkim na pytanie, dlaczego 19-letni uczeń zaatakował osoby w swojej szkole i czy tragedii można było zapobiec. Szczegółowy przebieg dramatycznych wydarzeń jest w dalszym ciągu odtwarzany.

Zobacz wideo

Podobne artykuły