Nietypowy pojazd zatrzymany do kontroli na Marszałkowskiej stał się dziś jedną z najbardziej zauważalnych atrakcji w centrum Warszawy. Około godziny 13, na wysokości Domów Towarowych Centrum, policjanci podjęli interwencję wobec auta typu monster truck – z nadwoziem Dodge’a i podwoziem, które według kierującego zostało wyprodukowane w Polsce.
Jak relacjonował kierowca pojazdu, początkowo funkcjonariusze mieli kwestionować możliwość poruszania się takiego auta po drogach publicznych. Po okazaniu wymaganych zgód i wyjaśnieniu kwestii formalnych interwencja miała jednak przyjąć inny kierunek. Według przekazanych nam informacji policjanci stwierdzili niewielki wyciek oleju z tylnego mostu pojazdu.






W rezultacie kierowca został ukarany mandatem w wysokości 200 złotych. Dodatkowo, jak wynika z relacji właściciela, policjanci mieli podjąć decyzję o odholowaniu pojazdu na koszt właściciela na podstawie art. 130a ustawy Prawo o ruchu drogowym. Na miejsce wezwano holownik, jednak szybko okazało się, że standardowy sprzęt nie jest w stanie zabrać tak dużego i ciężkiego auta.



Do przetransportowania pojazdu potrzebna była specjalistyczna laweta niskopodwoziowa. Jeszcze po godzinie 16 zarówno policjanci, jak i właściciel auta czekali na jej przyjazd. Przez dłuższy czas nietypowy pojazd pozostawał więc przy ulicy Marszałkowskiej, wzbudzając duże zainteresowanie przechodniów.



Wokół zatrzymanego auta gromadzili się mieszkańcy i turyści. Wiele osób robiło zdjęcia, nagrywało filmy i zatrzymywało się na dłużej, by z bliska obejrzeć rzadko spotykany na ulicach Warszawy pojazd. Jak wynika z relacji z miejsca, zdarzały się także sytuacje, w których dzieci były wpuszczane do środka, co dodatkowo przyciągało uwagę przechodniów.



Na godzinę 17 nie udało się jeszcze uzyskać oficjalnego potwierdzenia szczegółów interwencji ze strony Komendy Stołecznej Policji. Sprawa pozostaje więc oparta na relacji kierującego i obserwacjach z miejsca zdarzenia. Na oficjalny komunikat służb w tej sprawie nadal trzeba poczekać.



