Pięć godzin bez decyzji na Lotnisku Chopina. Zatrzymanie Ukraińca z zagłuszarką

Sowa
Sowahttp://miejskireporter.pl
Wydarzenia, wypadki, pożary i inne informacje z życia Warszawy oraz bliższych i dalszych okolic.
Interwencje

Na Lotnisku Chopina w Warszawie doszło do incydentu, po którym 27-letni obywatel Ukrainy został zatrzymany i tymczasowo aresztowany w związku z podejrzeniem usiłowania zakłócania fal radiowych sprzętem działającym w pasmach zarezerwowanych dla łączności i nawigacji lotniczej.

Mężczyzna przez tygodnie miał regularnie pojawiać się na lotnisku

W relacjach medialnych opisano, że od połowy grudnia na Lotnisku Chopina regularnie pojawiał się młody mężczyzna, który spędzał wiele godzin w lotniskowych kawiarniach z otwartym laptopem. Miał tłumaczyć, że spóźnił się na samolot i oczekiwaniem na kolejny lot. Funkcjonariusze ochrony lotniska początkowo nie mieli podstaw do ingerencji.

Według opisu przedstawionego w jednym z materiałów prasowych, mężczyzna – obywatel Ukrainy – miał przylecieć do Polski 9 grudnia, a niedługo później zacząć regularnie pojawiać się na Okęciu.

Noc z 25 na 26 grudnia i wezwanie kolejnych służb

Punkt zwrotny miał nastąpić w nocy z 25 na 26 grudnia. Patrol SOL który wcześniej kontrolował mężczyznę rozpoznał go i ponownie nim się zainteresował. Funkcjonariusze zaczęli zadawać dużo bardziej wnikliwe pytania a jego odpowiedzi miały być niespójne. On sam miał odmówić okazania dokumentu tożsamości i przedstawienia wiarygodnego potwierdzenia lotu.

W tej sytuacji na miejsce wezwano policjantów z Komisariatu Policji Portu Lotniczego Warszawa Okęcie, a następnie funkcjonariuszy Straży Granicznej odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na lotnisku.

Co ustalano o tożsamości i podróżach

Z paszportu miało wynikać, iż jest to Illia S., 27-latek urodzony w Kijowie, a w jego dokumencie miały się znajdować liczne stemple wjazdowe z państw Bliskiego Wschodu, w tym m.in. z Syrii i Libanu. Opisywano też jego częste podróże, m.in. do krajów arabskich, a także pobyty w Kanadzie, Wielkiej Brytanii i na Cyprze. Mężczyzna miał mieć przy sobie ważne wizy do Polski i Kanady oraz nieważną już wizę brytyjską. Po zatrzymaniu miał składać niejasne wyjaśnienia na temat tego, dlaczego znalazł się w Polsce, a raz przedstawiał się jako żołnierz, a innym razem jako biznesmen.

Znaleziska podczas przeszukania bagażu

Policjantów zastanowiła także nietypowa zawartość bagażu. Przy mężczyźnie ujawniono około pięć kilogramów owsianki, cebule i niewielki czajnik elektryczny. Oprócz tego miała zostać ujawniona duża ilość elektroniki: słuchawki, mikrofon, liczne ładowarki, rozgałęziacz oraz zwoje kabla sieciowego. Zwrócono też uwagę na słuchawki wygłuszające, kojarzone z ochroną słuchu podczas strzelania.

Największe zainteresowanie, wzbudziło posiadane przez mężczyznę metalowe urządzenie z licznymi antenami. Pobieżna analiza sugerowała, iż może to być urządzenie zagłuszające (tzw. jammer). I chociaż samo posiadanie takiego urządzenia nie jest nielegalne to w połączeniu z resztą faktów funkcjonariuszom wydawało się to dziwne. Cytowany specjalista miał tłumaczyć, że tego typu sprzęt bywa używany do zagłuszania systemów GSM i bywa wykorzystywany np. przez złodziei samochodów do utrudniania lokalizacji skradzionych pojazdów, a w części przypadków może też wpływać na niektóre typy dronów.

Potencjalny wpływ na lotniskowe systemy i relacje o „testach”

Użycie takiego jammera, w zależności od stopnia jego skomplikowania mogłoby zakłócać elementy infrastruktury korzystające z łączności GSM lub WiFi lub infrastruktury łączności lotniskowej – w tym urządzenia personelu, część systemów informacyjnych czy elementy zaplecza operacyjnego.

W tej samej relacji opisano roboczą hipotezę, że w realnych warunkach mogły być sprawdzane możliwości urządzenia, a jako tło wskazywano, że w poprzedzających zatrzymanie dwóch tygodniach miało dochodzić do awarii systemów informacyjnych, w tym tablic przylotów i odlotów.

Pięć godzin impasu decyzyjnego między służbami

Przez kilka godzin funkcjonariusze prowadzący interwencję z mężczyzną nie mogli od swoich przełożonych uzyskać formalnej decyzji co dalej z nim robić. Funkcjonariusze uznali, że zachodzi potrzeba zatrzymania, do wyjaśnienia, jednak przez kolejne godziny miały trwać spory kompetencyjne, a powtarzanym argumentem miało być to, że mężczyzna „nie ma przy sobie niczego nielegalnego”, co było faktycznie zgodne z prawdą, bo mężczyzna nie używał wspomnianego jammera a jedynie go posiadał.

Sprawa została zgłoszona do centrum antyterrorystycznego Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a Służba Kontrwywiadu Wojskowego – po próbach kontaktu – miała wskazać, że sprawa leży w gestii ABW. Formalna decyzja o zatrzymaniu miała zapaść dopiero po około pięciu godzinach, a sprawa miała zostać przekazana do Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji, choć wydaje się, że ta komórka była najmniej właściwa dla całej sprawy.

Co mówi policja

Jak podaje Komenda Stołeczna Policji: “W odniesieniu do informacji medialnych dotyczących zdarzenia z 26 grudnia 2025 roku, do którego doszło na terenie lotniska Okęcie w Warszawie, przedstawiamy informację w przedmiotowej sprawie. 26 grudnia policjanci Komisariatu Policji Portu Lotniczego Warszawa Okęcie otrzymali informację od Służby Ochrony Lotniska dotyczącą mężczyzny, który przebywał na terenie terminalu i swoim zachowaniem wzbudził zainteresowanie funkcjonariuszy SOL. Policjanci natychmiast podjęli interwencję i wylegitymowali wskazanego mężczyznę, którym okazał się 27-letni obywatel Ukrainy. W jego bagażu podręcznym policjanci znaleźli między innymi zagłuszarkę sygnału tzw. jammer oraz różnego rodzaju sprzęt teleinformatyczny. Mężczyzna nie chciał powiedzieć, co robi na lotnisku i do czego miały mu służyć znalezione przedmioty. W związku z potrzebą wyjaśnienia wszystkich związanych z tym okoliczności, mężczyzna został zatrzymany, a o tym fakcie powiadomiono ABW. Policjanci sprawdzili legalność jego pobytu – na terenie Polski przebywał legalnie. W toku czynności przesłuchano biegłego z zakresu mechanoskopii, który wskazał, że urządzenie posiadane przez 27-latka to zagłuszarka fal radiowych sygnału GPS i GSM. Po wykonaniu szeregu czynności procesowych w sprawie wszczęto dochodzenie. Mężczyzna usłyszał zarzut o czyn z art. 212 ust. 1 pkt 4 ustawy Prawo Lotnicze w zw. z art. 13 par 1 kk, czyli usiłowanie wbrew przepisom ustawy użycia nadawczych urządzeń radiowych działających w pasmach częstotliwości wyznaczonych dla łączności lotniczej. Prokurator nadzorujący postępowanie skierował do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania. 27 grudnia sąd zastosował wobec mężczyzny areszt tymczasowy. Sprawę nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Ochota. Czynności podjęte przez Policję realizowane były bezzwłocznie. Od momentu podjęcia interwencji, poprzez wykonanie niezbędnych czynności procesowych, ocenę materiału dowodowego, po decyzję sądu o tymczasowym aresztowaniu minął jeden dzień. Sama interwencja podjęta została natychmiast po otrzymanym w tej sprawie sygnale, a Policja nie miała wcześniej informacji dotyczących pobytu mężczyzny na terenie lotniska.”

Co mówi prokuratura o postępowaniu i zarzutach

Z perspektywy formalnego postępowania kluczowe jest stanowisko prokuratury. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba informował, że sprawa jest wyjaśniana przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Ochota, analizowany jest materiał z monitoringu (również z innych dni, aby sprawdzić, czy mężczyzna pojawiał się wcześniej na lotnisku, czy używał w którymś momencie zabronionego urządzenia), a zabezpieczone nośniki przekazano do biegłego z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.

Prokuratura wskazywała również, że sąd 27 grudnia zastosował wobec podejrzanego miesięczny areszt tymczasowy. Prokurator wnioskował o trzymiesięczny areszt, jednak sąd uznał, że miesiąc wystarczy na kluczowe czynności, w tym powołanie biegłego i wykonanie niezbędnych ekspertyz. Illia S. usłyszał zarzut usiłowania zakłócania fal radiowych poprzez posiadanie sprzętu, który może służyć do działań niezgodnych z przepisami, w tym przepisami Prawa lotniczego. Według prokuratury nie przyznał się do winy i grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Prok. Skiba przekazywał też, że podejrzany złożył obszerne wyjaśnienia i twierdził, iż posiadane urządzenia są legalne.

Wspólnie budujmy niezależne media!

Każdy, nawet najmniejszy wkład finansowy, pozwala nam na rozwój oraz podnoszenie jakości naszych materiałów. Dziękujemy!

Podobne artykuły