Śmierć Łukasza Litewki wywołała falę pożegnań wykraczającą daleko poza jego własne środowisko polityczne. Po tragicznej informacji o śmierci 36-letniego posła Nowej Lewicy głos zabrali nie tylko politycy jego partii, ale też przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, Polski 2050, Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji, Partii Razem, a także premier Donald Tusk i prezydent Karol Nawrocki. Wpisy publikowane w mediach społecznościowych mają wspólny ton – dominują w nich odniesienia do działalności społecznej Litewki, jego pracy na rzecz zwierząt i opinii o nim jako o człowieku „o wielkim sercu”.
Do wypadku doszło w czwartek 23 kwietnia po godzinie 13 na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Łukasz Litewka jechał rowerem, gdy został potrącony przez samochód osobowy który zjechał na jego pas ruchu. Według informacji przekazanych przez prokuraturę i policję kierowca został zatrzymany, a wstępne badanie alkomatem nie wykazało alkoholu. Jedną z branych pod uwagę przyczyn było zasłabnięcie lub zaśnięcie kierowcy.




Najmocniej wybrzmiały oczywiście pożegnania płynące z samej Lewicy. Oficjalne konto ugrupowania napisało o „człowieku o wielkim, otwartym sercu” i polityku oddanym „walce o prawa najsłabszych”, podkreślając, że Litewka „nigdy nie przechodził obojętnie obok czyjejś krzywdy”. W podobnym tonie wypowiadali się Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń, Anna Maria Żukowska, Tomasz Trela i Magdalena Biejat. W tych wpisach powtarzały się słowa o pustce, niedowierzaniu i konieczności dalszej walki o sprawy, którymi zajmował się zmarły poseł.
Nie ma słów, które wyrażą żal i ból, z jakim przyjmujemy dziś wiadomość o tragicznej śmierci naszego Przyjaciela, posła Łukasza Litewki.
— Lewica (@__Lewica) April 23, 2026
Dziś Polska straciła człowieka o wielkim, otwartym sercu i polityka oddanego walce o prawa najsłabszych. Łukasz był uosobieniem dobra. Nigdy… pic.twitter.com/ZaVCk4tURD
Wpis Włodzimierza Czarzastego był krótki i osobisty. Marszałek Sejmu napisał o Litewce jako o pośle i przyjacielu, dodając, że jego myśli są z rodziną zmarłego. Robert Biedroń przypomniał z kolei, że Litewka poświęcił polityczną karierę walce o prawa zwierząt i los osób wykluczonych, a prywatnie był dla niego inspiracją, przyjacielem i sojusznikiem w najważniejszych sprawach.
Poza Lewicą bardzo szybko pojawiły się głosy z innych ugrupowań. Premier Donald Tusk napisał, że Litewka zostanie zapamiętany jako człowiek „o wielkim sercu”, który z odwagą poświęcał się pomaganiu ludziom i zwierzętom. Rafał Trzaskowski podkreślał jego ogromne zaangażowanie, szczególnie na rzecz potrzebujących zwierząt, a Szymon Hołownia wspominał jeszcze świeże sejmowe wystąpienie Litewki i pisał, że zostawił po sobie „tyle dobra”, zamieniając łzy w radość, spokój i nadzieję.
Ważny politycznie jest także fakt, że kondolencje płynęły również spoza obozu rządzącego. Prezydent Karol Nawrocki napisał, że Litewka był zaangażowanym samorządowcem i parlamentarzystą, oddanym lokalnej społeczności i działalności społecznej, a Polsce będzie brakowało jego „wielkiego serca i troski o dobro wspólne”. Sławomir Mentzen pisał o smutku i niedowierzaniu, Janusz Cieszyński nazwał Litewkę wyjątkową osobą, a Agnieszka Wojciechowska van Heukelom mówiła o wielkiej niesprawiedliwości tej śmierci.
Na tle codziennego politycznego sporu te wpisy układają się w rzadki obraz ponadpartyjnego uznania. W reakcjach polityków różnych środowisk nie dominowały odniesienia do sejmowych debat czy partyjnych napięć, ale do działalności społecznej Litewki – pomocy zwierzętom, zbiórek, wsparcia dla potrzebujących i jego rozpoznawalnej wrażliwości. To właśnie ten wymiar jego aktywności najmocniej wybrzmiał zarówno w pożegnaniach Lewicy, jak i we wpisach polityków KO, Polski 2050, PiS, Konfederacji i Razem.
Po śmierci posła Nowej Lewicy scena polityczna – przynajmniej na chwilę – mówiła jednym głosem. Niezależnie od barw partyjnych Litewka został zapamiętany przede wszystkim nie jako uczestnik politycznego konfliktu, ale jako społecznik, który realnie pomagał ludziom i zwierzętom.
Wzruszające pożegnanie Dody:
Wpis Dody po śmierci Łukasza Litewki stał się jednym z najmocniej komentowanych pożegnań po czwartkowej tragedii. Artystka nie ograniczyła się do krótkich kondolencji – nawiązała do ich ostatniej rozmowy i do wspólnej walki o prawa zwierząt, zapowiadając, że doprowadzi do końca to, co razem zaczęli
“Jeszcze żartowaliśmy przed obiadem…, że Wczoraj się umówiliśmy na randkę. Nie wierzę w takie wypadki. Ale co ja tam wiem jestem tylko załamana piosenkarką której pękło serce. Kontynuujmy to co w nas zasiał Łukasz Swoim wielkim sercem i zaangażowaniem i przede wszystkim ODWAGĄ. Twoja idea i misja nigdy nie zginie. Nie martw się, dokończę to co mam dokończyć i widzimy się w kolejnym wcieleniu. Jego zamknięcie oczu, niech otworzy oczy wszystkim nam!” – pożegnała w swoich social mediach Doda.
W reakcji Dody najmocniej wybrzmiało to, że pisała nie tylko o stracie, ale też o niedokończonej wspólnej sprawie. Piosenkarka wspomniała o żartach sprzed obiadu, a później dodała krótką deklarację: „Nic się nie martw, wszystko dokończę”. W tym samym pożegnaniu odwołała się również do idei i misji Litewki, podkreślając, że nie powinny zginąć razem z nim.
Piosenkarka rozmawiała wczoraj z Litewką telefonicznie podczas akcji charytatywnej Youtubera Łotwoganga, gdzie “umówili się na randkę”, bo jak powiedziała Doda nie znamy dnia, ani godziny”, co w tym przypadku pokazuje nam jak bardzo to pojęcie jest w naszym życiu.
To właśnie temat ochrony zwierząt połączył ich w ostatnich miesiącach najmocniej. Doda i Łukasz Litewka wspólnie angażowali się w nagłaśnianie problemów w schroniskach, a 3 lutego uczestniczyli także w spotkaniu w Pałacu Prezydenckim poświęconym sytuacji zwierząt w prywatnych schroniskach i możliwym zmianom systemowym.
Sam Litewka od dawna należał do najbardziej rozpoznawalnych polityków zajmujących się prawami zwierząt. W Sejmie wielokrotnie zabierał głos w sprawach dotyczących ochrony zwierząt, w tym przy pracach nad zmianami w ustawie, a media przypominały po jego śmierci, że właśnie tę część działalności traktował jako jeden z najważniejszych elementów swojej publicznej misji.
Dlatego pożegnanie Dody zostało odebrane szerzej niż zwykły emocjonalny wpis w mediach społecznościowych. Było jednocześnie osobistym wspomnieniem, reakcją na nagłą śmierć i publiczną obietnicą dalszej walki o sprawy, które Łukasz Litewka prowadził z dużym zaangażowaniem. Właśnie ten ton – prywatny, a zarazem zobowiązujący – sprawił, że jej słowa znalazły się w centrum komentarzy po tragedii.


