W sobotę 5 września mieszkańcy gminy Łomianki protestują na drodze krajowej nr 7 w Sadowej. Powodem są – ich zdaniem – rażąco zaniżone wyceny nieruchomości przejmowanych pod budowę trasy ekspresowej S7. Protest rozpoczął się o godzinie 11. Uczestnicy akcji blokują przejście dla pieszych na DK7, powodując utrudnienia w ruchu. GDDKiA wcześniej ostrzegała kierowców o planowanym zgromadzeniu, a informacja o proteście została również zgłoszona do Urzędu Miejskiego w Łomiankach.
Spór dotyczy nieruchomości przejmowanych pod rozbudowę DK7 do parametrów drogi ekspresowej S7 na odcinku Czosnów–Kiełpin. W marcu wojewoda mazowiecki wydał decyzję ZRID, która umożliwiła rozpoczęcie realizacji około 9-kilometrowego odcinka. W miejscu obecnej drogi mają powstać po trzy pasy ruchu w każdym kierunku oraz m.in. węzeł Sadowa.
Wraz z inwestycją rozpoczęły się procedury związane z przejmowaniem prywatnych gruntów i ustalaniem wysokości odszkodowań. To właśnie przedstawione właścicielom operaty szacunkowe wywołały ogromne emocje. Według mieszkańców w niektórych przypadkach grunty były wyceniane na poziomie zaledwie około 60–70 zł za metr kwadratowy. Właściciele przekonują, że takie kwoty nie odpowiadają realnej wartości ich nieruchomości i są zdecydowanie niższe od cen występujących na lokalnym rynku.






Problem narasta od kilku miesięcy. Już na początku lipca burmistrz Łomianek Tomasz Dąbrowski zwrócił się do wojewody mazowieckiego w sprawie zgłaszanych przez mieszkańców zastrzeżeń. Sam urząd przyznał wówczas, że konieczne jest sprawdzenie, czy sporządzone wyceny rzeczywiście odpowiadają aktualnym realiom rynku nieruchomości.
Pod koniec lipca odbyło się także duże spotkanie mieszkańców i samorządowców. Wzięło w nim udział około 150 osób z Łomianek oraz sąsiedniej gminy Czosnów. Przekazano wówczas, że po rozmowach z wicewojewodą mazowieckim operaty mają zostać ponownie przeanalizowane. Pierwsze wyniki weryfikacji miały być dostępne na przełomie sierpnia i września. Samorząd zachęcał jednocześnie osoby, które nie zgadzają się z przedstawionymi kwotami, do korzystania z przysługujących im środków odwoławczych.
Mieszkańcy podkreślają, że nie sprzeciwiają się samej budowie S7. Chcą jednak, aby za nieruchomości odbierane im na potrzeby państwowej inwestycji otrzymali – jak mówią – uczciwe i odpowiadające wartości gruntów odszkodowania. Już podczas lipcowych spotkań zapowiadali, że jeżeli problem nie zostanie rozwiązany, są gotowi do protestów i blokowania inwestycji.
Sobotnia blokada DK7 jest kolejnym etapem tej walki. Protestujący chcą zwrócić uwagę administracji rządowej na swoją sytuację i doprowadzić do ponownego, ich zdaniem rzetelnego oszacowania przejmowanych działek. Kierowcy przejeżdżający przez Sadową muszą liczyć się z okresowym wstrzymywaniem ruchu i tworzeniem się zatorów na krajowej „siódemce” w obu kierunkach, najtrudniejsza sytuacja wygląda jednak w kierunku Warszawy.


