Sprawa Mai — nowe wątki. Matka oskarżonego miała grozić ojcu zabitej. Prokuratura umorzyła śledztwo

Interwencje

Prokuratura Rejonowa w Mławie umorzyła śledztwo dotyczące gróźb wobec Jarosława Kowalskiego, ojca zamordowanej Mai z Mławy. Decyzja nie jest jednak prawomocna, a sprawą zajmie się Prokuratura Okręgowa w Płocku w ramach nadzoru. W poniedziałek 21 września Kowalski i jego pełnomocnicy spotkali się także z przedstawicielami Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Krajowej.

Postępowanie dotyczyło podejrzenia stalkingu oraz kierowania gróźb karalnych przez Katarzynę G., matkę Bartosza G., oskarżonego o zabójstwo Mai. Zawiadomienie w tej sprawie zostało złożone w marcu. Jednym z dowodów przekazanych śledczym były nagrania rozmowy dwóch kobiet. Według relacji przedstawianej przez pełnomocników Kowalskiego na nagraniu miały paść słowa sugerujące, że ojciec Mai oraz reprezentujący go radca prawny Wojciech Kasprzyk „zapłacą życiem”, jeżeli „zniszczą jej syna”.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku Bartosz Maliszewski przekazał portalowi o2.pl, że podczas postępowania przesłuchano 10 świadków, a śledczym dostarczono dwie płyty zawierające nagranie rozmowy dwóch kobiet. Jak wyjaśnił, nie udało się ustalić personaliów jednej z osób uczestniczących w rozmowie. Prokuratura uznała, że wypowiedzi mogły mieć charakter prywatny i emocjonalny, a prowadząca sprawę prokurator nie znalazła podstaw do przedstawienia zarzutów. Jednocześnie Prokuratura Okręgowa w Płocku ma skontrolować decyzję o umorzeniu w ramach nadzoru służbowego.

W ostatnich dniach w sprawie pojawił się kolejny wątek. Jak podał Polsat News, obywatel Pakistanu o imieniu Omar, który miał poznać Bartosza G. podczas jego pobytu w Grecji, twierdzi, że Katarzyna G. miała nakłaniać go do zabójstwa Jarosława Kowalskiego i jego pełnomocnika. Według relacji przedstawionej przez stację mężczyzna miał otrzymać zdjęcia oraz informacje o lokalizacji osób, które miały stać się celem. Są to twierdzenia Omara opisane przez Polsat News i na tym etapie wymagają weryfikacji przez organy ścigania.

Bartosz Maliszewski przekazał, że ten wątek nie był wcześniej znany prokurator prowadzącej postępowanie. Prokuratura nie miała informacji o relacji Pakistańczyka ani o opisywanym przez niego możliwym zleceniu zabójstwa. Pełnomocnicy rodziny Mai domagają się teraz, by mężczyzna został przesłuchany, a jego relacja została zweryfikowana.

W poniedziałek 21 września Jarosław Kowalski, radca prawny Wojciech Kasprzyk i adwokat Aleksandra Bogielska pojawili się przed siedzibą Ministerstwa Sprawiedliwości przy Alejach Ujazdowskich w Warszawie. Domagają się ponownego przeanalizowania zgromadzonych materiałów, objęcia postępowania nadzorem oraz przekazania sprawy innej jednostce prokuratury. Zapowiedzieli też wniesienie zażalenia na decyzję o umorzeniu.

Po konferencji prasowej delegacja została przyjęta przez wiceministra sprawiedliwości Dariusza Mazura. Według relacji Wojciecha Kasprzyka wiceminister miał być zaskoczony dotychczasowym przebiegiem postępowania i uznać, że przedstawione materiały wymagają dalszej analizy. Jest to relacja pełnomocnika ze spotkania, a nie opublikowane uzasadnienie decyzji resortu. Ministerstwo pomogło następnie zorganizować rozmowę Kowalskiego i jego prawników z przedstawicielami Prokuratury Krajowej.

Do sprawy publicznie odniósł się również minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. Poinformował, że informacje przedstawione przez Jarosława Kowalskiego i jego pełnomocników są traktowane poważnie, a Ministerstwo Sprawiedliwości oraz Prokuratura Krajowa podejmą działania w zakresie, na jaki pozwalają obowiązujące przepisy. Pełnomocnicy rodziny zapowiedzieli dalsze rozmowy z Prokuraturą Krajową.

Osobne postępowanie dotyczące śmierci Mai zostało już zakończone aktem oskarżenia. Prokuratura Okręgowa w Płocku poinformowała 14 sierpnia, że dzień wcześniej skierowała do Sądu Okręgowego w Płocku akt oskarżenia przeciwko Bartoszowi G. Śledczy zarzucają mu zabójstwo Mai. W postępowaniu przesłuchano 20 świadków i uzyskano 21 opinii biegłych oraz instytutów różnych specjalności. Oskarżonemu, ze względu na jego wiek w chwili czynu, grozi do 30 lat pozbawienia wolności.

Bartosz G. po zaginięciu Mai wyjechał do Grecji w ramach szkolnej wymiany. Został tam zatrzymany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania, a następnie przekazany Polsce. Badania sądowo-psychiatryczne nie wykazały podstaw do kwestionowania jego poczytalności w czasie zarzucanego mu czynu. Biegli uznali również, że jego stan pozwala na udział w postępowaniu i samodzielne prowadzenie obrony.

Zobacz wideo

Podobne artykuły