Dziś rano przed 10:00 na ogrodzeniu okalającym budynek Ambasady Turcji przy ul. Rakowieckiej w Warszawie ujawniono akt wandalizmu – na elewacji płotu pojawił się napis „Turcja w Rożawie morduje kobiety”.
Dewastację zauważył policjant z Wydziału Ochrony Placówek Dyplomatycznych. Na miejsce skierowano policyjnych techników, którzy wykonywali czynności procesowe i zabezpieczali ślady. Policjanci sprawdzali także teren w okolicy ambasady, jednak penetracja rejonu nie doprowadziła do odnalezienia osoby, która miała wykonać napis. Zabezpieczono monitoring z okolicznych kamer. Po 14:00 ma zostać złożone oficjalne zawiadomienie w tej sprawie.



Hasło, które pojawiło się na ogrodzeniu, odwołuje się do Rożawy (Rojava) – potocznej nazwy części północnej i północno-wschodniej Syrii. Po wybuchu wojny domowej w tym rejonie ukształtowały się struktury administracyjne funkcjonujące jako Autonomiczna Administracja Północnej i Wschodniej Syrii oraz siły zbrojne SDF (Syryjskie Siły Demokratyczne), w których istotną rolę odgrywają formacje kurdyjskie. Turcja od lat prowadzi przeciwko tym strukturom działania określane jako „antyterrorystyczne”, wskazując na powiązania YPG/YPJ z PKK.
PKK (Partia Pracujących Kurdystanu) jest uznawana za organizację terrorystyczną m.in. przez Turcję, Stany Zjednoczone i Unię Europejską. Jednocześnie kwestia relacji między PKK a kurdyjskimi formacjami w Syrii pozostaje jednym z głównych punktów sporu w międzynarodowej debacie o sytuacji w regionie, w tym o charakterze i celach struktur działających na obszarze Rożawy.
Wątek „kobiet” w treści napisu wiąże się z tym, że w Rożawie wyraźnie eksponowana jest rola kobiet w życiu publicznym oraz w obronie zbrojnej. Jednym z symboli tego podejścia są Kobiece Jednostki Ochrony (YPJ) – formacja wojskowa tworzona jako struktura kobieca, działająca równolegle do YPG (Powszechne Jednostki Ochrony) w ramach sił kurdyjskich w Syrii. Rożawa bywa przedstawiana przez zwolenników tego projektu jako model, w którym emancypacja kobiet jest jednym z filarów życia społecznego i politycznego, natomiast przeciwnicy wskazują na powiązania tamtejszych struktur z ruchem PKK.
Sformułowanie użyte na ogrodzeniu ambasady wpisuje się w narrację środowisk krytycznych wobec działań Turcji w północnej Syrii. W ostatnich latach organizacje praw człowieka oraz instytucje monitorujące bezpieczeństwo mediów informowały o zdarzeniach, w których ginęli lub odnosili obrażenia cywile, a także osoby wykonujące zawody chronione prawem międzynarodowym – w tym ratownicy medyczni czy dziennikarze. Wskazywano m.in. na przypadki ataków dronów i ostrzałów w rejonach kontrolowanych przez siły kurdyjskie.



Turcja konsekwentnie odpiera zarzuty dotyczące celowego atakowania cywilów, podkreślając, że jej działania są wymierzone w ugrupowania uznawane przez Ankarę za terrorystyczne i mają służyć bezpieczeństwu państwa. Spór o interpretację sytuacji w północnej Syrii – w tym o status oraz charakter kurdyjskich struktur i formacji zbrojnych – od lat pozostaje jednym z najbardziej zapalnych tematów w dyskusjach międzynarodowych, a jego echo okresowo pojawia się także w przestrzeni publicznej poza regionem konfliktu.



