Nocne drogi potrafią być zdradliwe. Mniejszy ruch, monotonna jazda i pozorne poczucie bezpieczeństwa sprawiają, że kierowcy często tracą czujność. Wystarczy kilka sekund nieuwagi lub krótka walka ze zmęczeniem, by samochód przestał jechać tam, gdzie chce kierowca. O tym, jak niewiele dzieli spokojną podróż od poważnego wypadku, przekonał się minionej nocy 29-letni mieszkaniec Warszawy.
Minionej nocy, około godziny 1 na trasie S7 w kierunku Gdańska doszło do groźnego zdarzenia drogowego. Policjanci pracujący na miejscu ustalili, że kierujący toyotą 29-letni mieszkaniec Warszawy jechał od strony stolicy w kierunku Gdańska. Na wysokości miejscowości Kroczewo gm. Załuski mężczyzna najprawdopodobniej zasnął za kierownicą. Samochód zjechał z toru jazdy i uderzył w barierę ochronną.
W wyniku zdarzenia kierowca doznał obrażeń ciała i został przewieziony do szpitala.




Ten przypadek pokazuje, że zmęczenie może być równie niebezpieczne jak wiele innych zagrożeń występujących na drodze. Organizm ma swoje granice, a nocą koncentracja spada, czas reakcji się wydłuża, a monotonna jazda dodatkowo sprzyja senności. Często kierowcy są przekonani, że poradzą sobie jeszcze kilka kilometrów, że odpoczną później. Niestety, czasem tych kilku kilometrów jest już za dużo.
Policjanci apelują do kierowców o rozsądek i odpowiedzialność. Za kierownicę należy wsiadać wyłącznie trzeźwym i wypoczętym. Przed dłuższą podróżą warto zadbać o odpowiednią ilość snu, a podczas jazdy obserwować sygnały wysyłane przez organizm. Ziewanie, problemy z koncentracją, uczucie ciężkich powiek czy trudności z utrzymaniem stałego toru jazdy powinny być wyraźnym sygnałem do zatrzymania pojazdu i odpoczynku.
Bezpieczeństwo zależy również od przestrzegania ograniczeń prędkości, dostosowania jej do warunków panujących na drodze oraz rezygnacji z ryzykownych manewrów. Chwila nieuwagi, pośpiech, alkohol czy zmęczenie mogą doprowadzić do tragedii. Warto pamiętać, że do celu lepiej dojechać kilka minut później, niż nie dojechać tam wcale.
KPP w Płońsku


