Prokuratura Okręgowa w Płocku postawiła zarzuty właścicielowi firmy wykonującej prace montażowe w hali dawnej zajezdni PKS w Mławie. Śledczy wskazują, że nieprawidłowe nawiercanie elementów konstrukcyjnych podczas robót miało doprowadzić do zawalenia się części obiektu, w wyniku czego zginęli dwaj bracia w wieku 29 i 30 lat.
Do katastrofy budowlanej doszło 20 listopada 2024 roku w hali przy ul. Grota-Roweckiego w Mławie. Zawalił się dach oraz jedna ze ścian obiektu, w którym wcześniej funkcjonowała zajezdnia PKS, a na terenie działała prywatna stacja diagnostyczna. Ofiary śmiertelne to dwaj bracia – pracownicy firmy realizującej montaż monitoringu. Ranny został także 30-letni pracownik firmy prowadzącej w budynku działalność gospodarczą.



Według ustaleń przekazywanych po zdarzeniu przez policję, tuż przed katastrofą w hali i w jej pobliżu przebywali pracownicy dwóch firm – łącznie około 10 osób. Rzeczniczka mławskiej policji asp. szt. Anna Pawłowska informowała, że „w chwili zawalenia się dachu, wewnątrz hali i tuż przy wejściu do magazynu przebywało pięciu pracowników”. Pod gruzowiskiem znalazło się trzech mężczyzn – służby dotarły do nich w krótkim czasie od rozpoczęcia działań ratowniczych. Akcja trwała kilka godzin i była prowadzona z przerwą potrzebną do zabezpieczenia niestabilnych elementów konstrukcji. W działaniach brało udział 70 strażaków, w tym specjalistyczne grupy techniczne i poszukiwawcze z kilku miast oraz jednostki z Warszawy; działania koordynował sztab kryzysowy. Równolegle przy Komendzie Wojewódzkiej Policji w Radomiu powołano specjalną grupę dochodzeniowo-śledczą.



Postępowanie początkowo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Mławie, jednak ze względu na złożoność sprawy zostało przejęte przez Prokuraturę Okręgową w Płocku. Kluczowe znaczenie miała opinia biegłego z zakresu budownictwa. Jak relacjonował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku Bartosz Maliszewski, ustalenia wskazują na nieprawidłowy sposób prowadzenia robót związanych z montażem instalacji alarmowej. W przekazywanych informacjach cytowano wniosek biegłego: „Biegły wskazał, że w hali, w związku z montażem instalacji alarmowej, nieprawidłowo prowadzono roboty”.



Zarzuty usłyszał właściciel firmy, która wykonywała prace montażowe. Prokuratura wskazuje, że odpowiadał za kierowanie robotami, a konsekwencją błędów miało być osłabienie konstrukcji i zawalenie się części obiektu. W przedstawionym zakresie zarzuty dotyczą sprowadzenia katastrofy budowlanej oraz niedopełnienia obowiązków w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy. Prokuratura zaznacza, że czyn miał charakter nieumyślny. Z uwagi na śmierć dwóch osób podejrzanemu grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.



Śledztwo nie zostało zakończone. Postępowanie ma zostać przedłużone m.in. z powodu składanych wniosków dowodowych oraz oczekiwania na raport końcowy z kontroli Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. W toku sprawy prowadzono szczegółowe oględziny – także podczas rozbiórki uszkodzonej hali – a z uwagi na ryzyko dalszego zawalenia niestabilnych fragmentów konstrukcji wykorzystywano drona i skaner 3D do dokumentowania stanu obiektu.


