W niedzielę, 3 maja, na trasie kolejowej Warszawa Wschodnia – Skierniewice doszło do dwóch poważnych zdarzeń z udziałem nastolatków. Najpierw w rejonie przystanku Warszawa Ursus Niedźwiadek odnaleziono 16-latka, którego mimo długiej reanimacji nie udało się uratować. Dwie godziny później, w Parzniewie w powiecie pruszkowskim, służby odnalazły ranną 18-latkę, która miała wcześniej znajdować się na dachu pociągu Kolei Mazowieckich.
Do pierwszego zdarzenia doszło po godzinie 18:00 w rejonie przystanku Warszawa Ursus Niedźwiadek, na trasie obsługiwanej przez linię R1 Kolei Mazowieckich. Świadkowie zauważyli ciało młodego mężczyzny leżące na międzytorzu – pomiędzy torami lokalnymi a linią dalekobieżną. Na miejsce wezwano służby ratunkowe.



Pomocy 16-latkowi próbowali udzielać świadkowie oraz ratownicy. Reanimacja trwała prawie godzinę, jednak życia nastolatka nie udało się uratować. Według wstępnych informacji przekazywanych przez służby ciało młodego człowieka nie nosiło obrażeń typowych dla potrącenia przez pociąg. Pociąg podmiejski miał zatrzymać się przed miejscem zdarzenia, a obrażenia nie wskazywały na kontakt z pociągiem dalekobieżnym.



Kolejne zdarzenie na tej samej trasie odnotowano po godzinie 20:20, już w przeciwnym kierunku. Maszynista pociągu Kolei Mazowieckich o numerze KM 91990 został poinformowany, że na dachu składu mogą znajdować się niezidentyfikowane osoby. Po otrzymaniu tej informacji zatrzymał pociąg.



Po chwili do Centrum Powiadamiania Ratunkowego wpłynęło zgłoszenie, że w międzytorzu w rejonie miejscowości Parzniew w powiecie pruszkowskim znajduje się ciało. Po przybyciu na miejsce służby odnalazły 18-latkę. Kobieta miała obrażenia po upadku z wysokości oraz poparzenia powstałe najprawdopodobniej w wyniku działania łuku elektrycznego.



18-latka przeżyła i została przewieziona do szpitala. Przed transportem miała zostać rozpytana przez policjantów. Według przekazanych informacji przyznała, że podróżowała na dachu pociągu i spożywała tam alkohol. Także w tym przypadku nie stwierdzono obrażeń wskazujących na potrącenie przez skład.
Oba zdarzenia łączy kilka okoliczności: doszło do nich tego samego dnia, na tej samej trasie kolejowej, a poszkodowanych odnaleziono nie bezpośrednio na torach, lecz w rejonie międzytorza. W obu przypadkach służby nie wskazywały też na typowe ślady potrącenia przez pociąg. Różnica jest zasadnicza – 16-latka odnalezionego w Ursusie nie udało się uratować, natomiast 18-latka z Parzniewa trafiła do szpitala.



Na tym etapie nie ma potwierdzenia, że oba zdarzenia były ze sobą bezpośrednio powiązane. Jednym z wątków wymagających wyjaśnienia pozostaje jednak to, czy nastolatkowie mogli podejmować skrajnie niebezpieczne zachowania związane z przebywaniem na elementach infrastruktury kolejowej lub na dachu pociągu, tzw “train surfing”. Podobne przypadki były już wcześniej opisywane w Polsce i za granicą, również z tragicznym skutkiem.
Szczególnie niebezpieczne jest zbliżanie się do sieci trakcyjnej. Na zelektryfikowanych liniach kolejowych w Polsce sieć trakcyjna jest zasilana napięciem 3 kV prądu stałego. Do porażenia może dojść nie tylko przez bezpośredni kontakt z przewodem, ale także przez łuk elektryczny, który może przeskoczyć na osobę znajdującą się zbyt blisko sieci.
Okoliczności obu zdarzeń wyjaśniają policjanci i śledczy. W przypadku tragedii w Ursusie działania prowadzi Komenda Rejonowa Policji Warszawa III. Śledczy ustalają, w jaki sposób 16-latek znalazł się na międzytorzu, za torem ruchu podmiejskiego i przed torem ruchu dalekobieżnego. Sprawę zdarzenia w Parzniewie wyjaśnia pruszkowska policja, która ustala szczegóły tego, co działo się na dachu pociągu przed odnalezieniem rannej 18-latki.


