W sobotę, 12 września, około godziny 10 przy ulicy Klaudyny na warszawskich Bielanach doszło do groźnego zdarzenia z udziałem dzika. Zwierzę zaatakowało 36-letnią kobietę, która wyszła na spacer z psem. Siła uderzenia była tak duża, że kobieta została wyrzucona w powietrze, a następnie upadła na twardą nawierzchnię.
Poszkodowana doznała poważnych obrażeń. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który przewiózł 36-latkę do Szpitala Bielańskiego. Kobieta nadal przebywa w placówce.
– W sobotę rano, 12 września, około godz. 10, wyszłam z psem na zwykły spacer, kilkaset metrów od domu przy ul. Klaudyny na Bielanach. Zupełnie znienacka obok nas pojawił się dzik. Zwierzę pędziło prosto w moją stronę i z ogromną siłą we mnie uderzyło. Siła zderzenia była tak duża, że wyrzuciło mnie w powietrze. Ból po wylądowaniu na krawężniku nie do opisania – relacjonuje poszkodowana Czytelniczka Anna.
Jak przekazuje 36-latka, przeprowadzone w szpitalu badania wykazały złamanie lewej kości biodrowej z przemieszczeniem. Lekarze konsultują, czy konieczne będzie przeprowadzenie operacji. Już teraz wiadomo, że kobietę czeka co najmniej kilka tygodni znacznie ograniczonej sprawności oraz przerwa w pracy.
Po uderzeniu kobiety dzik nie zatrzymał się i pobiegł dalej przez osiedle. Niedługo później w okolicy miała pojawić się zapłakana dziewczyna poszukująca swojego niewielkiego psa. Według relacji poszkodowanej ten sam dzik miał wcześniej pobiec również w ich kierunku, w wyniku czego przestraszone zwierzę uciekło.
“Karetką pogotowia, wezwaną przez przechodniów, zostałam przewieziona do Szpitala Bielańskiego. RTG i tomografia wykazały złamanie lewej kości biodrowej z przemieszczeniem. Nadal trwa konsultacja dotycząca konieczności leczenia operacyjnego. Wiem już natomiast, że czeka mnie co najmniej kilka tygodni bardzo ograniczonej sprawności i przerwa w pracy. Po uderzeniu dzik pobiegł dalej przez osiedle. Chwilę później pojawiła się też zapłakana dziewczyna szukająca swojego małego psa. Okazało się, że ten sam dzik wbiegł również w ich stronę, a pies w panice uciekł” – opisuje kobieta.





36-latka zwraca uwagę, że do niebezpiecznego zdarzenia doszło w biały dzień, na terenie osiedla, podczas zwykłego spaceru.
– W tej części Bielan, w okolicy ul. Klaudyny, dziki pojawiają się regularnie, także bezpośrednio pod blokami i przy śmietnikach. Nie jestem zwolenniczką odstrzału zwierząt jako rozwiązania problemu, ale mam poczucie, że obecna sytuacja wymaga zdecydowanych i skutecznych działań. To, co dotychczas robi miasto, wydaje się po prostu niewystarczające. Mam poczucie, że obecność dzików w tej okolicy przestała być jedynie uciążliwością, a staje się realnym zagrożeniem dla mieszkańców – podkreśla kobieta.
Poszkodowana poinformowała nas, że w związku ze zdarzeniem skierowała już pisma do Urzędu m.st. Warszawy, Lasów Państwowych oraz Biura Ochrony Środowiska.
– Na razie bez odzewu – zaznacza 36-latka. Po wyjściu ze szpitala rozważa również formalne zgłoszenie sprawy na policję.
To kolejny poważny przypadek związany z obecnością dzików na terenach zamieszkałych w Warszawie. Zwierzęta coraz częściej można spotkać nie tylko w pobliżu kompleksów leśnych i terenów zielonych, ale również pomiędzy blokami, przy ulicach czy altanach śmietnikowych. Szczególnie niebezpieczne mogą być sytuacje, gdy zwierzę zostanie zaskoczone, poczuje się zagrożone albo w pobliżu znajdują się psy.
W przypadku spotkania dzika nie należy do niego podchodzić, próbować go przepędzać ani odcinać mu drogi ucieczki. Należy zachować możliwie duży dystans, a psa trzymać pod kontrolą i nie dopuszczać do kontaktu z dzikim zwierzęciem.


