Tragiczny finał wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Kierowca zmarł w szpitalu

Interwencje

Nie żyje kierowca Daci, który w niedzielne popołudnie uczestniczył w dramatycznym wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej, ponad półgodzinnej reanimacji prowadzonej bezpośrednio na miejscu oraz szybkiego transportu pod opiekę lekarzy, obrażenia oraz stan mężczyzny okazały się zbyt ciężkie. Informację o śmierci kierowcy oficjalnie potwierdzili funkcjonariusze Komendy Stołecznej Policji.

Przypomnijmy, że do tego groźnego zdarzenia doszło w niedzielę, 4 października, o godzinie 14:38 w Alei Armii Ludowej, na wysokości Stadionu Legii na jezdni w kierunku Mostu Łazienkowskiego i alei Stanów Zjednoczonych. Z pierwszych ustaleń śledczych wynika, że prawdopodobną przyczyną tragedii było nagłe zasłabnięcie mężczyzny za kierownicą. Tracący panowanie nad pojazdem kierowca zderzył się z Oplem, otarł o Toyotę, a następnie z impetem uderzył w barierki linowe i przewrócił się na bok.

Wypadek wywołał kilkudziesięciominutowy, całkowity paraliż komunikacyjny w tej części Śródmieścia. Policjanci z wydziału ruchu drogowego wyznaczyli posterunek przed rondem Jazdy Polskiej i przez około 45 minut całkowicie blokowali przejazd w stronę Pragi, ręcznie kierując nadciągające samochody na objazdy, podczas gdy na miejscu pracowały służby ratunkowe oraz technik kryminalistyki.

Śmierć poszkodowanego kierowcy zmienia kwalifikację prawną prowadzonego postępowania. Dokładny przebieg zdarzenia, bezpośrednie przyczyny zasłabnięcia oraz szczegółowe okoliczności tej tragedii będą teraz wyjaśniane przez funkcjonariuszy policji pod nadzorem prokuratura.

Zobacz wideo

Podobne artykuły