Nagranie z monitoringu lokomotywy zmieniło dotychczasowy obraz tragicznego wypadku na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych. Bezpośrednio po katastrofie przekazywano, że samochód ciężarowy uderzył w pierwszy wagon jadącego pociągu IC „Koziołek”. Po odczytaniu zapisu z kamery okazało się, że przebieg zderzenia był inny – ciężarówka wjechała na przejazd bezpośrednio przed nadjeżdżającą lokomotywą i to pociąg uderzył w pojazd.
Do katastrofy doszło w środę, 9 września, około godziny 11:25 w Sokolnikach Suchych w powiecie przysuskim. Na przejeździe kolejowo-drogowym doszło do zderzenia pociągu PKP Intercity „Koziołek” relacji Lublin Główny – Szczecin Główny z samochodem ciężarowym. Pociągiem podróżowało ponad 100 osób. W wyniku odniesionych obrażeń zmarła jedna z pasażerek, a kilka kolejnych osób, w tym maszynista oraz kierowca ciężarówki, trafiło do szpitali.



Pierwsza wersja przebiegu zdarzenia została przedstawiona jeszcze w dniu katastrofy. Prokurator okręgowy w Radomiu Robert Czerwiński informował wówczas, że wszystko wskazuje na to, iż ciężarówka uderzyła w pierwszy wagon znajdujący się bezpośrednio za lokomotywą. Taki przebieg zdarzenia miał tłumaczyć bardzo poważne uszkodzenia boku wagonu, w którym znajdowali się poszkodowani pasażerowie.
Kluczowy okazał się jednak zapis monitoringu znajdującego się w lokomotywie. Po jego odczytaniu Biuro Bezpieczeństwa PKP Polskich Linii Kolejowych przedstawiło inny przebieg zdarzenia. Dyrektor biura Włodzimierz Kiełczyński przekazał, że ciężarówka nadjechała od strony drogi krajowej nr 12 i wjechała na przejazd bezpośrednio przed pociąg. Według ustaleń PKP PLK kierujący nie ustąpił pierwszeństwa i nie zastosował się do czerwonego światła na sygnalizatorze.



Oznacza to, że nie ciężarówka uderzyła w bok przejeżdżającego już składu, jak wynikało z pierwszych informacji. To lokomotywa uderzyła w znajdujący się na przejeździe samochód ciężarowy. Siła zderzenia doprowadziła następnie do gwałtownego przemieszczenia lokomotywy.
– Lokomotywa w wyniku siły, która wystąpiła, podniosła się, zahaczając o jakiś element samochodu, obróciła się o 180 st. – przekazał Włodzimierz Kiełczyński. Jak wyjaśnił, następnie lokomotywa uderzyła w pierwszy wagon, powodując rozległe uszkodzenie jego boku i zerwanie poszycia. To właśnie ten element przebiegu katastrofy tłumaczy zniszczenia wagonu, które początkowo przypisywano bezpośredniemu uderzeniu ciężarówki.
Monitoring nie zmienił natomiast ustaleń dotyczących zachowania kierowcy przed wjazdem na przejazd. Według PKP PLK samochód znalazł się na torach mimo czerwonego sygnału. Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak informował po wypadku, że sygnalizacja na przejeździe w chwili zdarzenia była sprawna.



Nagranie ma istotne znaczenie również dla prowadzonego śledztwa. Prokuratorzy zabezpieczyli rejestrator znajdujący się w kabinie maszynisty oraz materiał z monitoringu lokomotywy. Zebrane dowody mają pozwolić na szczegółowe odtworzenie całego przebiegu katastrofy i ustalenie odpowiedzialności za jej spowodowanie.
Nowe ustalenia pokazują więc, że pierwsza rekonstrukcja wypadku, przedstawiona bezpośrednio po tragedii na podstawie obrazu miejsca zdarzenia i uszkodzeń pojazdów, nie odzwierciedlała rzeczywistego przebiegu zderzenia. Dopiero zapis z kamery lokomotywy pozwolił ustalić kolejność wydarzeń – ciężarówka wjechała przed nadjeżdżający pociąg, lokomotywa uderzyła w pojazd, a następnie obróciła się i doprowadziła do rozległego uszkodzenia pierwszego wagonu.


