Nagrobek w Garwolinie rozebrany. Fragmenty na złomie, sprawa w prokuraturze

Interwencje

Nagrobek w Garwolinie, pochodzący z 1871 roku, został rozebrany, a część jego żeliwnych elementów odnaleziono na pobliskim skupie złomu. Historyczny pomnik upamiętniał Edwarda Kowalczyńskiego, dawnego właściciela dóbr Ruda Talubska. Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Garwolinie po zawiadomieniu Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Z wcześniejszych ustaleń wynika, że demontaż zlecił dysponent grobu, który zamierzał wykorzystać miejsce do kolejnego pochówku. Nadal nie wyjaśniono, w jaki sposób fragmenty XIX-wiecznej konstrukcji znalazły się na złomowisku.

Sprawa dotyczy żeliwnego nagrobka Edwarda Kowalczyńskiego, właściciela majątku Ruda Talubska, zmarłego 14 czerwca 1871 roku. Historyczny pomnik przez ponad 150 lat znajdował się na cmentarzu parafialnym w Garwolinie. We wrześniu 2026 roku został rozebrany, a na jego miejscu pozostał wykop. Zniknięcie konstrukcji wyszło na jaw dzięki pasjonatom lokalnej historii, którzy rozpoznali fragmenty nagrobka wśród metalowych przedmiotów znajdujących się na jednym z okolicznych skupów złomu. Odkrycie zapoczątkowało działania mające na celu odzyskanie zachowanych części pomnika oraz wyjaśnienie okoliczności jego usunięcia.

Do odnalezienia pierwszych fragmentów doszło 10 września 2026 roku. Jak opisał portal eGarwolin.pl, Rafał Rękawek, pasjonat historii Garwolina, odwiedził miejscowy skup złomu, gdzie zauważył połamane żeliwne elementy przypominające fragmenty ozdobnego ogrodzenia. Jego uwagę zwróciła również część tablicy z widocznymi literami i fragmentem daty. Mężczyzna wykonał zdjęcie, a następnie porównał znajdujące się na nim napisy z informacjami i fotografiami nagrobków dostępnymi w internetowej bazie grobów. W ten sposób ustalił, że odnalezione elementy mogą pochodzić z pomnika Edwarda Kowalczyńskiego.

O odkryciu poinformował Krzysztofa Kota, lokalnego historyka i współtwórcę portalu Garwolin.org. Wspólnie rozpoczęli działania zmierzające do zabezpieczenia pozostałości historycznej konstrukcji. Już 11 września na profilu społecznościowym „Dawny Powiat Garwolin i okolice” opublikowano informację o zniknięciu nagrobka. Wśród odzyskanych elementów znalazły się fragmenty żeliwnej tablicy z epitafium, słupki oraz ozdobne części ogrodzenia. Nie udało się jednak odnaleźć wszystkich fragmentów. Jak relacjonował Krzysztof Kot, część elementów była poważnie uszkodzona, a sama tablica nagrobna została rozbita na kilka części.

Po nagłośnieniu sprawy zainteresował się nią Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków. Fundacja Koszary – Przywróćmy Pamięć poinformowała urząd o demontażu pomnika 16 września. Osiem dni później, 24 września, pracownicy delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Siedlcach przeprowadzili oględziny na cmentarzu parafialnym w Garwolinie. W czynnościach uczestniczyli również przedstawiciele parafii oraz dysponent miejsca pochówku. Urzędnicy analizowali okoliczności rozbiórki, stan zachowanych elementów i sposób zabezpieczenia miejsca, w którym wcześniej znajdował się nagrobek.

Z ustaleń konserwatora wynika, że demontaż historycznego pomnika zlecił dysponent grobu. Według wyjaśnień przekazanych urzędnikom zamierzał on przebudować miejsce pochówku i wykorzystać je do kolejnego pogrzebu, przy jednoczesnym zachowaniu upamiętnienia Edwarda Kowalczyńskiego. W nowym nagrobku miał zostać wykorzystany żeliwny krzyż pochodzący z pierwotnej konstrukcji. Dysponent poinformował, że krzyż przekazano do renowacji, a większość pozostałych elementów znajduje się w jego posiadaniu. Nie wskazał jednak dokładnego miejsca ich przechowywania. Przyznał również, że podczas demontażu część żeliwnych fragmentów popękała, co tłumaczył złym stanem technicznym pomnika. Zastrzegł przy tym, że osobiście nie uczestniczył w pracach rozbiórkowych.

Wątpliwości dotyczą także zgody na przeprowadzenie demontażu. Jak przekazała rzeczniczka Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Anna Śmigielska, podczas oględzin przedstawiono informację, że inwestor najprawdopodobniej uzyskał zgodę zarządu cmentarza. Nie okazano jednak dokumentu potwierdzającego tę okoliczność. Inaczej sytuację przedstawił proboszcz parafii Przemienienia Pańskiego w Garwolinie, ks. Stanisław Szymuś. W rozmowie z portalem eGarwolin.pl duchowny oświadczył, że rozbiórka odbyła się bez jego wiedzy i zgody, a o całej sprawie dowiedział się z mediów. Potwierdził jednocześnie, że dysponent miejsca pochówku przedstawił dokument z 1992 roku potwierdzający jego prawa do grobu. Nadal nie ustalono, w jaki sposób część żeliwnych elementów trafiła na skup złomu.

Po usunięciu pomnika w miejscu dawnego pochówku pozostał głęboki wykop. Jego powstanie wywołało pytania dotyczące losu szczątków Edwarda Kowalczyńskiego. Według informacji przekazanych pracownikom służb konserwatorskich przez przedstawicieli cmentarza odnalezione szczątki zostały ponownie zakopane w obrębie wykopu, w jego dolnej części. Nie jest to jednak ustalenie niezależnie potwierdzone przez konserwatora, lecz informacja uzyskana podczas oględzin. Anna Śmigielska wyjaśniła, że postępowanie ze szczątkami ludzkimi regulują odrębne przepisy, pozostające poza kompetencjami urzędu. Służby konserwatorskie zaleciły również zabezpieczenie wykopu, aby zapobiec ewentualnemu podmywaniu sąsiednich historycznych nagrobków.

Istotną kwestią pozostaje status prawny zdemontowanego pomnika. Nagrobek w Garwolinie nie był indywidualnie wpisany do rejestru zabytków. Również cmentarz parafialny nie figuruje w tym rejestrze, znajduje się jednak w wojewódzkiej ewidencji zabytków. Dokumentacja cmentarza sporządzona w 1984 roku nie wymienia bezpośrednio nagrobka Edwarda Kowalczyńskiego, choć w archiwum urzędu zachowała się karta podobnego stylistycznie pomnika opisanego jako bezimienny. Według wcześniejszych wyjaśnień konserwatora wszystko wskazywało na to, że dysponent nie musiał uzyskiwać pozwolenia konserwatorskiego na wykonanie prac przy tym konkretnym obiekcie. Nie oznacza to jednak, że jego zniszczenie było prawnie dopuszczalne.

Przepisy ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami przewidują odpowiedzialność karną za niszczenie lub uszkadzanie zabytków. Zgodnie z art. 108 ust. 1 za umyślne popełnienie takiego czynu grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności. Przepis może znajdować zastosowanie również do obiektów niewpisanych indywidualnie do rejestru, jeżeli spełniają ustawową definicję zabytku. Odpowiedzialność karna wymaga jednak ustalenia wszystkich przesłanek przestępstwa, w tym okoliczności działania konkretnej osoby. To właśnie te kwestie mogą mieć znaczenie dla dalszej oceny rozbiórki historycznego pomnika.

Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków zdecydował o skierowaniu sprawy do organów ścigania. Jak potwierdziła 19 października w odpowiedzi dla portalu eGarwolin.pl rzeczniczka urzędu Anna Śmigielska, konserwator wystąpił do Prokuratury Rejonowej w Garwolinie o wszczęcie postępowania przygotowawczego i przeprowadzenie niezbędnych czynności dowodowych w celu ustalenia sprawcy zniszczenia nagrobka. Złożenie zawiadomienia nie oznacza jednak automatycznie wszczęcia śledztwa ani przedstawienia komukolwiek zarzutów. Decyzja o dalszych czynnościach należy do prokuratury.

Niepewna pozostaje również przyszłość rozebranego pomnika. Konserwator wskazywał wcześniej, że jeśli rzeczywiście zachowała się większość oryginalnych elementów, możliwe będzie odtworzenie nagrobka w jego pierwotnej formie. Wymagałoby to jednak specjalistycznych prac konserwatorskich oraz dokładnego ustalenia stanu i liczby zachowanych części. Część żeliwnej konstrukcji została poważnie uszkodzona, a miejsce przechowywania wszystkich pozostałych fragmentów nie zostało dotąd ustalone. Nie wiadomo więc, czy i w jakim zakresie będzie możliwa rekonstrukcja pomnika.

Sprawa zniszczenia XIX-wiecznego nagrobka Edwarda Kowalczyńskiego pozostaje niewyjaśniona. Do ustalenia są przede wszystkim okoliczności przeprowadzenia rozbiórki, ewentualne zgody na wykonanie prac, los poszczególnych elementów historycznej konstrukcji oraz przyczyny, dla których część z nich znalazła się na skupie złomu. Nagrobek w Garwolinie przez ponad półtora wieku stanowił część dziedzictwa miejscowej nekropolii. Teraz od dalszych ustaleń i możliwości konserwatorskich zależy, czy historyczny pomnik uda się odtworzyć.

Zobacz wideo

Podobne artykuły