Prawo i Sprawiedliwość znalazło się w otwartym kryzysie wewnętrznym po tym, jak ponad 30 posłów związanych głównie z Mateuszem Morawieckim nie podpisało deklaracji wymaganej przez kierownictwo ugrupowania. Jarosław Kaczyński uznał, że parlamentarzyści świadomie zrezygnowali w ten sposób z członkostwa w partii, jednak oni sami przekonują, że nie zamierzają opuszczać PiS i odrzucają taką interpretację swojej decyzji.
Termin na złożenie oświadczeń minął w nocy z czwartku na piątek, 24 lipca. Dokument mieli podpisać parlamentarzyści i europosłowie PiS, deklarując, że nie należą do stowarzyszeń, fundacji ani innych organizacji prowadzących działalność polityczną oraz nie uczestniczą w organizowanych przez nie wydarzeniach i projektach. Politycy związani z Mateuszem Morawieckim określili dokument jako „lojalkę”. Kierownictwo PiS przedstawiało go natomiast jako deklarację potwierdzającą jednoznaczną przynależność do partii.
Uchwałę w tej sprawie władze PiS przyjęły 15 lipca. Dotyczyła ona przede wszystkim stowarzyszenia „Rozwój Plus”, stworzonego przez Mateusza Morawieckiego, oraz stowarzyszenia „Po Pierwsze Polska” Jacka Sasina. Sasin podporządkował się decyzji i poinformował o zakończeniu działalności swojej organizacji. Morawiecki oraz skupiona wokół niego grupa parlamentarzystów odmówili opuszczenia „Rozwoju Plus”.
W piątek Jarosław Kaczyński oświadczył, że „około trzydziestu kilku” posłów jego formacji zrezygnowało z członkostwa w PiS. Zastrzegł, że dokładna liczba nie została jeszcze ostatecznie ustalona. Według prezesa partii każdy parlamentarzysta wiedział, jaki dokument ma podpisać oraz jakie będą konsekwencje jego niezłożenia.
– Wszyscy wiedzieli, co mają podpisać i jednocześnie wszyscy wiedzieli, jakie są skutki niepodpisania. No i podjęli taką decyzję, jaką podjęli – powiedział Jarosław Kaczyński.
Prezes PiS zapowiedział, że we wtorek, 28 lipca, zbierze się Komitet Polityczny partii, który formalnie przyjmie do wiadomości decyzje niepodpisujących oświadczenia parlamentarzystów. Kaczyński podkreślił, że partia będzie postępowała zgodnie ze statutem. Jednocześnie stwierdził, że nie chce, aby rozstanie przebiegało w atmosferze osobistej niechęci lub innych negatywnych emocji.
Według Kaczyńskiego kierownictwo partii potraktowało stowarzyszenie Morawieckiego jako możliwy element planu prowadzącego do rozbicia ugrupowania. Podpisanie deklaracji miało potwierdzić, że poszczególni politycy nie będą uczestniczyli w takim przedsięwzięciu. Prezes PiS przekonywał również, że działalność programowa i ekspercka prowadzona przez stowarzyszenie mogła być kontynuowana w ramach wewnętrznych struktur partii.
Kaczyński poinformował, że w trakcie negocjacji wycofał się z żądania całkowitego rozwiązania „Rozwoju Plus”. Kierownictwo PiS miało zaproponować jedynie zamrożenie jego działalności do wyborów. Również ten warunek nie został przyjęty przez środowisko byłego premiera.
Mateusz Morawiecki jeszcze przed wystąpieniem prezesa PiS zapowiedział, że deklaracji nie podpisze. Przekonywał, że chce pozostać członkiem partii, a „Rozwój Plus” nie jest strukturą budowaną przeciwko PiS, lecz ma służyć docieraniu do nowych środowisk i poszerzaniu poparcia dla prawicy. Były premier przedstawił Kaczyńskiemu 21 punktów kompromisu. Wśród nich znalazły się propozycje rezygnacji Morawieckiego z funkcji wiceprezesa PiS, niebudowania alternatywnego wobec partii ośrodka politycznego ani odrębnych struktur terenowych, a także wymiany informacji i uzgadniania podejmowanych działań.
Morawiecki wskazuje również na porozumienie zawarte z Kaczyńskim w kwietniu. Prezes PiS mówił wówczas, że ugrupowanie będzie miało „dwa płuca”, a działalność środowiska byłego premiera zostanie powiązana z pracami eksperckimi prowadzonymi wewnątrz partii. Obecny konflikt oznacza faktyczne zerwanie tamtych ustaleń.
Politycy związani z „Rozwojem Plus” utrzymują, że nie zrezygnowali z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości. Piotr Müller, Szymon Szynkowski vel Sęk, Łukasz Schreiber, Sylwester Tułajew i inni parlamentarzyści publicznie deklarowali, że chcą pozostać w ugrupowaniu, ale nie zgodzą się na podpisanie przedstawionego dokumentu. Podkreślali, że ich zdaniem o lojalności wobec partii świadczy dotychczasowa działalność, a nie dodatkowe pisemne oświadczenie.
Nie jest również ostatecznie przesądzona liczba osób objętych konsekwencjami. Jarosław Kaczyński mówi o ponad 30 posłach, natomiast politycy związani z Mateuszem Morawieckim podawali, że deklaracji mogło nie podpisać około 40 członków Sejmu. Całe stowarzyszenie ma skupiać około 45 parlamentarzystów, wliczając posłów, senatorów i eurodeputowanych. Ostateczne dane mają zostać ustalone przed posiedzeniem Komitetu Politycznego.
Konflikt wykracza poza samą działalność stowarzyszenia. W marcu PiS wskazało Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera w kolejnych wyborach parlamentarnych. Jednocześnie Mateusz Morawiecki rozwijał własne zaplecze programowe i polityczne, skupiające znaczną grupę parlamentarzystów. Spór dotyczy więc także przyszłego kierunku ugrupowania, sposobu pozyskiwania wyborców oraz podziału wpływów w partii.
Najbliższym formalnym etapem kryzysu będzie wtorkowe posiedzenie Komitetu Politycznego PiS. Dopiero po nim ma zostać oficjalnie określony status polityków, którzy odmówili podpisania deklaracji. Osobną kwestią pozostaje ich dalsza obecność w klubie parlamentarnym PiS oraz przyszłość „Rozwoju Plus”. Stowarzyszenie zapowiedziało na 31 lipca wydarzenie w Warszawie i dotychczas nie wycofało się z jego organizacji.


