Do wypadku doszło we wtorek na ulicy Woronicza na wysokości zajezdni autobusowej Woronicza. Kierujący koreańskim autem marki ssangyong potrącił 48-letnią pieszą, a następnie wjechał w przystanek pełen ludzi. Kobieta zginęła na miejscu, a kolejne 5 osób, w tym dwie w stanie krytycznym, trafiły do szpitala. Niestety jedna z tych osób, 52-latka, zmarła w szpitalu. Lekarze walczą o życie 3,5-letniego dziecka, które także jest w stanie ciężkim. W szpitalu znajdują się trzy kobiety w wieku 30, 34 i 48 lat. Sprawca będzie musiał stawić czoła konsekwencjom swojego czynu.
Wstępne ustalenia wskazują, że kierujący koreańskim autem potrącił kobietę, która przechodziła po przejściu dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej, a następnie odbił i uderzył w przystanek autobusowy pełen ludzi. Piesza miała wyjść zza autobusu, który chciał skręcić w lewo do zajezdni. Piesza zginęła na miejscu, druga z kobiet zmarła w szpitalu. Ranne zostały 4 osoby. Kolejne 5 zostało przebadane na miejscu i nie wymagały hospitalizacji. 45-letni kierowca, obywatel Polski, był trzeźwy, usłyszał zarzuty prokuratorskie nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Sprawcy grozi od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.
W czwartek tuż po godzinie 11 mężczyzna został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Decyzja o jego zatrzymaniu była podyktowana charakterem czynu oraz potencjalnym ryzykiem ucieczki, zatem sprawca pozostanie pod nadzorem.