Zgliszcza spalonych salonów i warsztatów samochodowych. Spalone wraki kilkudziesięciu aut. Ogromne starty

Bocian
Bocian
Wydarzenia, wypadki, pożary i inne informacje z życia Warszawy oraz bliższych i dalszych okolic.
Interwencje

Wstrząsający widok po czwartkowym pożarze przy ulicy Krasnobrodzkiej na warszawskim Targówku. Dopiero po zakończeniu wielogodzinnej akcji gaśniczej można było zobaczyć pełną skalę zniszczeń. Z hali, w której znajdowały się warsztaty oraz salony samochodowe, pozostały rozległe zgliszcza.

Do pożaru doszło 23 lipca, chwilę po godzinie 5 rano. Ogień rozwijał się niezwykle szybko. W ciągu zaledwie kilkunastu minut płomienie objęły praktycznie cały obiekt wraz z wyposażeniem oraz znajdującymi się wewnątrz pojazdami.

Nad Targówkiem unosiły się kłęby gęstego dymu, które były widoczne z wielu kilometrów. Ze względu na powierzchnię objętą ogniem oraz skalę zagrożenia na miejsce kierowano kolejne siły i środki straży pożarnej.

W kulminacyjnym momencie z pożarem walczyło 196 strażaków. W działaniach uczestniczyło łącznie 67 pojazdów straży pożarnej. Ratownicy przez wiele godzin podawali prądy wody, bronili sąsiednich obiektów przed rozprzestrzenieniem się ognia, a następnie dogaszali pogorzelisko i sprawdzali kolejne części hali.

Wewnątrz obiektu znajdowały się warsztaty, punkty serwisowe oraz salony samochodowe. Spaleniu mogło ulec nawet kilkadziesiąt pojazdów. Wśród nich były zarówno samochody nowe i używane przeznaczone do sprzedaży, jak również auta klientów pozostawione w serwisach do naprawy lub przeglądu.

Ogień zniszczył także wyposażenie warsztatów, urządzenia, narzędzia oraz pozostałe mienie znajdujące się wewnątrz budynku. Straty materialne są ogromne, jednak ich dokładna wartość nie została jeszcze oszacowana. Ustalenie pełnego bilansu może potrwać, ponieważ konieczne będzie sporządzenie szczegółowej dokumentacji oraz przeprowadzenie oględzin pogorzeliska.

Obecnie teren zdarzenia jest zabezpieczony przed dostępem osób postronnych. Miejsca pilnują policjanci. Na pogorzelisku będą prowadzone dalsze czynności, które mają pomóc w ustaleniu miejsca, w którym pojawił się ogień, oraz przyczyny jego powstania.

Dokładne przyczyny i okoliczności pożaru pozostają na razie nieznane. Sprawą zajmują się policjanci, a prowadzone czynności są nadzorowane przez prokuraturę. Dopiero po przeprowadzeniu oględzin oraz zebraniu materiału dowodowego możliwe będzie określenie, czy do zdarzenia doszło na skutek awarii, nieszczęśliwego wypadku, czy też działania osoby trzeciej.

Zobacz wideo

Podobne artykuły