Warszawska drogówka sprawdza motocykle i mierzy hałas sonometrami

Sowa
Sowahttp://miejskireporter.pl
Wydarzenia, wypadki, pożary i inne informacje z życia Warszawy oraz bliższych i dalszych okolic.
Interwencje

Wraz z początkiem sezonu motocyklowego warszawska drogówka prowadzi wzmożone kontrole jednośladów, w tym kontrole dotyczące nadmiernego hałasu. Komunikaty Komendy Stołecznej Policji potwierdzają, że funkcjonariusze sprawdzają stan techniczny motocykli również pod kątem zbyt głośnych układów wydechowych i korzystają przy tym z sonometrów, czyli mierników poziomu dźwięku.

W praktyce sam kierunek tych działań nie budzi większych wątpliwości. Problem zaczyna się wtedy, gdy ocena hałasu kończy się wyłącznie na wrażeniu słuchowym policjanta, a nie na pomiarze albo na weryfikacji danych producenta. Warszawska policja sama wskazuje, że sonometr jest narzędziem używanym do sprawdzania poziomu dźwięku pojazdu, a więc urządzeniem znacznie bardziej obiektywnym niż intuicyjna ocena „na słuch”.

Punktem wyjścia są przepisy o warunkach technicznych pojazdów. Zgodnie z nimi hałas zewnętrzny pojazdu mierzony na postoju z odległości 0,5 m nie może przekraczać – w przypadku pojazdu homologowanego – wartości ustalonej podczas homologacji powiększonej o 5 dB(A). Dla pojazdów pozostałych stosuje się wartości z tabeli w rozporządzeniu; dla motocykli wynoszą one 94 dB dla pojemności do 125 cm³ i 96 dB dla motocykli o pojemności powyżej 125 cm³. To oznacza, że przy współczesnych, homologowanych motocyklach najważniejszym punktem odniesienia nie jest „ogólne wrażenie”, lecz konkretna wartość przypisana do danego modelu.

Istotne znaczenie mają dane producenta umieszczone na tabliczce znamionowej albo obok niej. Przepisy wprost przewidują, że w przypadku motocykli i motorowerów podawana jest homologowana wartość hałasu zewnętrznego na postoju wyrażona w dB(A) oraz prędkość obrotowa silnika, przy której wykonano ten pomiar. Te dwie informacje powinny być dla organu kontrolującego podstawowym odniesieniem przy ocenie, czy pojazd rzeczywiście przekracza normę. Pominięcie obrotów silnika albo samej wartości referencyjnej prowadzi do porównania niemiarodajnego.

Rzetelny pomiar nie sprowadza się do przyłożenia miernika w dowolnym miejscu i w dowolnych warunkach. Z przepisów regulujących badania techniczne wynika, że przy ocenie hałasu najpierw występuje etap subiektywny, a dopiero gdy istnieje podejrzenie przekroczenia normy, wykonuje się właściwy pomiar statyczny sonometrem. Sam akt prawny dotyczący stacji kontroli pojazdów nie opisuje wprost każdej kontroli drogowej, ale pokazuje, jakie warunki trzeba spełnić, by wynik był powtarzalny i porównywalny z danymi producenta.

Takie badanie powinno być wykonane przy rozgrzanym silniku, na pojeździe nieobciążonym – w przypadku motocykla dopuszczalna jest obecność tylko kierującego – a hałas tła przy mikrofonie musi być co najmniej o 10 dB niższy od hałasu badanego pojazdu. Mikrofon sonometru ustawia się na wysokości wylotu spalin, nie niżej niż 0,2 m nad podłożem, w odległości 0,5 m ± 0,1 m od końcówki wydechu, pod kątem 45° ± 10°. Dla motocykli kluczowe są także właściwe obroty silnika: przy jednostkach o prędkości znamionowej do 5000 obr./min pomiar wykonuje się przy 75 proc. obrotów odpowiadających maksymalnej mocy, a przy wyższej prędkości znamionowej – przy 50 proc. Co najmniej trzy kolejne pomiary są obowiązkowe, a wynikiem końcowym jest najwyższa wartość spełniająca warunki badania, pomniejszona o 1 dB.

To właśnie dlatego sama ocena słuchowa nie powinna przesądzać o tym, czy motocykl jest niezgodny z normą. Ucho policjanta może być podstawą do wstępnego podejrzenia, ale nie zastępuje pomiaru odniesionego do danych producenta i wykonanego przy właściwych obrotach. W przeciwnym razie łatwo o sytuację, w której pojazd wydaje się głośny, lecz po obiektywnym sprawdzeniu mieści się w granicach przewidzianych dla konkretnego modelu.

Jednocześnie przepisy dają policjantowi daleko idące uprawnienie już na etapie samej kontroli. Prawo o ruchu drogowym pozwala zatrzymać dowód rejestracyjny nie tylko po stwierdzeniu naruszenia, lecz także w razie uzasadnionego przypuszczenia, że pojazd narusza wymagania ochrony środowiska albo zagraża bezpieczeństwu. Z tego powodu w praktyce może dojść do zatrzymania dokumentu jeszcze przed ostatecznym technicznym zweryfikowaniem, czy motocykl rzeczywiście przekracza dopuszczalny poziom hałasu.

Jeżeli kierowca uważa, że zatrzymanie dowodu było niezasadne, najważniejsze znaczenie ma dalsza ścieżka formalna. Po ustaniu przyczyny zatrzymania trzeba wystąpić o zwrot dokumentu do urzędu właściwego dla rejestracji pojazdu. W Warszawie urząd wskazuje, że do sprawy potrzebne jest pokwitowanie zatrzymania dowodu, a gdy podstawą były zastrzeżenia co do stanu technicznego – również zaświadczenie z pozytywnym wynikiem badania technicznego. Sama czynność zwrotu dokumentu jest bezpłatna.

To jednak nie wyczerpuje możliwych działań. Jeżeli funkcjonariusz chce ukarać kierującego mandatem, a kierowca nie zgadza się z oceną stanu faktycznego, najbezpieczniejszą drogą jest odmowa przyjęcia mandatu. Wtedy sprawa trafia do sądu i tam można wykazywać, że pomiar był wadliwy, wykonany przy niewłaściwych obrotach, bez odniesienia do danych producenta albo bez zachowania warunków technicznych badania. Gdy mandat został już przyjęty, droga do jego uchylenia jest węższa – wniosek składa się do sądu rejonowego, co do zasady w terminie 7 dni od przyjęcia mandatu.

Niezależnie od kwestii samego mandatu kierujący może też złożyć skargę na sposób przeprowadzenia interwencji. Policja przewiduje formalną procedurę składania skarg i wniosków, a w sprawach należących do kompetencji Komendanta Stołecznego Policji zajmuje się nimi właściwa komórka kontrolna KSP. Taka skarga nie zastępuje postępowania mandatowego ani procedury zwrotu dowodu rejestracyjnego, ale pozwala ocenić prawidłowość działania funkcjonariuszy.

W praktyce oznacza to, że sonometr nie jest dodatkiem do kontroli, lecz narzędziem, które porządkuje cały spór. Miernik poziomu dźwięku, podlegający formalnym wymaganiom metrologicznym, daje wynik nieporównanie bardziej obiektywny niż sama ocena słuchowa. Dla mieszkańców oznacza to realną ochronę przed pojazdami faktycznie zbyt głośnymi, a dla motocyklistów – zabezpieczenie przed pochopnym zatrzymywaniem dokumentów tylko dlatego, że dany wydech komuś wydał się za głośny. Jeżeli kontrola kończy się wyłącznie na „słuchu”, bez sięgnięcia do wartości dB(A) i obrotów przypisanych do konkretnego motocykla, ryzyko błędu rośnie zarówno po stronie funkcjonariusza, jak i po stronie państwa, które później musi mierzyć się ze skutkami wadliwych decyzji.

Wspólnie budujmy niezależne media!

Każdy, nawet najmniejszy wkład finansowy, pozwala nam na rozwój oraz podnoszenie jakości naszych materiałów. Dziękujemy!

Podobne artykuły