Warszawska „Wyspa Czaszki”? Nietypowy obiekt zaskoczył Warszawiaków

Sowa
Sowahttp://miejskireporter.pl
Wydarzenia, wypadki, pożary i inne informacje z życia Warszawy oraz bliższych i dalszych okolic.
Interwencje

Od kilku dni na piaszczystej łasze na Wiśle, mniej więcej w połowie długości Mostu Poniatowskiego, stoi nietypowy obiekt przypominający ogromną ludzką czaszkę. Ma około metra wysokości, przyciąga wzrok z rzeki oraz z obu jej brzegów i – sądząc po zainteresowaniu pasażerów wycieczek statkami – zdążył już zostać jedną z bardziej osobliwych atrakcji tego fragmentu Warszawy.

Czaszka pojawiła się na terenie piaszczystej łachy, przez niektórych nazywanej wyspą. Kształtem przypomina ludzką czaszkę, ale jej rozmiary zdecydowanie wykraczają poza standardową anatomię. Obiekt ma około metra wysokości, więc trudno go pomylić z przypadkowym kawałkiem drewna, kamieniem czy inną rzeczną niespodzianką przyniesioną przez nurt Wisły.

Na chwilę obecną nie wiadomo, kto umieścił czaszkę na łasze ani w jaki sposób się tam znalazła. Miejsce nie należy do najłatwiej dostępnych, choć nie jest też twierdzą nie do zdobycia. Wystarczy lekki sprzęt pływający, aby dostać się w rejon, w którym stoi. Oznacza to, że autor lub autorzy tej osobliwej instalacji musieli wykazać się nie tylko pomysłem, ale również logistyką godną rzecznej ekspedycji.

W piątek, 19 czerwca, na miejscu pojawili się policjanci. Funkcjonariusze obejrzeli obiekt, jednak nie podjęli żadnych dalszych czynności. Sądząc po tej reakcji, sprawa ma raczej charakter ciekawostki, nietypowej instalacji lub miejskiego performansu niż zdarzenia wymagającego interwencji służb.

Czaszka szybko zaczęła wzbudzać zainteresowanie osób przepływających Wisłą. W piątek można było zauważyć, że wycieczki na statkach chętnie zatrzymywały się w pobliżu łachy, a pasażerowie pozowali do zdjęć z nietypowym obiektem w tle. Warszawa ma już syrenkę, pałac, mosty, neonowe sentymenty i miejskie legendy. Teraz, przynajmniej tymczasowo, ma także swoją wersję „Wyspy Czaszki”.

Gigantyczna czaszka leży na piaszczystym brzegu rzeki, częściowo zanurzona w wodzie.
Fot. Miejski Reporter

Na razie nie wiadomo, czy czaszka zostanie na łasze dłużej, czy zniknie równie tajemniczo, jak się pojawiła. Pewne jest jedno – ten fragment Wisły zyskał nowy punkt orientacyjny, który trudno przeoczyć. Zwłaszcza jeśli ktoś płynie statkiem i nagle widzi na środku rzeki metrową czaszkę, która wygląda tak, jakby czekała na własną legendę miejską.
PS. Czy te oczodoły świecą się nocą?

Wspólnie budujmy niezależne media!

Każdy, nawet najmniejszy wkład finansowy, pozwala nam na rozwój oraz podnoszenie jakości naszych materiałów. Dziękujemy!

Podobne artykuły