W środę, 24 czerwca, nad Warszawą można było zobaczyć nietypowy statek powietrzny przypominający nieduży sterowiec. Obiekt był widoczny między innymi z wielu rejonów Warszawy. Umocowany był na terenie Cytadeli. Znajdowały się na nim oznaczenia IPPT, PAN i NCBR. Po sprawdzeniu informacji w Polskiej Akademii Nauk ustaliliśmy, że był to aerostat systemu BASIA – opracowywanego przez PAN we współpracy z partnerami naukowymi i przemysłowymi.
Jasny obiekt unoszący się nad miastem zwrócił uwagę mieszkańców, ponieważ swoim wyglądem przypominał mały sterowiec. W rzeczywistości nie był to jednak klasyczny sterowiec poruszający się swobodnie po niebie, lecz aerostat, czyli duży balon na uwięzi. Takie urządzenie jest przymocowane do ziemi, a jego zadaniem jest wyniesienie specjalistycznej aparatury obserwacyjnej na odpowiednią wysokość.



Według informacji przekazanych przez biuro komunikacji Polskiej Akademii Nauk, nad Warszawą odbywał się pokaz aerostatu BASIA. Prezentacja została zorganizowana w ramach obchodów 75-lecia Polskiej Akademii Nauk na terenie Warszawskiej Cytadeli, na błoniach przed Muzeum Wojska Polskiego.



BASIA to skrót od nazwy Bierny Aerostatyczny System Informacyjno-Analityczny. W najprostszym ujęciu jest to system obserwacyjny, w którym balon na uwięzi wynosi sensory wysoko ponad ziemię. Dzięki temu aparatura „widzi” dalej niż urządzenia ustawione przy gruncie. Ma to znaczenie szczególnie wtedy, gdy trzeba obserwować bardzo nisko lecące obiekty, takie jak drony, które mogą pozostawać niewidoczne dla części klasycznych systemów działających z poziomu ziemi.


Polska Akademia Nauk wskazuje, że centralnym elementem systemu jest aerostat wynoszący zestaw sensorów na wysokość około 300 metrów. Takie rozwiązanie ogranicza problem tak zwanych martwych stref, które powstają przez ukształtowanie terenu, budynki, drzewa lub inne przeszkody. Z perspektywy urządzenia umieszczonego wyżej łatwiej obserwować przestrzeń, w której poruszają się małe i nisko lecące obiekty.
System BASIA ma służyć przede wszystkim do monitorowania przestrzeni powietrznej i naziemnej. PAN opisuje go jako rozwiązanie pozwalające wykrywać bardzo nisko lecące obiekty, w tym drony i małe bezzałogowe statki powietrzne, a także ruch pojazdów czy pojedynczych osób. Nie chodzi więc o zwykły balon pokazowy, ale o platformę, która może przenosić urządzenia obserwacyjne i analityczne.
Jednym z ważnych elementów BASI jest radar pasywny. W odróżnieniu od klasycznego radaru nie wysyła on własnego sygnału, który odbija się od obiektu. W uproszczeniu działa jak bardzo czuły odbiornik, który analizuje istniejące już fale obecne w otoczeniu, pochodzące między innymi z nadajników radiowych, sieci komunikacyjnych czy innych źródeł. Na podstawie zmian w tych sygnałach system może rozpoznawać, że w obserwowanej przestrzeni pojawił się obiekt.
To właśnie dlatego system określany jest jako „bierny”. Oznacza to, że jego kluczowy sensor nie musi aktywnie emitować własnego sygnału radarowego. Takie rozwiązanie ma znaczenie w zastosowaniach związanych z bezpieczeństwem, ponieważ może prowadzić obserwację w sposób trudniejszy do wykrycia niż klasyczne aktywne radary.
Na pokładzie większych wersji aerostatu mogą znaleźć się także inne urządzenia, w tym systemy nasłuchowe oraz optyczne. Mowa między innymi o kamerach pracujących w różnych zakresach światła, w tym w podczerwieni i termowizji. Dzięki połączeniu kilku typów sensorów system może dostarczać pełniejszy obraz sytuacji niż pojedyncze urządzenie obserwacyjne.
BASIA jest projektem rozwijanym przez naukowców z instytutów Polskiej Akademii Nauk oraz partnerów technologicznych. W prace zaangażowany jest między innymi Instytut Podstawowych Problemów Techniki PAN, który odpowiada za platformę aerostatyczną, projektowanie konstrukcji, algorytmy sterowania i analizę danych. Centrum Badań Kosmicznych PAN wnosi kompetencje związane z instrumentami optycznymi, a Politechnika Rzeszowska uczestniczy w pracach nad systemem ADS-B i algorytmami analitycznymi. Partnerami projektu są również firmy specjalizujące się w technologiach radarowych i mechatronicznych.
Według PAN system ma charakter dual-use, czyli może być wykorzystywany zarówno w zastosowaniach wojskowych, jak i cywilnych. W praktyce oznacza to możliwość użycia go na przykład przez wojsko, Straż Graniczną, Policję, a także przy ochronie infrastruktury krytycznej. W materiałach dotyczących projektu wskazywano również możliwość monitorowania otoczenia strategicznych obiektów energetycznych oraz rejonów lotnisk, gdzie małe drony mogą stwarzać zagrożenie dla ruchu lotniczego.
Zaprezentowany wcześniej model aerostatu miał około 12 metrów długości i udźwig około 10 kilogramów. Naukowcy zapowiadają jednak rozwój większych wersji, które mogłyby przenosić cięższą aparaturę. W planach jest między innymi aerostat o większym udźwigu, umożliwiający montaż bardziej rozbudowanego zestawu sensorów.
Nietypowy obiekt widziany dziś nad Warszawą nie był więc przypadkowym balonem ani komercyjną atrakcją. Był elementem pokazu systemu opracowywanego w Polsce jako narzędzie obserwacji przestrzeni powietrznej i naziemnej. Z perspektywy mieszkańców wyglądał jak niewielki sterowiec zawieszony nad miastem, ale jego właściwa rola polega na wynoszeniu urządzeń obserwacyjnych na wysokość, z której mogą skuteczniej wykrywać obiekty trudne do zauważenia z poziomu ziemi.


