Warszawska policjantka, przebywająca w Radomiu w czasie wolnym od służby, wraz ze swoim partnerem pomogła nieprzytomnemu mężczyźnie, który leżał pod drzewem na jednym z miejskich skwerów. Poszkodowany znajdował się w całkowitych ciemnościach i nie reagował na próby nawiązania kontaktu. Na miejsce wezwano straż miejską oraz pogotowie ratunkowe.
Do zdarzenia doszło w sobotę, 24 października, kilka minut przed północą. Funkcjonariuszka z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI wracała wraz z partnerem z wydarzenia sportowego w rejonie osiedla Planty. Na ścieżce skweru przy ulicy Beliny-Prażmowskiego zauważyła dwie pozostawione torby sportowe.
Policjantka zapytała przypadkowego przechodnia, czy bagaże należą do niego. Mężczyzna zaprzeczył, dodając, że torby znajdują się w tym miejscu od około trzech godzin. Zaniepokojona funkcjonariuszka postanowiła wraz z partnerem przeszukać pobliski teren, aby odnaleźć ich właściciela.
Ze względu na brak oświetlenia para korzystała z latarek w telefonach. Pod jedną z ławek zauważyli portfel, a następnie dostrzegli mężczyznę leżącego pod drzewem. Znajdował się w miejscu niewidocznym dla osób przechodzących przez skwer.
Funkcjonariuszka natychmiast sprawdziła stan mężczyzny. Leżał na boku, twarzą skierowaną w stronę drzewa. Nie miał widocznych obrażeń ciała i oddychał samodzielnie, jednak nie reagował na głos ani delikatne potrząsanie. Ze względu na jego stan oraz niską temperaturę policjantka i jej partner wezwali straż miejską.
Do czasu przyjazdu patrolu funkcjonariuszka monitorowała funkcje życiowe poszkodowanego, pozostając w gotowości do udzielenia dalszej pomocy. Przybyli strażnicy miejscy również próbowali nawiązać kontakt z mężczyzną, jednak bezskutecznie. W związku z tym wezwali zespół ratownictwa medycznego. Po upewnieniu się, że mężczyzna został objęty odpowiednią opieką, policjantka wraz z partnerem wróciła do miejsca zakwaterowania.


