Strażnicy miejscy ujęli 41-letniego mężczyznę, który przyznał się do podpalenia kosza na śmieci oraz torby, na której spał inny człowiek. Do zdarzenia doszło w rejonie dworca kolejowego Warszawa Stadion. Funkcjonariusze w porę zauważyli ogień i obudzili zagrożonego poparzeniem mężczyznę. Zatrzymany tłumaczył później, że chce trafić do więzienia.
W piątek, 23 października, wieczorem strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego patrolowali okolice dworca PKP Stadion w Warszawie. W pewnym momencie ich uwagę zwrócił mężczyzna, który przez dłuższy czas stał przy koszu na śmieci. Funkcjonariusze kontynuowali patrol, jednak po kilku minutach wrócili w to samo miejsce. Wówczas zauważyli, że kosz płonie.
Strażnicy natychmiast podeszli, aby ugasić ogień. Wtedy dostrzegli, że tuż za płonącym pojemnikiem, bezpośrednio na ziemi, leży śpiący mężczyzna. Człowiek ten spał na torbie, z której również wydobywały się płomienie.
Funkcjonariusze niezwłocznie obudzili mężczyznę, któremu groziło poparzenie. Zaskoczony sytuacją człowiek był przerażony, jednak nie odniósł żadnych obrażeń. Strażnicy, wykorzystując przedmioty znalezione na miejscu, zdołali również opanować ogień i zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się pożaru.


Po zabezpieczeniu miejsca zdarzenia funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania mężczyzny, którego wcześniej widzieli przy koszu na śmieci. Po kilku minutach sprawdzania terenu dworca zauważyli osobę odpowiadającą jego wyglądowi.
Ujętym okazał się 41-latek. Mężczyzna początkowo stawiał opór podczas wyjaśniania okoliczności zdarzenia, jednak ostatecznie przyznał się do podpalenia zarówno kosza na śmieci, jak i torby należącej do śpiącego człowieka.
Jak przekazała warszawska straż miejska, 41-latek tłumaczył swoje zachowanie słowami, że „coś mu odbiło i chce iść do więzienia”.
Strażnicy miejscy przekazali ujętego mężczyznę policjantom, którzy przejęli dalsze czynności w tej sprawie. Nie podano informacji o ewentualnych zarzutach ani dalszych decyzjach dotyczących 41-latka.


