Nie żyje Andrzej Gawron. Były kapitan PLL LOT zginął w katastrofie Dromadera podczas gaszenia pożaru lasu na Lubelszczyźnie

Sowa
Sowahttp://miejskireporter.pl
Wydarzenia, wypadki, pożary i inne informacje z życia Warszawy oraz bliższych i dalszych okolic.
Interwencje

Andrzej Gawron, wieloletni kapitan PLL LOT i pilot samolotu gaśniczego M-18 Dromader, zginął we wtorek 5 maja 2026 roku podczas akcji gaszenia pożaru lasu w województwie lubelskim. Maszyna rozbiła się w rejonie miejscowości Osuchy w powiecie biłgorajskim, w pobliżu terenu objętego działaniami gaśniczymi. Okoliczności tragedii wyjaśniają prokuratura oraz Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

Do katastrofy doszło podczas dużej akcji ratowniczo-gaśniczej prowadzonej w Nadleśnictwie Józefów. Ogień objął rozległy kompleks leśny w powiecie biłgorajskim. Według informacji przekazywanych przez służby i media, w działaniach uczestniczyły liczne zastępy straży pożarnej, a także statki powietrzne wykorzystywane do zrzutów wody. Rozbity samolot to M-18B Dromader o znakach rejestracyjnych SP-ZUT.

Andrzej Gawron miał 65 lat. Był wieloletnim kapitanem Polskich Linii Lotniczych LOT, latał między innymi na ATR-ach, Boeingach 737 i Embraerach E-Jet, a w powietrzu spędził ponad 17 tysięcy godzin. Po zakończeniu służby liniowej pracował jako instruktor general aviation oraz pilot Dromadera. Mieleckie Zakłady Lotnicze poinformowały, że „zginął nasz pilot Andrzej” – wieloletni kapitan PLL LOT, który po karierze liniowej latał jako pilot M-18 Dromader w MZL.

Mieleckie Zakłady Lotnicze podkreśliły w oświadczeniu, że śmierć pilota jest bolesną stratą dla społeczności lotniczej oraz osób, które z nim współpracowały. Spółka złożyła kondolencje rodzinie i bliskim Andrzeja Gawrona oraz zadeklarowała współpracę ze służbami przy wyjaśnianiu wszystkich okoliczności zdarzenia.

Samolot uczestniczący w akcji gaśniczej wystartował z Warszawy po godzinie 19:00. Maszyna zniknęła z radarów o godzinie 20:41. Do wypadku doszło w rejonie prowadzonych działań gaśniczych, w pobliżu miejscowości Osuchy. Lasy Państwowe informowały, że Dromader operował z bazy lotniczej przy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie.

Świadek relacjonował, że samolot leciał bardzo nisko, miał włączone przednie reflektory, a następnie wykonał manewr w stronę Józefowa i zaczął gwałtownie spadać. Oficjalna przyczyna katastrofy nie została jednak ustalona. Grzegorz Walczak, dyrektor operacyjny Mieleckich Zakładów Lotniczych i szef pilotów latających na Dromaderach w akcjach gaśniczych mówił, że nie ma sensu tworzyć teorii, bo przyczyny ustali komisja.

Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Zamościu. Jak przekazał prokurator Rafał Kawalec, postępowanie ma zmierzać do ustalenia wszystkich okoliczności zdarzenia. Na miejscu prowadzone są oględziny z udziałem prokuratorów, biegłego z zakresu medycyny sądowej, policjantów oraz przedstawicieli Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Śledczy planują zabezpieczyć wrak, zgromadzić dokumentację, przesłuchać świadków i przeprowadzić sekcję zwłok pilota.

Dromadery są od lat wykorzystywane w Polsce do działań rolniczych i przeciwpożarowych. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Warszawie w materiałach dotyczących wykorzystania tego typu maszyny podawała, że PZL 18M Dromader jest lekkim samolotem o dużym zasięgu, którego zbiornik pozwala jednorazowo zabrać około 2,5 tysiąca litrów wody. Samoloty tego typu umożliwiają szybkie wsparcie akcji z powietrza, szczególnie na terenach leśnych trudno dostępnych dla zastępów działających z ziemi.

Po tragedii kondolencje rodzinie pilota złożyli między innymi przedstawiciele Lasów Państwowych, Mieleckich Zakładów Lotniczych oraz prezydent Karol Nawrocki. W komunikatach podkreślano, że Andrzej Gawron zginął podczas wykonywania zadania związanego z walką z dużym pożarem lasu na Lubelszczyźnie

Wspólnie budujmy niezależne media!

Każdy, nawet najmniejszy wkład finansowy, pozwala nam na rozwój oraz podnoszenie jakości naszych materiałów. Dziękujemy!

Podobne artykuły