Tajemnicza śmierć 13-letniej Roksany. “Kierowała się do metra”. Ciało znalezione w Wiśle, śledztwo prokuratury i nowe ustalenia. Co naprawdę wydarzyło się feralnego wieczoru?

Bocian
Bocian
Wydarzenia, wypadki, pożary i inne informacje z życia Warszawy oraz bliższych i dalszych okolic.
Interwencje

Ponad dwa tygodnie trwały poszukiwania 13-letniej Roksany Jurczyszyn z warszawskiej Ochoty, która zaginęła 10 października. Ostatnie ślady prowadziły w okolice Bulwarów Wiślanych i Mostu Świętokrzyskiego. We wtorek, 27 października, w Wiśle odnaleziono ciało młodej osoby, przy którym znajdowały się dokumenty i przedmioty osobiste wskazujące na zaginioną nastolatkę. Choć osoby uczestniczące w poszukiwaniach poinformowały o odnalezieniu Roksany, prokuratura nie potwierdziła jeszcze oficjalnie tożsamości zmarłej. Śledczy badają okoliczności tragedii. W sprawie pojawiają się również pytania dotyczące ostatniej rozmowy dziewczynki z ojcem oraz nagrania z monitoringu Mostu Świętokrzyskiego.

13-letnia Roksana Jurczyszyn mieszkała z rodziną na warszawskiej Ochocie. W sobotę, 10 października 2026 roku, wyszła z domu, informując bliskich, że zamierza spotkać się z koleżanką. Początkowo nic nie wskazywało na to, że tego dnia dojdzie do dramatycznych wydarzeń, które zakończą się wielodniowymi poszukiwaniami.

W informacjach dotyczących zaginięcia pojawiały się rozbieżności co do godziny opuszczenia mieszkania. Komenda Rejonowa Policji Warszawa III wskazywała, że nastolatka wyszła około godziny 15. Z kolei w pierwszych relacjach rodziny pojawiała się godzina 18. Rozbieżności tej dotychczas publicznie nie wyjaśniono.

Z relacji bliskich wynika, że dziewczynka planowała spotkanie ze znajomą w centrum handlowym. Ostatecznie znalazła się jednak w rejonie Bulwarów Wiślanych, gdzie miała przebywać w towarzystwie innych młodych osób.

Ostatnia rozmowa z ojcem. Czy Roksana rzeczywiście miała być w domu za 10 minut?

Jednym z najważniejszych wątków sprawy jest ostatni kontakt telefoniczny dziewczynki z rodziną.

Według pierwszych informacji rozpowszechnianych podczas poszukiwań około godziny 20:40 rodzice sprawdzili lokalizację telefonu córki i ustalili, że przebywa ona w okolicach Bulwarów Wiślanych. Następnie mieli się z nią skontaktować.

W początkowych apelach pojawiała się informacja, że Roksana zapewniła rodziców, iż wraca do domu i dotrze do niego za 10 minut. Późniejsza relacja ojca nastolatki przedstawia jednak tę rozmowę nieco inaczej.

W reportażu programu „Uwaga!” TVN, wyemitowanym 16 października, ojciec Roksany, pan Norbert, opowiedział o ostatniej rozmowie z córką. Dziewczynka miała poinformować go, że kieruje się do metra.

– Za 10 minut dzwonię do ciebie i pytam, gdzie jesteś – powiedział ojciec, przytaczając słowa skierowane do córki.

Z tej wypowiedzi wynika, że to ojciec zapowiedział kolejny telefon za 10 minut, a niekoniecznie nastolatka zadeklarowała, że w takim czasie znajdzie się w mieszkaniu.

To istotna różnica, ponieważ w przestrzeni publicznej rozpowszechniano informację, jakoby dziewczynka obiecała, że za chwilę będzie w domu.

Kiedy ojciec ponownie próbował się z nią skontaktować, telefon córki był już wyłączony, a jej lokalizacja przestała być dostępna. Od tej chwili rodzina nie miała z nią kontaktu.

Tajemnicze nagranie z Mostu Świętokrzyskiego

W kolejnych dniach poszukiwań pojawiły się informacje o nagraniach miejskiego monitoringu, które mogły zarejestrować ostatnie chwile przed zaginięciem Roksany.

Według relacji dziennikarza Patryka Szulca, powołującego się na informacje przekazane przez matkę nastolatki, na jednym z nagrań miało być widać dziewczynkę stojącą w pobliżu barierki Mostu Świętokrzyskiego.

W jej pobliżu miały również przechodzić dwie osoby.

Szczególnie istotny jest moment, w którym obrotowa kamera monitoringu skierowała się w inną stronę. Według tej relacji przez kilkanaście sekund nie obejmowała miejsca, w którym znajdowała się nastolatka.

Kiedy kamera ponownie skierowała się na wcześniejszy fragment mostu, dziewczynki nie było już widać.

Nie wiadomo jednak, co dokładnie wydarzyło się w czasie, gdy kamera była odwrócona. Publicznie nie przedstawiono pełnego materiału pozwalającego jednoznacznie odtworzyć przebieg zdarzeń.

Nie ma również oficjalnego potwierdzenia, że nastolatka wpadła lub wskoczyła do Wisły właśnie w tym momencie. Ustalenie tego będzie jednym z najważniejszych zadań śledczych.

Co działo się przed zaginięciem? Relacje znajomych nastolatki

W toku poszukiwań pojawiły się również relacje osób, które miały przebywać z Roksaną w dniu jej zaginięcia.

W materiale programu „Uwaga!” wypowiadały się nastolatki opisujące wydarzenia poprzedzające utratę kontaktu z dziewczynką.

Z ich relacji wynikało, że Roksana mogła tego dnia spożywać alkohol. Pojawiły się także informacje o jej silnych emocjach związanych z sytuacją osobistą.

Jedna ze znajomych wspominała również o wcześniejszych niepokojących wypowiedziach nastolatki.

Należy jednak podkreślić, że są to relacje świadków, a nie oficjalne ustalenia prokuratury. Nie potwierdzono, czy dziewczynka znajdowała się pod wpływem alkoholu w chwili zaginięcia. Nie wiadomo również, czy opisywane przez znajomych okoliczności miały jakikolwiek bezpośredni związek z późniejszymi wydarzeniami.

Rodzice przedstawiali córkę jako osobę, która zazwyczaj utrzymywała z nimi kontakt i informowała o swoich planach. Jej nagłe zniknięcie oraz wyłączenie telefonu wywołały ogromny niepokój.

Ponad dwa tygodnie poszukiwań. Przełom nastąpił 27 października

Po zaginięciu Roksany rozpoczęły się poszukiwania prowadzone przez policję. Informacje o nastolatce rozpowszechniano również w mediach społecznościowych, a w działania angażowały się osoby zajmujące się poszukiwaniem zaginionych.

Szczególną uwagę poświęcono Wiśle oraz terenom w pobliżu Mostu Świętokrzyskiego, gdzie znajdowały się ostatnie znane ślady dziewczynki.

We wtorek, 27 października, nastąpił przełom.

Podczas działań na Wiśle odnaleziono ciało młodej osoby. W poszukiwaniach uczestniczył między innymi Daniel Dymiński, ojciec Krzysztofa Dymińskiego, który zaginął w 2023 roku. Od czasu zaginięcia syna mężczyzna angażuje się w poszukiwania osób zaginionych, również na Wiśle.

Dymiński poinformował publicznie o odnalezieniu ciała Roksany. Podobne informacje przekazał detektyw Kamil Sobkiewicz, który również był zaangażowany w sprawę.

Pomimo tych doniesień organy ścigania zaznaczyły, że formalna identyfikacja zwłok wymaga przeprowadzenia odpowiednich badań.

Przy ciele znaleziono legitymację szkolną, kartę bankomatową i breloczek z napisem „Roxi”

W środę, 28 października, pojawiły się kolejne informacje przekazane przez prokuraturę.

Jak poinformowała prokurator Marzena Kiełek-Łopińska z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, przy odnalezionych zwłokach zabezpieczono przedmioty mogące wskazywać na tożsamość zmarłej.

Były to między innymi legitymacja szkolna, karta bankomatowa oraz klucze z breloczkiem, na którym znajdował się napis „Roxi”.

Przedmioty te mogą wskazywać, że odnalezione ciało należy do poszukiwanej 13-latki.

Jednocześnie prokuratura podkreśla, że zwłoki znajdowały się w zaawansowanym stanie rozkładu, co uniemożliwiało identyfikację wizualną.

Z tego względu konieczne jest przeprowadzenie specjalistycznych badań, które pozwolą jednoznacznie ustalić tożsamość zmarłej osoby.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci

Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ.

Śledztwo zostało wszczęte w kierunku art. 155 Kodeksu karnego, który dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci.

Nie oznacza to jednak, że śledczy ustalili już, iż do śmierci przyczyniła się inna osoba. Przyjęta kwalifikacja prawna pozwala prowadzić czynności procesowe i wyjaśniać okoliczności zdarzenia.

Zapowiedziano przeprowadzenie sekcji zwłok oraz badań mających pomóc w ustaleniu przyczyny śmierci.

Ważnym elementem postępowania może być także szczegółowa analiza nagrań monitoringu, połączeń telefonicznych, danych lokalizacyjnych oraz przesłuchania osób, które jako ostatnie miały kontakt z nastolatką.

Na obecnym etapie nie ma podstaw, by jednoznacznie wskazywać, czy doszło do nieszczęśliwego wypadku, celowego działania dziewczynki czy zdarzenia z udziałem innych osób.

W sprawie pozostaje wiele niewyjaśnionych pytań

Mimo odnalezienia zwłok w Wiśle nadal nie wiadomo, jak dokładnie wyglądały ostatnie chwile przed zaginięciem Roksany.

Kluczowe pozostaje ustalenie, czy dziewczynka rzeczywiście przebywała na Moście Świętokrzyskim w czasie wskazywanym przez świadków, co zarejestrowały wszystkie dostępne kamery i czy istnieją inne materiały pozwalające odtworzyć jej drogę.

Istotne jest również wyjaśnienie rozbieżności dotyczących ostatniej rozmowy telefonicznej. Pierwotna informacja, że Roksana miała być w domu za 10 minut, nie znajduje jednoznacznego potwierdzenia w późniejszej, bezpośredniej relacji jej ojca.

Z wypowiedzi mężczyzny wynika, że nastolatka poinformowała go o zamiarze udania się do metra, a on sam zapowiedział kolejny telefon za 10 minut.

Pozostaje także pytanie, czy osoby przebywające z Roksaną tego wieczoru posiadają informacje, które mogłyby pomóc w ustaleniu przebiegu zdarzeń.

Dopiero wyniki badań, analiza zgromadzonego materiału dowodowego i dalsze czynności prokuratury mogą przynieść odpowiedzi.

Sprawa 13-letniej Roksany wstrząsnęła Warszawą i wywołała ogromne poruszenie wśród mieszkańców. Rodzina przez ponad dwa tygodnie czekała na wiadomość o losie dziewczynki. Teraz najważniejsze pozostaje dokładne wyjaśnienie, co wydarzyło się wieczorem 10 października w rejonie Wisły i Mostu Świętokrzyskiego.

Zobacz wideo

Podobne artykuły