Ukraiński influencer wjechał sportową Corvettą nad Morskie Oko. Dostał 100 złotych mandatu, a teraz trafił na listę osób niepożądanych i będzie miał zakaz wjazdu do Polski na 5 lat!

Bocian
Bocian
Wydarzenia, wypadki, pożary i inne informacje z życia Warszawy oraz bliższych i dalszych okolic.
Interwencje

Ukraiński influencer Andriy Gavryliv (na Instagramie ma blisko milion obserwujących) wjechał sportową corvettą drogą prowadzącą do Morskiego Oka, mimo obowiązującego zakazu ruchu dla prywatnych pojazdów na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Sprawa wywołała falę komentarzy w internecie, a po nagłośnieniu zdarzenia zareagowali premier Donald Tusk oraz szef MSWiA Marcin Kierwiński. Mężczyzna został ukarany mandatem, ale według zapowiedzi resortu spraw wewnętrznych konsekwencje mają być znacznie poważniejsze.

Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem. Ukraiński influencer przejechał ponad osiem kilometrów asfaltową drogą prowadzącą do Morskiego Oka. Trasa znajduje się na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego i obowiązuje tam zakaz ruchu dla prywatnych samochodów. Na miejscu mężczyzna wykonał zdjęcia z partnerką na tle auta i tatrzańskiego krajobrazu, a następnie wrócił tą samą drogą.

Sprawa stała się głośna po publikacji zdjęć i nagrań w mediach społecznościowych. Internauci zwracali uwagę nie tylko na sam wjazd na teren objęty zakazem, ale także na wysokość kary. Kierowca został zatrzymany przez policję przy wyjeździe z terenu parku i otrzymał mandat w wysokości 100 zł oraz 8 punktów karnych. Taryfikator za tego typu wykroczenie przewiduje karę od 20 zł do 5 tys. zł.

Jak przekazał rzecznik zakopiańskiej policji asp. sztab. Roman Wieczorek, kierowca miał tłumaczyć funkcjonariuszom, że wjechał jedynie za szlaban i zawrócił. Policjanci nie mieli wówczas wiedzy, że mężczyzna dotarł aż w rejon Morskiego Oka. Według relacji rzecznika, gdyby funkcjonariusze zatrzymali go nad Morskim Okiem, sprawa mogłaby zakończyć się skierowaniem wniosku do sądu, a nie mandatem w takiej wysokości.

Po fali krytyki influencer opublikował wyjaśnienia. Tłumaczył, że nie zauważył oznaczenia informującego o zakazie wjazdu i przeprosił za swoje zachowanie. Jednocześnie w mediach pojawiły się informacje, że w jednym z wpisów sugerował, iż wyjątkowe zdjęcie mogło być warte otrzymanego mandatu. To dodatkowo wzmocniło krytykę internautów.

Do sprawy odniósł się premier Donald Tusk. Szef rządu napisał w serwisie X, że rajd ukraińskiego kierowcy „budzi zrozumiałe oburzenie”. Poinformował również, że zwrócił się do MSWiA o pilne ustalenie szczegółów zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji.

Mężczyzna w czarnym stroju i kapeluszu stoi obok kobiety w jasnej kurtce, w tle majestatyczne górskie szczyty.
Fot. Instagram ukraińskiego influencera

Po wpisie premiera zareagował minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Szef MSWiA przekazał, że „sprawca rajdu na Morskie Oko zostanie rozliczony”. Dodał, że w związku z naruszeniem porządku publicznego, na wniosek policji, mężczyzna ma trafić na listę osób niepożądanych i otrzymać zakaz wjazdu na teren Polski na 5 lat. Kierwiński podkreślił również, że „łamanie prawa zawsze spotka się z ostrą reakcją”.

Głos zabrał także Tatrzański Park Narodowy. Dyrektor TPN Szymon Ziobrowski ocenił zdarzenie jednoznacznie negatywnie. Podkreślił, że wjazd pojazdem na teren parku bez wymaganej zgody stanowi naruszenie obowiązujących przepisów, a droga do Morskiego Oka jest odpowiednio oznakowana. Jak podała Polska Agencja Prasowa, straż TPN nie miała wcześniej wiedzy o wjeździe sportowego auta na teren chroniony i dowiedziała się o sprawie dopiero po publikacji zdjęć w internecie.

TPN prowadzi własne czynności niezależnie od działań policji. Dyrektor parku przekazał, że w przypadku zbiegu wykroczeń straż parku może nałożyć mandat do 1000 zł. Zaznaczył też, że na odcinku Łysa Polana – Wodogrzmoty Mickiewicza prowadzone są prace remontowe, a szlaban na początku szlaku na Palenicy Białczańskiej pozostaje czasowo odłączony. Nie zmienia to jednak faktu, że przy wjeździe obowiązuje zakaz ruchu dla pojazdów nieuprawnionych.

Sprawa wywołała szeroką dyskusję o egzekwowaniu przepisów na terenach chronionych. Największe emocje wzbudziło zestawienie wjazdu sportowym autem w rejon jednego z najpopularniejszych miejsc w Tatrach z początkową karą w wysokości 100 zł. Po reakcjach premiera i szefa MSWiA sprawa wyszła poza poziom wykroczenia drogowego i została przedstawiona jako naruszenie porządku publicznego.

Wspólnie budujmy niezależne media!

Każdy, nawet najmniejszy wkład finansowy, pozwala nam na rozwój oraz podnoszenie jakości naszych materiałów. Dziękujemy!

Podobne artykuły