Żoliborz chce budować, mieszkańcy chcą zachować zieleń. Walka o Ptasi Zakątek

Sowa
Sowahttp://miejskireporter.pl
Wydarzenia, wypadki, pożary i inne informacje z życia Warszawy oraz bliższych i dalszych okolic.
Interwencje

Spór o przyszłość Ptasiego Zakątka przy ul. Jerzego Ficowskiego na Żoliborzu Południowym daleki jest od zakończenia. Choć władze dzielnicy konsekwentnie przedstawiają budowę nowego zespołu przedszkolno-żłobkowego jako odpowiedź na potrzeby rozwijających się osiedli, duża grupa mieszkańców chce zachowania istniejącej zieleni i pozostawienia tego miejsca w możliwie nienaruszonym stanie. Ich sprzeciw nie ogranicza się do internetowych komentarzy – pod obywatelską inicjatywą dotyczącą zatrzymania inwestycji podpisało się 1857 mieszkańców Żoliborza.

1 września media opisały plany dotyczące tej części Żoliborza przede wszystkim przez pryzmat nowych inwestycji. W publikacji wyeksponowano budowę przedszkola i żłobka, planowaną przebudowę ul. Ficowskiego, która ma zostać dostosowana do autobusów, oraz rozmowy władz dzielnicy z wojskiem w sprawie udostępnienia mieszkańcom pobliskich terenów zielonych. Taki obraz pokazuje przede wszystkim korzyści infrastrukturalne wynikające z planów samorządu. Jednocześnie za tym przedsięwzięciem stoi trwający od miesięcy spór o jeden z ostatnich dzikich fragmentów zieleni w tej części Żoliborza.

Teren przy ul. Ficowskiego mieszkańcy nazwali Ptasim Zakątkiem. Rosną tam drzewa, krzewy i spontaniczna roślinność, a miejsce stało się siedliskiem ptaków i innych zwierząt. Wiosną 2026 roku na działce stwierdzono obecność gniazda krogulca – ptaka objętego ochroną. Z tego powodu część prac została wstrzymana i harmonogram inwestycji musiał zostać podporządkowany okresowi lęgowemu.

Tymczasem inwestycja jest już formalnie zaawansowana. 24 marca 2026 roku dzielnica podpisała z firmą BAUDZIEDZIC umowę o wartości 25 675 460,55 zł brutto. Wykonawca otrzymał 18 miesięcy na realizację zadania. Budynek ma pomieścić osiem oddziałów przedszkolnych dla 200 dzieci oraz sześć oddziałów żłobkowych dla 150 dzieci. Pracować ma w nim około 70 osób.

Władze Żoliborza argumentują, że inwestycja jest potrzebna właśnie w tej części dzielnicy. Żoliborz Południowy w ostatnich latach intensywnie się zabudowywał, powstały tysiące mieszkań, a wraz z nimi wzrosło lokalne zapotrzebowanie na infrastrukturę społeczną. W przypadku pobliskich przedszkoli nr 433 przy Rydygiera i nr 446 przy Anny German dzielnica wskazywała, że podczas rekrutacji na jedno miejsce przypadało nawet trzech lub czterech kandydatów. Samorząd podkreśla również, że obowiązkiem miasta jest zapewnienie mieszkańcom dostępu do publicznych placówek, zamiast finansowania miejsc przede wszystkim w sektorze prywatnym.

W tej argumentacji pojawia się jednak problem, na który od miesięcy wskazują przeciwnicy inwestycji – demografia. W skali całej Warszawy sytuacja zmienia się bardzo szybko. Według danych przekazanych przez stołeczny ratusz Serwisowi Samorządowemu PAP, po rekrutacji na rok szkolny 2026/2027 w czerwcu pozostawały 4062 wolne miejsca – 3138 w placówkach samorządowych i 924 w placówkach konkursowych. Warszawa zdecydowała również o likwidacji sześciu publicznych przedszkoli, choć władze miasta tłumaczą, że największe nadwyżki miejsc występują w innych częściach stolicy, szczególnie w centrum, podczas gdy zapotrzebowanie może rosnąć na nowych osiedlach.

To właśnie różnica pomiędzy danymi ogólnomiejskimi a sytuacją lokalną stanowi jeden z głównych punktów sporu. Dzielnica przekonuje, że nie można na podstawie wolnych miejsc w Śródmieściu czy innych częściach Warszawy wnioskować o potrzebach Żoliborza Południowego. Mieszkańcy odpowiadają, że decyzja o inwestycji została przygotowana wiele lat temu, podczas gdy sytuacja demograficzna w Warszawie w międzyczasie radykalnie się zmieniła i powinna zostać ponownie przeanalizowana przed poświęceniem istniejącego terenu zielonego.

Kolejnym problemem jest skala ingerencji w zieleń. Według informacji przedstawianych przez dzielnicę decyzja dotycząca inwestycji obejmuje usunięcie 184 drzew, wśród których znaczną część mają stanowić samosiewy. Zaplanowano jednocześnie około 150 nasadzeń kompensacyjnych. Mieszkańcy posługują się większą liczbą – około 400 drzew i krzewów – ponieważ uwzględniają również roślinność kolidującą między innymi z układem drogowym i pozostałym zagospodarowaniem terenu.

Urząd wskazuje, że sama działka ma 6885 mkw., natomiast zabudowa zajmie 1301,68 mkw. Po wykonaniu inwestycji powierzchnia biologicznie czynna ma wynosić 60,11 proc. terenu. Dla przeciwników budowy ten wskaźnik nie rozwiązuje jednak problemu. Ich argumentem jest nie tylko ilość zielonej powierzchni, lecz zachowanie istniejących drzew, krzewów oraz wykształconego przez lata środowiska. Nowy trawnik, nasadzenia czy urządzona zieleń nie są przez nich traktowane jako odpowiednik obecnego Ptasiego Zakątka.

Obecność krogulca dodatkowo zaostrzyła konflikt. W czerwcu Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wskazywała, że działania w sąsiedztwie gniazda powinny zostać wstrzymane do zakończenia lęgów. Dzielnica zapewniała z kolei, że przed ponownym rozpoczęciem robót teren zostanie skontrolowany przez specjalistów, a ciężki sprzęt pojawi się dopiero wtedy, gdy młode ptaki bezpiecznie opuszczą gniazdo. Urząd zdecydowanie odrzucał zarzuty o próbę obchodzenia przepisów ochrony przyrody.

Mieszkańcy postanowili jednak wykorzystać również formalne narzędzia wpływu na samorząd. Powstał obywatelski projekt uchwały przewidujący zaniechanie inwestycji i przeznaczenie środków na inne zadania. Zebrał 1857 podpisów mieszkańców – ponad trzykrotnie więcej niż wymagane minimum. Przewodniczący Rady Dzielnicy Wiktor Jasionowski odmówił jednak nadania projektowi dalszego biegu, argumentując, że rada dzielnicy nie posiada kompetencji pozwalających rozstrzygać o inwestycji oraz zmianach budżetowych tego rodzaju. Część mieszkańców i radnych zakwestionowała taką interpretację.

Sprawa wróciła 26 sierpnia. Podczas XXIII sesji Rady Dzielnicy ponownie dyskutowano o stanie procedowania obywatelskiego projektu. Tego samego dnia, podczas kolejnej sesji, radna Maria Janiak chciała wprowadzenia do porządku obrad punktu dotyczącego obywatelskiej inicjatywy w sprawie zaniechania budowy. Za wnioskiem zagłosowało sześciu radnych, przeciw było dziesięciu, a pięciu wstrzymało się od głosu. Nie przyjęto także propozycji radnej Jolanty Zjawińskiej, aby do porządku obrad wprowadzić informację o aktualnym stanie realizacji inwestycji – w tym przypadku było pięć głosów za, dziewięć przeciw i sześć wstrzymujących się.

Dla mieszkańców oznacza to, że mimo zebrania ponad 1,8 tys. podpisów nie udało się doprowadzić do głosowania, którego przedmiotem byłaby sama rezygnacja z inwestycji. Protestujący zapowiadają więc dalsze działania i domagają się ponownej oceny projektu pod względem środowiskowym, ekonomicznym i demograficznym.

Na tym tle dodatkowego znaczenia nabiera zapowiedź rozmów dzielnicy z wojskiem o udostępnieniu mieszkańcom sąsiednich terenów zielonych. Na razie są to rozmowy, a nie istniejący i zagwarantowany teren rekreacyjny. Dla przeciwników inwestycji możliwość przyszłego wejścia na tereny wojskowe nie jest rozwiązaniem równoważnym z zachowaniem zieleni, którą mają obecnie bezpośrednio przy swoim osiedlu.

Także przebudowa ul. Ficowskiego, przedstawiana jako element poprawy komunikacji, ma dla mieszkańców drugą stronę. Ulica ma zostać dostosowana do ruchu autobusowego, co oznacza zmianę charakteru obecnego układu komunikacyjnego i zwiększenie skali infrastruktury w miejscu sąsiadującym z osiedlami. Podczas wcześniejszych posiedzeń rady mieszkańcy podnosili obawy związane z przyszłym ruchem samochodowym i obsługą dużej placówki przeznaczonej dla 350 dzieci.

Spór przy Ficowskiego nie sprowadza się więc do prostego wyboru między zielenią a przedszkolem. Władze dzielnicy wskazują na obowiązek zapewnienia publicznych miejsc dla dzieci i potrzeby szybko rozbudowanego Żoliborza Południowego. Mieszkańcy odpowiadają, że infrastruktury społecznej nie powinno się tworzyć kosztem istniejącej zielonej enklawy, szczególnie gdy w Warszawie gwałtownie spada liczba dzieci, a teren okazał się siedliskiem chronionego gatunku.

Publikacja „Gazety Wyborczej” z 1 września pokazuje planowaną placówkę, nową ulicę i rozmowy z wojskiem jako kolejne elementy rozwoju tej części Żoliborza. Z perspektywy protestujących mieszkańców obraz jest jednak zupełnie inny. Dla nich najważniejszą wartością nie jest urządzenie nowej zieleni po zakończeniu inwestycji ani możliwość korzystania kiedyś z terenów należących dziś do wojska. Chcą zachowania zieleni, która już istnieje – razem z drzewami, krzewami i siedliskiem ptaków – i właśnie o pozostawienie Ptasiego Zakątka walczą.

Zobacz wideo

Podobne artykuły