Skandal wokół działań prokuratury wobec dziennikarza Wirtualnej Polski. Śledczy tropią informatorów, którzy ujawnili aferę senatora KO. Minister Żurek reaguje

Bocian
Bocian
Wydarzenia, wypadki, pożary i inne informacje z życia Warszawy oraz bliższych i dalszych okolic.
Interwencje

Poważne kontrowersje wokół działań bydgoskiej prokuratury w sprawie afery związanej z senatorem Tomaszem Lenzem i zabiegiem medycznym jego syna w publicznym szpitalu. Zamiast koncentrować się wyłącznie na wyjaśnieniu ujawnionych nieprawidłowości, śledczy podjęli działania zmierzające do ustalenia, kto przekazał informacje dziennikarzowi Wirtualnej Polski. Prokuratura zabezpieczyła telefon dyrektora szpitala, który kontaktował się z reporterem Michałem Janczurą. Sprawa wywołała oburzenie i pytania o przestrzeganie tajemnicy dziennikarskiej. Zareagował minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek, który zapowiedział zbadanie działań śledczych.

W środę, 28 października, Wirtualna Polska ujawniła kulisy postępowania prowadzonego przez prokuraturę w związku z publikacją dotyczącą senatora Tomasza Lenza. Chodzi o wydarzenia z 15 marca 2026 roku w szpitalu powiatowym w Aleksandrowie Kujawskim.

Według wcześniejszych ustaleń dziennikarzy syn polityka miał przejść zabieg medyczny z pominięciem standardowej procedury przyjmowania pacjentów. Operacja została przeprowadzona przez personel medyczny pełniący wówczas dyżur w publicznej placówce.

Sprawa wywołała polityczną burzę. Kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia wykazała nieprawidłowości, a na szpital nałożono karę w wysokości 134 tysięcy złotych. Tomasz Lenz został wykluczony z Koalicji Obywatelskiej.

Jak się jednak okazuje, równolegle do postępowania dotyczącego nieprawidłowości w szpitalu śledczy prowadzą również sprawę ujawnienia informacji dziennikarzom.

Prokuratura szuka źródeł dziennikarza. Zabezpieczono telefon dyrektora szpitala

Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że już w czerwcu do redakcji zwrócili się policjanci działający na polecenie prokuratury. Funkcjonariusze chcieli uzyskać informacje o osobach, które przekazały reporterom wiadomości dotyczące zabiegu.

Redakcja odmówiła ujawnienia informatorów, powołując się na obowiązującą tajemnicę dziennikarską.

Na tym jednak działania śledczych się nie zakończyły.

We wrześniu na przesłuchanie w charakterze świadka wezwano dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim, Mariusza Trojanowskiego. Po przesłuchaniu prokurator zażądał wydania jego telefonu komórkowego.

Powodem miały być ustalenia dotyczące połączeń telefonicznych pomiędzy dyrektorem placówki a dziennikarzem Wirtualnej Polski Michałem Janczurą.

Według relacji WP dyrektor miał zostać poinformowany, że w przypadku odmowy wydania urządzenia może zostać przeszukany, a telefon zostanie odebrany przymusowo.

Prokuratura zabezpieczyła urządzenie. Nie wiadomo jednak, jaki zakres danych został poddany analizie oraz czy sprawdzano również komunikację dotyczącą innych tematów dziennikarskich.

Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy potwierdziła zabezpieczenie telefonu, jednocześnie zapewniając, że nie sprawdzano bilingów samego dziennikarza.

Poważne pytania o wolność prasy i ochronę informatorów

Działania prokuratury wywołały kontrowersje, ponieważ ochrona źródeł informacji jest jednym z podstawowych obowiązków dziennikarza.

Wątpliwości budzi przede wszystkim sposób prowadzenia postępowania. Skoro redakcja odmówiła ujawnienia informatorów, pojawia się pytanie, czy zabezpieczenie telefonu osoby kontaktującej się z reporterem nie stanowi próby obejścia tajemnicy dziennikarskiej.

Takie obawy wyraził również Konrad Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Ekspert zwrócił uwagę, że w przypadku materiałów mogących zawierać informacje chronione tajemnicą dziennikarską konieczne jest przestrzeganie szczególnych procedur prawnych, w tym odpowiedniej kontroli sądowej.

Istotne jest również to, że telefon mógł zawierać komunikację dotyczącą innych spraw, niezwiązanych z postępowaniem w sprawie senatora Lenza.

Wirtualna Polska stanowczo zaprotestowała przeciwko metodom zastosowanym przez śledczych, wskazując na zagrożenie dla niezależności mediów i bezpieczeństwa osób przekazujących dziennikarzom informacje o potencjalnych nieprawidłowościach.

Na obecnym etapie nie zostało jednak prawomocnie stwierdzone, że prokuratura naruszyła przepisy dotyczące tajemnicy dziennikarskiej.

Minister Żurek reaguje. „Zbadamy tę sprawę”

Do ujawnionych informacji odniósł się minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. Szef resortu sprawiedliwości przyznał, że o działaniach podjętych przez prokuraturę dowiedział się dopiero z doniesień medialnych.

W środę opublikował na platformie X obszerne oświadczenie, w którym zapowiedział wyjaśnienie całej sytuacji.

O działaniach podejmowanych przez prokuraturę w sprawie ujawnienia informacji o zabiegu syna senatora Tomasza Lenza dowiedziałem się z mediów.
Prokuratura jest niezależna. Prokuratorzy prowadzący daną sprawę samodzielnie decydują o podejmowanych czynnościach dowodowych w poszczególnych postępowaniach.
Jako wieloletni sędzia doskonale wiem jak ważna jest wolność słowa oraz prawo obywateli do informacji. To fundament demokratycznego państwa prawa.
Dlatego wraz Prokuratorem Krajowym Dariuszem Kornelukiem podjęliśmy działania, aby zbadać, czy nie doszło do naruszeń praw i wolności obywatelskich.
Wszystkie doniesienia medialne muszą zostać rzetelnie sprawdzone. Zbadamy tę sprawę.

— napisał Waldemar Żurek na platformie X.

Minister podkreślił również podczas rozmowy z dziennikarzami, że tajemnica dziennikarska należy do fundamentów demokratycznego państwa prawa. Zapowiedział sprawdzenie, jakie dokładnie środki zastosowano w prowadzonym postępowaniu.

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje. Żąda wyjaśnień od prokuratury w Bydgoszczy

Sprawą kontrowersyjnych działań prokuratury wobec informatorów dziennikarza Wirtualnej Polski zainteresował się również Rzecznik Praw Obywatelskich. W środę, 28 października, Biuro RPO poinformowało o podjęciu sprawy z urzędu w związku z podejrzeniem naruszenia tajemnicy dziennikarskiej przez organy ścigania.

– „Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu podjął opisaną w mediach sprawę dotyczącą możliwości naruszenia tajemnicy dziennikarskiej w związku z działaniami organów ścigania” – przekazano w oficjalnym komunikacie Biura RPO.

Jak poinformowano, Piotr Sobota, naczelnik wydziału do spraw postępowań organów ścigania w Zespole Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, zwrócił się bezpośrednio do Prokuratora Okręgowego w Bydgoszczy Dariusza Podufalskiego o przedstawienie szczegółowych wyjaśnień. Zażądał również odniesienia się do zarzutów dotyczących działań śledczych, którzy próbowali ustalić źródła informacji wykorzystanych przez dziennikarzy w publikacjach dotyczących senatora Tomasza Lenza.

Interwencja RPO oznacza, że działania bydgoskiej prokuratury znalazły się pod dodatkową kontrolą w zakresie przestrzegania praw i wolności obywatelskich. Kluczowe będzie ustalenie, czy zabezpieczenie telefonu dyrektora szpitala, który kontaktował się z reporterem Michałem Janczurą, odbyło się zgodnie z prawem i czy nie doprowadziło do naruszenia tajemnicy dziennikarskiej. Na obecnym etapie RPO nie przesądził o wystąpieniu naruszeń, ale oczekuje od prokuratury wyjaśnień.

Dziennikarz ujawnił nieprawidłowości, a śledczy próbują ustalić jego źródła

Cała sytuacja rodzi zasadnicze pytanie o granice działań organów ścigania wobec dziennikarzy zajmujących się ujawnianiem nieprawidłowości dotyczących osób publicznych.

W tej sprawie publikacja Wirtualnej Polski doprowadziła do ujawnienia nieprawidłowości w publicznym szpitalu, kontroli NFZ, nałożenia kary finansowej oraz konsekwencji politycznych wobec senatora.

Jednocześnie działania prokuratury zmierzające do ustalenia źródeł informacji reportera stały się przedmiotem osobnej kontrowersji.

Szczególnie niepokojące jest ryzyko, że tego rodzaju czynności mogą zniechęcać potencjalnych informatorów do zgłaszania dziennikarzom nieprawidłowości, zwłaszcza gdy dotyczą one wpływowych polityków lub instytucji publicznych.

Nie oznacza to, że prokuratura nie może prowadzić postępowań dotyczących bezprawnego ujawnienia informacji. Musi jednak działać w granicach prawa, z poszanowaniem szczególnej ochrony przysługującej tajemnicy dziennikarskiej.

Teraz kluczowe będzie ustalenie, czy w sprawie senatora Tomasza Lenza śledczy dochowali wymaganych procedur, na jakiej podstawie zabezpieczono telefon dyrektora szpitala oraz czy pozyskane informacje mogły naruszyć poufność kontaktów dziennikarza z jego źródłami.

Minister Waldemar Żurek zapowiedział zbadanie sprawy wspólnie z Prokuratorem Krajowym Dariuszem Kornelukiem. Na razie nie poinformowano o końcowych ustaleniach tej kontroli ani o ewentualnych konsekwencjach wobec osób odpowiedzialnych za zakwestionowane czynności.

Sprawa ma znaczenie wykraczające poza jedną publikację i jednego dziennikarza. Dotyczy bowiem podstawowego pytania: czy osoby ujawniające mediom nieprawidłowości mogą liczyć na rzeczywistą ochronę, także wtedy, gdy przekazywane informacje są niewygodne dla polityków sprawujących władzę?

Zobacz wideo

Podobne artykuły