Sprawca strzelaniny w Krakowie nie był żołnierzem. Miał jednak pozwolenie na broń, w aucie znaleziono arsenał

Interwencje

Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz stanowczo zdementował doniesienia, według których sprawca sobotniej strzelaniny na Rynku Głównym w Krakowie miał być żołnierzem Wojska Polskiego. Szef MON zapewnił, że napastnik nigdy nie służył w polskiej armii i nie miał z nią nic wspólnego. Mężczyzna posiadał pozwolenie na broń do celów sportowych, obejmujące zarówno karabinek, jak i broń krótką.

W sobotę, 7 listopada, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się za pośrednictwem platformy “X” do informacji pojawiających się po tragicznej strzelaninie w centrum Krakowa. Część doniesień sugerowała, że napastnik mógł być związany z Wojskiem Polskim.

„Stanowczo dementuję informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej, że zamachowcem, który dokonał dziś ataku w Krakowie był żołnierz Wojska Polskiego” – przekazał Władysław Kosiniak-Kamysz.

Wicepremier podkreślił również, że mężczyzna nie był i nie jest żołnierzem Wojska Polskiego oraz nigdy nie miał nic wspólnego z wojskiem.

Pojawiające się przypuszczenia dotyczące wojskowej przeszłości sprawcy mogły mieć związek z jego wyglądem. Na nagraniach z miejsca zdarzenia widoczny jest mężczyzna ubrany w odzież przypominającą umundurowanie wojskowe, wyposażony był w broń długą.

W internecie pojawiły się również analizy stroju napastnika, którego poszczególne elementy porównywano ze standardowym wyposażeniem polskich żołnierzy. Część komentujących zwracała uwagę, że ubiór nie odpowiada w pełni regulaminowemu umundurowaniu Wojska Polskiego. Są to jednak niepotwierdzone oceny, które nie pozwalają ustalić pochodzenia odzieży ani intencji sprawcy.

Nowe informacje dotyczą również broni, którą posługiwał się napastnik. Według ustaleń mężczyzna posiadał pozwolenie na broń, obejmujące karabinek oraz broń krótką. Podczas ataku sprawca korzystał z karabinka AR-15. Nie wiadomo, czy wszystkie egzemplarze broni zabezpieczone po strzelaninie były legalnie zarejestrowane na napastnika.

Rzeczniczka małopolskiej policji podinsp. Katarzyna Cisło przekazała wcześniej, że mężczyzna posługiwał się bronią długą typu wojskowego. W samochodzie, którym się poruszał, funkcjonariusze zabezpieczyli także inne egzemplarze broni i amunicję.

Zobacz wideo

Podobne artykuły