Awanturował się w autobusie i zasnął. W portfelu miał „pamiątkę po weekendzie”

Interwencje

Agresywny 30-latek awanturował się w autobusie linii 117 w Warszawie, zaczepiał innych pasażerów i odmówił opuszczenia pojazdu. Kiedy autobus dotarł na pętlę przy ulicy Bora-Komorowskiego, mężczyzna już spał. Interweniujący strażnicy miejscy znaleźli przy nim biały proszek, który okazał się mefedronem.

Do zdarzenia doszło w nocy z 25 na 26 października, tuż przed północą. Kierowca autobusu linii 117 zgłosił problem z agresywnym pasażerem i poprosił o pomoc w wyprowadzeniu go z pojazdu. Na pętlę przy ulicy Bora-Komorowskiego skierowano funkcjonariuszy VII Oddziału Terenowego Straży Miejskiej m.st. Warszawy.

Według relacji kierowcy młody mężczyzna zaczepiał innych podróżnych, zachowywał się agresywnie i nie chciał wysiąść z autobusu. Ostatecznie zasnął jeszcze przed przyjazdem funkcjonariuszy.

Strażnicy miejscy obudzili 30-latka, który również wobec nich zachowywał się agresywnie. Funkcjonariusze wyczuli od niego woń alkoholu. Ze względu na zachowanie mężczyzny konieczne było jego obezwładnienie. Następnie wyprowadzono go z autobusu i umieszczono w przedziale przewozowym radiowozu.

Podczas legitymowania strażnicy zauważyli, że dokumenty mężczyzny są obsypane białym proszkiem. Po sprawdzeniu portfela znaleźli w jednej z jego przegródek torebkę zawierającą tę samą substancję.

Zapytany o jej pochodzenie 30-latek stwierdził, że jest to „pamiątka po weekendzie”. Na miejsce skierowano policjantów, którzy ustalili, że zabezpieczona substancja to mefedron o wadze prawie 2,5 grama.

Zobacz wideo

Podobne artykuły