Pożar infrastruktury Starlinka to nie przypadek? Siemoniak wskazuje na wysokie prawdopodobieństwo podpalenia

Interwencje

Mnożą się przesłanki wskazujące na to, że środowy pożar naziemnej stacji bazowej systemu Starlink w Woli Krobowskiej (powiat grójecki) nie był nieszczęśliwym wypadkiem, lecz celowym aktem dywersji. W piątek, 25 września, minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak oświadczył na antenie TVN24, że według ustaleń służb usterka techniczna jest wysoce nieprawdopodobna, a ogień podłożono umyślnie. 

Do zdarzenia doszło w środę, 23 września, po godzinie 21. Na miejscu interweniowały trzy zastępy straży pożarnej, które ugasiły płonącą obudowę skrzynki zasilającej przy instalacjach antenowych. W wyniku pożaru uszkodzeniu uległ między innymi agregat prądotwórczy. Nikt nie odniósł obrażeń.

Ze względu na strategiczny charakter obiektu, natychmiast po sygnale od strażaków uruchomiono procedury przewidziane dla infrastruktury krytycznej. Na miejscu niezwłocznie zjawili się policjanci oraz agenci Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Śledczego Policji. Śledztwo w sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Grójcu, a nadzór nad nim przejmuje Prokuratura Krajowa. Śledczy zabezpieczają materiały z okolicznego monitoringu, a służby prowadzą intensywne czynności zmierzające do identyfikacji i zatrzymania sprawców.

Mimo że hipoteza o sabotażu na zlecenie rosyjskich służb narzuca się sama, przedstawiciele rządu podkreślają potrzebę zebrania twardego materiału dowodowego. Minister Tomasz Siemoniak zaznaczył, że mając informacje ze służb, można z wysokim prawdopodobieństwem uznać zdarzenie za celowe podpalenie, jednak stwierdzenie udziału obcych służb wymaga bezsprzecznych dowodów. 

W podobnym tonie wypowiadają się pozostali członkowie rządu. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ocenił incydent jako element wojny hybrydowej mającej na celu paraliż infrastruktury cyfrowej i energetycznej, natomiast szef MSWiA Marcin Kierwiński zauważył, że trudno mówić tu o przypadku, a Rosja weszła na nowy poziom działań hybrydowych. Z kolei premier Donald Tusk wskazał, że sprawa źle wygląda, wpisując się w ciąg niepokojących incydentów w kraju.

Państwowa spółka telekomunikacyjna Exatel wydała oświadczenie, w którym wyjaśniła, że na terenie obiektu świadczy jedynie usługi poddzierżawy gruntu oraz transmisji danych, nie posiadając tam własnej infrastruktury satelitarnej. Spółka zapewniła, że jej infrastruktura nie ucierpiała, a zdarzenie nie wpłynęło na ciągłość świadczonych przez nią usług. Służby kontynuują czynności mające na celu ustalenie bezpośrednich wykonawców podpalenia oraz ich ewentualnych mocodawców.

Zobacz wideo

Podobne artykuły