Sąsiedzki horror na Ochocie. Lokalny przedsiębiorca od miesięcy był zastraszany, skończyło się podpaleniem

Interwencje

Przez wiele miesięcy Michał Kowalski, właściciel punktu kurierskiego DPD na warszawskiej Ochocie, informował policję o groźbach ze strony sąsiada i wielokrotnie prosił funkcjonariuszy o interwencję oraz pomoc w załagodzeniu narastającego konfliktu. Mężczyzna ostrzegał, że obawia się o bezpieczeństwo swojej rodziny i prowadzonego lokalu, któremu sąsiad miał grozić podpaleniem. 19 października 2026 roku w punkcie wybuchł pożar. Kowalski podejrzewa celowe podłożenie ognia i zarzuca policji, że pomimo licznych zawiadomień nie podjęła skutecznych działań zapobiegających eskalacji konfliktu. Redakcja Miejskiego Reportera zwróciła się do Komendy Rejonowej Policji Warszawa III z pytaniami dotyczącymi sprawy, jednak do chwili publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Michał Kowalski jest lokalnym przedsiębiorcą, który prowadzi punkt kurierski przy ulicy Częstochowskiej. Mężczyzna cieszy się dobrą renomą pośród sąsiadów i lokalnej społeczności, a sam punkt zbiera w internecie bardzo pozytywne oceny. Według opinii znających go osób jest człowiekiem bardzo życzliwym i pomocnym. Podczas interwencji jednego z naszych reporterów na miejscu zdarzenia, był on świadkiem jak Michał Kowalski nawet po podpaleniu i technicznym zamknięciu punktu wciąż obsługiwał klientów w środku nocy.

Do pożaru doszło w poniedziałek, 19 października, około godz. 22 w punkcie odbioru przesyłek przy ulicy Częstochowskiej 2. Ogień pojawił się na zewnątrz lokalu, a do jego gaszenia przystąpili sąsiedzi i rodzina przedsiębiorcy. Na miejsce przybyła również straż pożarna. Dzięki podjętym działaniom udało się zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się płomieni. W tym samym budynku znajdują się również inne lokale oraz prywatne garaże.

Dla Michała Kowalskiego zdarzenie było szczególnie niepokojące ze względu na wcześniejsze groźby, które – jak twierdzi – wielokrotnie słyszał od skonfliktowanego z nim sąsiada. Mężczyzna miał zapowiadać między innymi podpalenie prowadzonego przez niego punktu kurierskiego. Przedsiębiorca utrzymuje, że informował o tych groźbach policję na długo przed pożarem, zwracając uwagę na coraz bardziej napiętą sytuację.

Kowalski podejrzewa, że za podłożeniem ognia może stać osoba związana z trwającym od kilku miesięcy konfliktem sąsiedzkim. Według jego relacji sąsiad miał zlecić podpalenie innej osobie. Z przekazanych informacji wynika, że monitoring nie zarejestrował sprawcy, a oficjalne ustalenia dotyczące przyczyny pożaru i ewentualnego udziału osób trzecich nie są znane.

Historia konfliktu sięga końca 2025 roku. Jego początkiem miało być zawiadomienie o podejrzeniu wyłudzenia odszkodowania. Sprawa dotyczyła samochodu marki Mercedes, który w chwili zdarzenia pozostawał zarejestrowany na matkę Michała Kowalskiego. Według przedsiębiorcy kobieta korzystająca z pojazdu miała go uszkodzić, a następnie przy pomocy znajomego przedstawić ubezpieczycielowi nieprawdziwe okoliczności kolizji.

Chcąc uchronić swoją matkę od ewentualnych problemów prawnych, Kowalski zgłosił swoje podejrzenia do PZU. Jak twierdzi, przeprowadzona weryfikacja szkody miała wykazać nieprawidłowości, a sprawa trafiła do prokuratury. Przedsiębiorca uważa, że właśnie po zawiadomieniu o podejrzeniu oszustwa rozpoczęły się działania wymierzone w niego i jego rodzinę.

Według jego relacji początkowe nieporozumienia przerodziły się w regularne groźby, wyzwiska i wzajemne oskarżenia. Sąsiad miał grozić przedsiębiorcy pobiciem, a także kierować groźby wobec jego matki i córki. Kowalski twierdzi, że podczas niektórych konfrontacji mężczyzna posługiwał się również pałką teleskopową. Obawiając się dalszej eskalacji, właściciel punktu zaczął kierować pisma do Komendy Rejonowej Policji III — Ochota, Ursus, Włochy.

Jedno z pierwszych opisanych w przekazanej dokumentacji zawiadomień pochodzi z 19 marca 2026 roku. Kowalski poinformował wówczas o groźbach kierowanych wobec niego i jego bliskich, prosząc o podjęcie odpowiednich działań. Według jego relacji sąsiad miał zapowiadać między innymi wyrządzenie mu krzywdy fizycznej oraz podpalenie lokalu.

12 kwietnia przedsiębiorca skierował do Komendy Rejonowej Policji Warszawa III wniosek o pilną interwencję. Informował, że konflikt staje się coraz poważniejszy, a sąsiad wielokrotnie kieruje przeciwko niemu i jego matce, jego zdaniem, nieprawdziwe oskarżenia. Prosił także o umożliwienie spotkania z kierownictwem jednostki, licząc na pomoc w rozwiązaniu sporu.

W kolejnych miesiącach Kowalski nadal zgłaszał niepokojące zachowania. Szczególnie intensywna korespondencja z Komendą Rejonową Policji Warszawa III przypada na wrzesień 2026 roku. Z zestawienia przekazanych redakcji dokumentów wynika, że przedsiębiorca kierował pisma do tej jednostki między innymi 9, 10, 11, 14, 15 i 17 września.

W piśmie z 9 września informował komendanta, że sytuacja stale się pogarsza. Opisywał kolejne groźby i wyzwiska, jednocześnie deklarując gotowość do zakończenia konfliktu. Zapewniał, że nie będzie prowokował ani zaczepiał sąsiada, pod warunkiem że druga strona również zaprzestanie podobnych zachowań. Prosił o interwencję, która pozwoliłaby załagodzić spór.

Już następnego dnia ponownie zwrócił się do KRP III, przekazując, że groźby i zaczepki nie ustają. Zapowiedział, że będzie informował komendanta o kolejnych incydentach oraz powstrzymywał się od odpowiadania na prowokacje.

11 września skierował kolejne pismo, w którym opisał groźby słowne oraz sytuacje, podczas których sąsiad miał używać pałki teleskopowej do zastraszania jego i matki. Przedsiębiorca zwrócił się o podjęcie działań prewencyjnych i wprost zapytał o możliwość przeprowadzenia mediacji między skonfliktowanymi stronami.

Kowalski utrzymuje, że wielokrotnie próbował doprowadzić do rozmowy z udziałem policji, ponieważ obawiał się, że bez zewnętrznej interwencji konflikt może doprowadzić do przemocy. Według jego relacji podczas jednej z rozmów z komendantem, kiedy prosił o pomoc w pojednaniu stron, miał usłyszeć: „ja nie jestem papieżem, żeby was godzić”. Jest to wyłącznie relacja właściciela lokalu.

W następnych pismach, kierowanych do KRP III w połowie września, przedsiębiorca opisywał kolejne sytuacje budzące jego obawy. Twierdził, że sąsiad próbuje doprowadzić do wszczęcia przeciwko niemu postępowań na podstawie nieprawdziwych oskarżeń. Informował również o obawach przed napaścią na niego i jego bliskich oraz o możliwości dalszej eskalacji konfliktu.

Z przekazanych materiałów wynika, że pomimo kolejnych zgłoszeń przedsiębiorca nadal nie czuł się bezpiecznie. W piśmie z 5 października ponownie informował o zaognieniu sytuacji.

W zawiadomieniu z 6 października opisał również wypowiedzi, które miały padać ze strony sąsiada. Według Kowalskiego mężczyzna miał sugerować, że policja nie reaguje na zgłoszenia, ponieważ funkcjonariusze mają już dość przedsiębiorcy. Sąsiad miał także grozić, że policjanci podrzucą narkotyki do prowadzonego przez niego lokalu.

W związku z narastającymi obawami o zdrowie swojej rodziny, Kowalski skierował pismo do Komendy Stołecznej Policji z prośbą o reakcję. 9 października Komenda Stołeczna Policji poinformowała przedsiębiorcę o przekazaniu jego korespondencji do Komendy Rejonowej Policji Warszawa III, czyli do jednostki, do której kierował już wcześniejsze pisma.

Kowalski zwrócił się również do Komendy Głównej Policji. W piśmie z 16 października Biuro Kryminalne KGP poinformowało o przekazaniu jego zawiadomienia do KRP III. Wskazano przy tym, że korespondencja dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa określonego w art. 190 § 1 Kodeksu karnego, czyli kierowania gróźb karalnych.

Zaledwie trzy dni później, 19 października, w punkcie kurierskim Michała Kowalskiego wybuchł pożar.

To właśnie kolejność tych zdarzeń stanowi podstawę zarzutów przedsiębiorcy wobec policji. Kowalski podkreśla, że od miesięcy informował służby o groźbach, prosił o działania zapobiegawcze i mediację, a także kierował zawiadomienia do jednostek nadrzędnych. Wielokrotnie deklarował gotowość do zakończenia i załagodzenia sąsiedzkiego konfliktu. Mimo to doszło do zdarzenia, którego obawiał się od dawna.

Według opinii działających podczas pożaru strażaków, do podpalenia doszło poprzez wlanie łatwopalnej cieczy przez kratę szybu wentylacyjnego lokalu i podpalenie jej. W wyniku tego stopiła się krata oraz ogniem zajęła się wewnętrzna strona ściany lokalu, której elewację trzeba było kompletnie wymienić. Pożar udało się ugasić dzięki szybkiej reakcji i wsparciu sąsiadów. Michał Kowalski zmuszony był ponieść koszty na naprawy. Gdy kontaktował się z redakcją po podpaleniu, właśnie wracał ze sklepu, w którym nabył nowe czujki, gaśnice i kraty, ponieważ obawiał się, że podpalacz mógłby wrócić.

Według relacji przedsiębiorcy dzień po pożarze sąsiad pojawił się w pobliżu lokalu i miał powiedzieć: „to jest dopiero początek”.

20 października Kowalski udał się do Komendy Rejonowej Policji Warszawa III, aby zawiadomić o podejrzeniu podpalenia punktu. Według jego relacji podczas wizyty był zdenerwowany, płakał i wielokrotnie prosił funkcjonariuszy o pomoc w zapewnieniu bezpieczeństwa rodzinie. Miał wskazywać na wcześniejsze pisma oraz zgłaszane groźby.

Przedsiębiorca zarzuca policjantom, że nie potraktowali jego obaw z należytą powagą. Jak relacjonuje, funkcjonariusze wezwali zespół ratownictwa medycznego, który sprawdził jego stan zdrowia, w tym ciśnienie tętnicze. Następnie miał zostać odesłany do domu.

Mężczyzna utrzymuje, że po pożarze nie uzyskał oczekiwanej pomocy ani informacji o skutecznych działaniach podejmowanych wobec osoby, która wcześniej miała mu grozić. Nie dysponujemy jednak pełnymi danymi dotyczącymi czynności prowadzonych przez funkcjonariuszy, dlatego nie można niezależnie potwierdzić zarzutu całkowitej bezczynności policji.

Po pożarze Michał Kowalski i jego bliscy zaczęli nocować w uszkodzonym punkcie kurierskim. Z obawy przed kolejnym podłożeniem ognia postanowili osobiście pilnować lokalu. Przedsiębiorca miał spać na zapleczu, a w ciągu dnia punkt kontynuował działalność. 22 października matka Kowalskiego złożyła również skargę dotyczącą sposobu działania policji, w której żąda od komendanta natychmiastowych wyjaśnień.

Redakcja Miejskiego Reportera skierowała 10 dni temu do Komendy Rejonowej Policji Warszawa III pytania dotyczące zgłoszeń Michała Kowalskiego, działań podejmowanych przez funkcjonariuszy oraz okoliczności pożaru. Do chwili publikacji nie otrzymaliśmy jednak żadnej odpowiedzi. Nie udało się tym samym ustalić, jakie dokładnie czynności podejmowano po poszczególnych zawiadomieniach, czy rozpatrywano wnioski o działania prewencyjne i mediację ani jakie są aktualne ustalenia dotyczące przyczyn pożaru.

Dokumentacja opisana w materiałach przekazanych redakcji wskazuje, że przedsiębiorca wielokrotnie zwracał się do organów ścigania z prośbami o pomoc, informując o obawach przed dalszą eskalacją konfliktu. Nie przesądza to jednak o tym, czy policja dopuściła się zaniedbań, ponieważ ustalenie tego wymaga znajomości czynności podjętych przez funkcjonariuszy i oceny ich prawidłowości.

Nie ma również niezależnego potwierdzenia, że pożar był wynikiem celowego podpalenia dokonanego lub zleconego przez osobę skonfliktowaną z Kowalskim. Sam przedsiębiorca pozostaje jednak przekonany, że zdarzenie ma związek z wcześniejszymi groźbami i ciągłą eskalacją konfliktu. Jego zarzuty wobec policji dotyczą przede wszystkim tego, że pomimo wielomiesięcznych ostrzeżeń nie udało się zapobiec sytuacji, w której zagrożony został lokal, będący jego źródłem utrzymania, i bezpieczeństwo rodziny.

Zobacz wideo

Podobne artykuły