Strażnicy miejscy ujęli 17-latka podczas nocnego pościgu na warszawskim Grochowie. Nastolatek uciekał przed patrolem na rowerze, a przy sobie miał dwie puszki farby w sprayu. W miejscu, z którego rozpoczął ucieczkę, funkcjonariusze odkryli zdewastowane ściany trzech budynków, stację transformatorowo-przekaźnikową oraz pojemnik na używaną odzież.
Do zdarzenia doszło w nocy z 23 na 24 października 2026 roku. Około godz. 2 strażnicy miejscy z VII Oddziału Terenowego patrolowali rejon Grochowa, gdy przez radio usłyszeli zgłoszenie przekazane dyżurnemu przez pracownika miejskiego monitoringu. Operator zauważył trzy podejrzanie zachowujące się osoby w kominiarkach, które przebywały z rowerami w rejonie ulic Majdańskiej i Zagójskiej.
Funkcjonariusze natychmiast skierowali się we wskazane miejsce. Na widok zbliżającego się radiowozu cała trójka wsiadła na rowery i zaczęła uciekać w różnych kierunkach. Strażnicy ruszyli w pościg za jednym z rowerzystów, który próbował zgubić patrol, przemieszczając się osiedlowymi alejkami.
Ucieczka zakończyła się na ulicy Mlądzkiej, gdzie funkcjonariuszom udało się ująć 17-latka. Podczas interwencji ujawnili przy nim dwie puszki farby w sprayu.
Następnie strażnicy wrócili z nastolatkiem w rejon, w którym rozpoczął się pościg. Na miejscu stwierdzili liczne zniszczenia. Farbą pokryte zostały ściany trzech budynków, stacja transformatorowo-przekaźnikowa oraz pojemnik przeznaczony do zbiórki używanej odzieży. Na wszystkich obiektach znajdowały się różnokolorowe napisy, określane jako tagi, charakterystyczne dla graffiti.
Na miejsce wezwano policję, która zajmie się dalszym wyjaśnianiem okoliczności zdarzenia. Jak informuje warszawska straż miejska, charakterystyczny wygląd pozostawionych napisów oraz ujęcie jednego z podejrzewanych sprawców mogą ułatwić ustalenie tożsamości pozostałych dwóch osób. Po ujętego 17-latka, pod nieobecność jego rodziców, przyjechał dziadek.
Sprawcy zniszczeń mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za dewastację mienia. Konsekwencje finansowe mogą również dotyczyć ich rodziców. W komunikacie straży miejskiej nie podano dokładnej wartości powstałych szkód.


